ALEKSANDRA NIEŚPIELAK Kocham całą sobą

Udostępnij

Jedna z najpiękniejszych polskich aktorek wraca do gry. Pracuje nad nową płytą i przedstawieniem w teatrze. Aleksandra Nieśpielak marzy o głównej roli w fabule. Dwa lata temu straciła dziecko. „Postawiłam na życie, dla mnie każdy nowy dzień niesie nadzieję” – mówi. Rok temu urodziła Antosia. „Teraz najważniejsze to dać sygnał, że znów jestem do wzięcia”.

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK Kocham całą sobą

GALA: Przez ponad dwa lata byłaś kobietą domową, teraz chcesz wrócić do pracy. To trudne?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Nigdy nie siedziałam z założonymi rękami. Niedawno zaczęłam próby w teatrze, jeżdżę z recitalem po Polsce i chodzę na zdjęcia próbne. Mam nadzieje, że zaowocują ciekawą rolą. Najważniejsze to zasygnalizować wszystkim, że znowu jestem do wzięcia (śmiech).

GALA: O jakiej roli marzysz? Co byłoby dla ciebie wyzwaniem?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Chciałabym się zmierzyć z główną rolą w dobrej fabule albo ciekawym nowym serialu. Pokazać się jako aktorka. Zrealizować się na sto procent.

GALA: Jesteś przebojowa? Potrafiłabyś zadzwonić do reżysera i powiedzieć: „Ja w tej roli będę najlepsza”?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Raczej nie. Potrafiłabym powiedzieć reżyserowi, że chciałabym przyjść na zdjęcia próbne i niech sam się przekona. Może to błąd, że nie jestem bardziej przebojowa, ale uważam, że nie należy robić niczego na siłę. Wolę być tam, gdzie mnie chcą, niż usłyszeć: „Zadzwonimy do pani”.

GALA: Myślisz też o wydaniu płyty.

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Muzyka jest ze mną od dzieciństwa. W domu zawsze stało pianino, wspólnie śpiewaliśmy. Chodziłam do szkół muzycznych, grałam na fortepianie. W najtrudniejszych momentach życiowych słucham muzyki. Bardzo mi pomaga. Często po koncertach ludzie pytali mnie o płytę. Właśnie nad nią pracuję. Nie chcę jednak mówić nic więcej, żeby nie zapeszyć.

GALA: Edyta Górniak powiedziała, że masz piękną barwę głosu. Liczyłaś, że „JOŚ” pomoże ci w karierze?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Nie. A komuś pomógł? Może dzięki „JOŚ” przypomniałam się publiczności, która pamięta mnie z filmów i seriali. Od wielu nieznanych mi ludzi usłyszałam, że jestem ciepłą osobą z poczuciem humoru. Koledzy aktorzy byli zaskoczeni, że tak śpiewam. Nie dowiedziałabym się tego wszystkiego, gdybym nie spróbowała. Nie żałuję, że wystąpiłam, chociaż po programie czułam się, jakby przejechał po mnie czołg. To było jak pójście na wojnę (śmiech).

GALA: Jedna ze znanych aktorek powiedziała mi: „Ola Nieśpielak jest do »JOŚ« za bardzo glamour”.

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Bardzo się cieszę, choć nie jestem do końca pewna, czy dobrze rozumiem to słowo. Na co dzień chodzę w dżinsach i bez makijażu. No właśnie, czy to znaczy, że jestem glamour? Dla mnie jako aktorki nie ma nic lepszego, niż spróbować być kimś innym i przełamać swój wizerunek. Kiedy grałam w filmie „Przebacz”, gdzie byłam zmarnowana, brzydka, źle ubrana, to wiele osób dziwiło się, że pozwoliłam się tak oszpecić.

GALA: W „Przebacz” zagrałaś brawurowo zgwałconą kobietę. Film zdobył wiele nagród na międzynarodowych festiwalach. Było ci przykro, że po nim nie pojawiła się żadna interesująca propozycja dużej roli?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Film szedł tylko w kinach studyjnych, nie doczekał się dystrybucji DVD, ale nie to jest najważniejsze. Byłam z „Przebacz” na jednym z najbardziej prestiżowych festiwali filmowych w Karlovych Varach. Pani dyrektor, która jest tam prawie od pięćdziesięciu lat i ze wszystkimi wielkimi nazwiskami światowego kina jest po imieniu, pogratulowała mi roli i powiedziała, że nie wiedziała, że jestem taka wysoka (śmiech). Wielu polskich producentów i reżyserów pamięta film. Wierzę, że jeszcze będę grała ważne role.

