Mija dokładnie dziesięć lat od ich debiutanckiej płyty „Moon Safari”, która dla muzyki chilloutowej lat 90. znaczy niemal tyle samo, co o kilka lat starsze produkcje gwiazd trip-hopu: Massive Attack czy Tricky’ego. Za sprawą twórców Air, Nicolasa Godina i Jeana-Benoit Ducknela, a także innego francuskiego zespołu – Daft Punk – u schyłku wieku zaczęto mówić o nowej „francuskiej” fali w światowej muzyce, a Paryż stał się stolicą „syntezatorowego popu” czy może ogólniej – „muzyki tła”. Obie grupy wywarły wielki wpływ na młodych Francuzów i nie tylko. Szybko też doczekały się mnóstwa epigonów. Inna sprawa, że sami muzycy Air nie zawsze potrafili dorównać znakomitemu debiutowi. Znakiem powrotu do dawnej formy jest ich ostatnia płyta „Pocket Symphony”. I trzeba mieć nadzieję, że warszawski koncert będzie przypominać ten album, a nie np. „10 000 Hz Legend” sprzed 7 lat.

Air, 7 października, klub Palladium, Warszawa