GALA: Muszę przyznać, że jako Harvey Dent w „Mrocznym rycerzu” całkiem nieźle się prezentowałeś ze zmasakrowaną twarzą.

AARON ECKHART: Naprawdę? Dzięki (śmiech). Moje nowe oblicze to kombinacja pracy z charakteryzatorem i dzieło speców od efektów specjalnych. Ale raczej nie podejmę się już roli, przez którą będę musiał spędzać pół dnia w charakteryzatorni. Choć i to ma jakieś plusy. Siedziałem godzinami przed lustrem, miałem czas nie tylko na przygotowanie się do roli, ale także na myślenie. Wtedy nachodzą cię różne pomysły, masz chwilę, aby zastanowić się nad życiem. Dzieliliśmy garderobę z Heathem Ledgerem. Zaprzyjaźniliśmy się, żartowaliśmy, razem udawaliśmy różne głosy, miny. Obserwowałem, jak przemienia się w Jokera. Dobrze go poznałem.

GALA: Bez wątpienia jesteś przystojniakiem. Straciłeś kiedyś rolę z powodu dobrego wyglądu?

AARON ECKHART: W Hollywood wygląd to bardzo interesujące zagadnienie. Obserwuję aktorów, którzy dobrze wyglądają, i patrzę, w jaką zmierzają stronę. Łatwo rozpoznać tych młodych facetów, którzy szybko chcą stać się sławni i rozpoznawalni. Świętują już po pierwszej roli, a potem grają w różnych romantycznych komediach. Tylko czy któryś z nich rozwija się w kierunku aktorstwa np. Seana Penna? Wybieram filmy ze względu na dobre role i ludzi, z którymi pracuję. Wygląd może przetrzeć ci drogę, ale jeśli publiczność zorientuje się, że masz do pokazania tylko fryzurę albo umięśnioną klatę, to nigdy nie weźmie cię na poważnie. W tej chwili nie mam problemu, by korzystać z dobrego wyglądu i grać np. w komediach romantycznych, bo od początku decydowałem się na role, które były przede wszystkim aktorskim wyzwaniem. Wiadomo, że jeśli decydujesz się zagrać w takiej komedii, to chcesz wyglądać atrakcyjnie. Ale każdy z nas ma dni, gdy wygląda fatalnie. Gdy słyszę, że Aaron za dobrze wygląda do jakiejś roli, to wiem, że oni po prostu chcą zatrudnić kogoś innego. Kiedyś przytyłem do roli dwadzieścia kilogramów, Christian Bale tyle samo schudł. I mimo że świetnie wygląda, dla dobrej roli zrobi wszystko. To tak jak ja, jeśli film jest prawdziwym wyzwaniem, mogę przemienić się w kobietę, w kogokolwiek. Bo naprawdę można i dobrze wyglądać, i być dobrym aktorem, i w dodatku zarabiać niezłe pieniądze.

GALA: À propos kobiet i wyzwań, czy jest teraz ta jedyna, dla której jesteś gotów na poświęcenia?

AARON ECKHART: Rok temu miałem dziewczynę, w której byłem naprawdę bardzo, bardzo zakochany, ale zerwaliśmy ze sobą. Czas mija. Starzeję się.

GALA: Tak jak wszyscy...

AARON ECKHART: Naprawdę? Ty też? A wyglądasz, jakbyś dopiero skończyła dwadzieścia lat (śmiech). Wyglądamy jak 20-latkowie, ale mimo to starzejemy się. Ta refleksja skłania do podejmowania ważnych życiowych decyzji.

GALA: Czyli znalezienia prawdziwej miłości. Czy w Hollywood to jest możliwe?

AARON ECKHART: Nie jest łatwo. Tutaj główną rolę w relacjach z ludźmi gra intuicja. Musisz brać pod uwagę przeróżne aspekty. Wyrabiasz w sobie tzw. szósty zmysł i zadajesz sobie mnóstwo pytań. Czy dziewczyna, która jest z tobą, chce chodzić na premiery, mieszkać w miłych hotelach, mieć komfortowe życie, poznawać gwiazdy, spotykać znanych reżyserów? To są bardzo istotne pytania, które za każdym razem zadaję sobie i jej. Obserwuję inne szczęśliwe pary i jestem przekonany, że taka kobieta, która zrozumie mój świat, gdzieś jest. Jeszcze jej nie spotkałem. Poza tym mnóstwo pracuję, a to utrudnia wszelkie relacje. Może będę miał dzieci jako 60-latek?

