Kiedy podczas wykonywania piosenki „Rehab" jeden z fanów próbował złapać ją za włosy, uderzyła go w twarz. „Incydent miał miejsce przy pierwszym rzędzie. Amy zeszła ze sceny, żeby być bliżej ludzi. Niestety jeden z widzów nie zachował się odpowiednio" - tłumaczył rzecznik festiwalu.

Wcześniej gwiazda ze sceny obraziła rapera Kanye Westa, z którym miała występować na rozdaniu nagród Grammy.

Do współpracy jednak nie doszło. Amy nie dostała wizy do USA.

Fan, który miał „przyjemność" sprawdzić siłę uderzenia Amy Winehouse, twierdzi, że piosenkarka uderzyła go przez pomyłkę. 25-latek z Londynu przyznał, że to nie on próbował łapać ją za włosy. Zaprzeczył też, że rzucił w jej kierunku kapeluszem. 

„Zrobił to ktoś stojący za mną. Popatrzyła w moim kierunku i, kiedy zobaczyła, że ja też na nią patrzę, zamachnęła się łokciem. Po pierwszym uderzeniu, ktoś z tłumu wykrzyczał obraźliwe słowa. Wtedy wykonała cios pięścią, który trafił mnie w czoło" - opowiadał.

James Gostelow nie ma jednak pretensji do gwiazdy. „Nie każdy może powiedzieć, że został pobity przez Amy Winehouse. Chciałbym podziękować osobie, która sprowokowała ją, rzucając kapelusz" - żartował.