Przed bramą więzienia Edmunds Hill zebrał się pokaźny tłumek dziennikarzy. Mimo wczesnej pory pojawili się także przypadkowi gapie. Punktualnie o ósmej mury zakładu penitencjarnego w Suffolk opuścił Blake Fielder-Civil. Ci, którzy spodziewali się kolejnego skandalu, byli jednak zawiedzeni. Amy Winehouse nie było wśród oczekujących. Jej mąż odsiedział połowę z 27-miesięcznego wyroku za pobicie i próbę przekupstwa barmana z londyńskiego pubu. Przypomnijmy: w czerwcu 2006 roku Blake razem ze znajomymi dość mocno poturbował Jamesa Kinga, który odmówił im sprzedania alkoholu po zamknięciu baru. Kilka dni później, kiedy sprawa trafiła na policję, Blake zaproponował Kingowi 200 tysięcy funtów za wycofanie zarzutów. Złośliwi szeptali wtedy, że ten pomysł podsunęła mu sama Amy. Piosenkarka zapłakana przyjeżdżała na widzenia do więzienia i w obecności reporterów wykrzykiwała: „Kocham cię, Blake, wypuśćcie mojego męża”. Jednak z czasem te wizyty były coraz rzadsze. Znajomi cieszyli się nawet, że Amy odseparowała się od destrukcyjnego męża. Ponoć to on sprawił, że uzależniła się od najtwardszych narkotyków, a ich „małżeńskie pogawędki”, podczas których łamali sobie nosy i łuki brwiowe, były ulubionymi tematami brukowców. Wiadomości o kryzysie między „kochankami z piekła rodem” potwierdziły także ostatnie wydarzenia. Kiedy Blake zaczął ubiegać się o zamianę pozostałej części wyroku na leczenie w klinice odwykowej, Amy nie skomentowała tej decyzji. „Nie odpowiedziała także na jego list, który dostała za pośrednictwem adwokata. To chyba koniec ich związku” – przewidywała na łamach „The Sun” znajoma pary. Blake już z taksówki, która czekała na niego przed więzieniem, zadzwonił do żony i poprosił o „małą pożyczkę” na odwyk. Kiedy Amy usłyszała, że chodzi mu o 20–25 tysięcy funtów, odłożyła słuchawkę. Może tym razem na dobre?