GALA: Nie chcę być bezczelna, ale...

AARON ECKHART: Wal prosto z mostu. Nie obrażę się, ale postaraj się być odrobinę miła.

GALA: Chciałam przypomnieć, że w tym roku skończyłeś 40 lat i jesteś kawalerem.

AARON ECKHART: Możliwe, że nigdy się nie ożenię. Przyjmuję również taki scenariusz do wiadomości. Przecież moje życie w 2/3 jest już skończone. Wiem, kto jest dla mnie odpowiedni. Chcę, by ktoś był ze mną nie dlatego że mam kilka domów, zrobiłem karierę, ale dlatego, że to właśnie jestem ja. Gdy masz rodzinę, robienie filmów jest o wiele bardziej interesujące. Podczas kręcenia „Mrocznego rycerza” w garderobie non stop wszyscy gadali o dzieciach. Christopher Nolan (reżyser – przyp. red.) ma czwórkę dzieciaków, Maggie Gyllenhaal córeczkę, Gary Oldman dwójkę, Christian Bale jedną córkę. Bez przerwy opowiadali, jak się mają ich dzieci, co dzisiaj robiły, albo pokazywali sobie ich zdjęcia, powtarzali ich odgłosy. W garderobie najczęściej można było usłyszeć: „gu gu gu, ga ga ga” itd. Nie wiedziałem, jak włączyć się do dyskusji. Pewnie, że byłoby fajnie mieć wtedy ze sobą żonę.

GALA: A jaka ona ma być?

AARON ECKHART: Powinna czuć się spełniona, niezależna od nikogo, czerpać satysfakcję z pracy, którą może wykonywać w każdym zakątku świata. Tak samo dobrze czuć się w roli matki jak w każdej innej życiowej roli. I musi rozumieć aktora.

GALA: To chyba najtrudniejsze?

AARON ECKHART: Trzeba umieć nadążać za jego tempem i temperamentem. Umieć odnajdywać się wśród filmowców i aktorów, a ci potrafią mieć humory.

GALA: Jakie masz humory?

 

AARON ECKHART: Harvey Dent, którego zagrałem w „Mrocznym rycerzu”, to postać mierząca się ze śmiercią, zdradą, stratą. Jeśli ktoś nie rozumie, że do takiej roli muszę się przygotować, nigdy nie będzie w stanie ze mną funkcjonować. Moja suka ma na imię Dirty. Nie mogę przed nią próbować scen bo jest za bardzo wrażliwa. Gdy stoję w kącie i płaczę, to ona patrzy na mnie błagalnym wzrokiem, piszczy i pewnie w myślach prosi: „Boże! Zabierzcie mnie stąd”. Więc jeśli ćwiczę, to Dirty musi być na zewnątrz. Ludzie pytają mnie, dlaczego nie przychodzę na plan z psem. Tłumaczę, że ona by tego nie zniosła, umarłaby ze strachu o mnie. Jako aktor zawsze musisz być w otoczeniu ludzi, którzy czują ten biznes. Ekipa na planie musi wiedzieć, że jeśli wydzierasz się w kącie sali, to nie dlatego, że jesteś wariatem albo jesteś wkurzony, ale dlatego, że przygotowujesz się do roli. Tak jak Heath Ledger musiał przygotowywać się do roli Jokera. W takich sytuacjach na planie zastanawiasz się, czy aby twoja żona naprawdę miałaby ochotę oglądać cię w każdej nowej komedii romantycznej, w łóżku ciągle z inną kobietą. Nie chciałbym oglądać w takiej sytuacji mojej żony.

GALA: Twój pies to wrażliwiec. A ciebie łatwo zranić?

AARON ECKHART: Tak, oczywiście. Większość kreatywnych ludzi to wrażliwcy. Poza tym mój znak zodiaku, Ryby, należy do tych najbardziej wrażliwych, ale też humorzastych. Z nami trudno wytrzymać!