GALA: Czujesz się niedoceniona jako aktorka?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Ależ skąd, nigdy tak nie myślę. Zawsze w mojej pracy spotykałam się z największymi polskimi aktorami, począwszy od „Demonów wojny”, mojego debiutu. Teraz mam próby do czarnej komedii, w której gram z Krzysztofem Kowalewskim i Henrykiem Talarem. Sztukę reżyseruje Wojtek Malajkat. Czy można czuć się niedocenianą, spotykając codziennie w pracy takie osobowości?

GALA: Dziesięć lat temu pojechałaś w nagrodę na festiwal filmowy do Cannes. Zwyciężyłaś w konkursie dla młodych, obiecujących aktorek miesięcznika „Cinema”. Jak wtedy wyobrażałaś sobie swoją karierę?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Wcale nie myślałam, co ze mną będzie za ileś lat. Podobało mi się, że jestem na światowym festiwalu, czuję oddech wielkiego świata. Choć ten wielki świat trochę mnie też rozczarował. Był blichtr, hollywoodzkie gwiazdy, ale pamiętam, że pomyślałam: „No, tak to wygląda z bliska, wcale nie jakieś wielkie halo”. Kręciło się dużo modelek, nie wiadomo po co (śmiech), które za wszelką cenę chciały zaistnieć. O mnie też ktoś mógł tak pomyśleć, że kolejna młoda dziewczyna i co ona tu robi?

GALA: Masz cudowną rodzinę – męża, dwóch synów. To ważniejsze niż nawet najlepsze role?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Był taki czas, że rodzina była dla mnie najważniejsza, ale teraz potrzebuję równowagi. Kiedy nie mam satysfakcjonującej pracy, nie czuję się dobrze. Muszę wyjść z domu, spotkać się z kolegami, porozmyślać nad sensem życia i losami fikcyjnych bohaterów, odnaleźć w nich siebie. Nie wyobrażam sobie, że jestem tylko kobietą domową. Byłabym nieszczęśliwa. Ale praca bez dzieci też nie miałaby dla mnie sensu. Nie chciałabym wracać do pustego domu.

GALA: Młodszy synek Antoni skończył rok. Wiele kobiet podziwia cię, że zdecydowałaś się na dziecko po wielkiej traumie. Brat Mateusza i Antoniego zmarł ponad dwa lata temu, kilka godzin po porodzie.

 

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Życie mnie bardzo doświadczyło, stało się coś, na co nie miałam żadnego wpływu. Zawsze myślałam, że każdy nowy dzień niesie jakąś nadzieję... Dla mnie było oczywiste, że muszę znowu mieć dziecko. Nie było innej drogi. Wtedy kompletnie wyłączyłam się z pracy. Zdecydowanie postawiłam na rodzinę. Nic innego mnie nie interesowało. Pamiętam, jak bardzo się ucieszyłam, kiedy usłyszałam, że znów urodzę synka.

GALA: Moja przyjaciółka, która straciła dziecko sześć lat temu, nie wyobraża sobie, że mogłaby znowu przejść przez ciążę. Mówi, że lęk o dziecko by ją zabił. Bardzo się bałaś, czy Antoni będzie zdrowy?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Bałam się, ale to nie zmieniło mojej decyzji. Powiedziałam sobie: „Albo żyję, albo się boję”. Postawiłam na życie, z tym wszystkim, co mi daje. Bardzo lubię czas, kiedy jestem w ciąży. Dla mnie to naprawdę jest stan błogosławiony. Nie potrafię nawet opisać szczęścia, kiedy urodził się Antoni.

GALA: Tamto tragiczne doświadczenie bardzo cię zmieniło?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Trudno mi na to odpowiedzieć. Wiem teraz na pewno, że wszystko się może zdarzyć i że jesteśmy śmiertelni. Oczywiste prawdy, ale dotarły do mnie bardzo mocno dopiero wtedy. Nie boję się życia, nie boję się też ludzi chorych, rozmów o cierpieniu. Współpracuję teraz z dwiema fundacjami zajmującymi się dziećmi chorymi na mukowiscydozę i z wadami serca. Rodzice dzieci bardzo potrzebują rozmowy, wsparcia, obecności. Może dlatego, że sama coś przeżyłam, jest im łatwiej ze mną rozmawiać.

GALA: Coś ostatnio szczególnie cię poruszyło?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Dostałam e-maila od kobiety, która urodziła dziecko z wadą serca. Kubuś przeszedł dwie operacje, pierwszą, gdy miał tydzień, drugą w wieku siedmiu miesięcy. Wszystko było dobrze i nagle doszło do dużego niedotlenienia. W tej chwili chłopczyk jest niepełnosprawny, nie chodzi, nie siedzi, nie mówi. Ma cztery lata. Mama zbiera pieniądze na rehabilitację i poprosiła mnie o zdjęcie z autografem na aukcję. Przesłałam jej pióro z wygrawerowanym podpisem Lecha Wałęsy, które dostałam dziesięć lat temu od miesięcznika „Cinema”. Pomyślałam, że im bardziej się przyda.

GALA: Teraz bardziej doceniasz najprostsze radości?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Zawsze je doceniałam. Pielęgnuję każdą chwilę. W ogóle nie jestem typem depresyjnym. Cieszę się, jak jest pochmurno, pada deszcz. Każdy dzień jest świetny. Gdy wstaję rano, czuję radość. Dzieciaki nie dadzą mi pospać, a ja nie jestem zła, tylko szczęśliwa, że ma mnie kto obudzić, a potem napsocić. Kocham życie całą sobą, jak w piosence Edyty Geppert: „Choć tej wędrówki mi nie uprzyjemnia”.

GALA: Twoje najpiękniejsze chwile w życiu, do których lubisz wracać?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Mam kilka takich kadrów. Na schodach w przedszkolu bawiłyśmy się z koleżankami w Opole. Śpiewałyśmy do drewnianych patyków. Ze szkoły pamiętam nasze wypady w Bieszczady i Tatry. Schroniska, spanie na sianie, gitara, grochówka. Wiosną byliśmy na nartach we Włoszech. Całą czwórką wjeżdżaliśmy na stok. Potem, na zmianę, jedno z nas zjeżdżało z Mateuszem, a drugie zajmowało się na tarasie Antosiem. Wspaniałe chwile.

GALA: A poznanie męża?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: To było w Dzień Matki. Dobrze pamiętam, bo zapomniałam o telefonie do mamy. Brat zadzwonił do mnie za dziesięć dwunasta, że jestem okropną, wyrodną córką, mama płacze i czeka. Wieczorem byłyśmy z Karoliną Wajdą i jej siostrą Wiktorią na walce Przemka Salety. Nie miałam tego dnia nastroju, byłam dopiero co po rozstaniu. Z trudem dałam się namówić na pójście do klubu. Zobaczyłam, że przy barze Kai, mąż Kasi Figury, rozmawia z jakimś mężczyzną. W pewnej chwili nasz wzrok się spotkał. Pomyślałam: „Fajny facet”. Potem dowiedziałem się, że Maciek powiedział o mnie: „Fajna kobieta”. Kai nas przedstawił. I tak już zostało. Zupełny przypadek, a może przeznaczenie. Często o tym myślę. Przecież mogliśmy się w ogóle nie spotkać.

GALA: Brakuje ci czasu tylko we dwoje?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Zdecydowanie tak. Chcieliśmy ostatnio pojechać gdzieś bez chłopców, ale pomyślałam, że to za wcześnie. Chybabym zwariowała, myśląc, co się z nimi dzieje. Za bardzo bym tęskniła. Kiedy wychodzimy z mężem na kilka godzin do restauracji czy kina, to potem wracam do domu na skrzydłach. Wiesz, że Antoś mówi „mama”, jak dzieje się jakieś nieszczęście, uderzy się, upadnie, coś go boli. A jak wszystko jest dobrze, to częściej mówi „tata”. Z Mateuszem było podobnie.

GALA: Mateusz bywa zazdrosny o braciszka?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Nigdy, bardzo na niego czekał. Też wcześniej swoje przeżył. Cieszy się Antkiem, nawet próbuje go nosić. Krzyczę, bo ma jeszcze za słaby kręgosłup. Mateusz jest świetnym facetem, często rozmawiam z nim jak z dorosłym. Zadaje mnóstwo pytań, jak przyjdą goście, to lubi z nami usiąść przy stole, pogadać o życiu. Zawsze ocenia mój strój. Ostatnio skrytykował sukienkę, bo była za żółta, a pochwalił czerwoną. Ktoś go zapytał o zawód rodziców. Powiedział, że mama jest aktorką, a tata chodzi do normalnej pracy.

GALA: Powiedziałaś: „Dzieci to sens życia”. Coraz więcej kobiet w twoim wieku odwleka decyzję o macierzyństwie. Popełniają błąd?

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: Nie chcę nikogo oceniać. Każdy ma swój sens życia i drogę do szczęścia. Najważniejsze to je odnaleźć. Dla mnie dzieci zawsze były bardzo ważne. Kiedy cały świat się wali, dla kogoś jestem najważniejsza. Nic nie zastąpi mi ich uśmiechu. Zawsze myślałam, że nigdy nie będę w stanie podziękować rodzicom za to wszystko, co mi dali. Mogę tylko przekazać tyle, ile potrafi ę, swoim dzieciom, a one kiedyś swoim. I to jest piękne.

GALA: Czy Mateusz i Antoś będą mieli rodzeństwo?

 

ALEKSANDRA NIEŚPIELAK: W tej chwili o tym nie myślę. Chcę więcej pracować, odnaleźć równowagę. Ale w przyszłości, kto wie? Mam jeszcze przed sobą parę lat.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł