To był moment. Ochroniarze nie zdążyli zareagować, kiedy jeden z fanów złapał ją za włosy. Na filmie, który już kilkanaście godzin po koncercie znalazł się na portalu Youtube.com, widać jak Amy Winehouse sama „rozwiązuje” problem. Śpiewając swój największy hit „Rehab”, uderza mężczyznę w twarz. Później jak gdyby nigdy nic wraca na scenę dokończyć widowisko. Koncert Amy na festiwalu w Glastonbury już wcześniej wzbudzał olbrzymie emocje. Gwiazda przyleciała do miasteczka helikopterem, specjalnie wynajętym na tę okazję przez organizatorów. Nie były to jednak jej fanaberie. Taki warunek postawili lekarze, którzy do końca sprzeciwiali się występowi skrajnie wycieńczonej narkotykami piosenkarki. Szczególnie że był to jej pierwszy koncert od ponad siedmiu miesięcy. Prasa przedstawiała czarne scenariusze. „The Sun” pisał, że Amy na scenie może stracić przytomność. „Daily Mail”, powołując się na konsultację z anonimowym lekarzem, poszedł jeszcze dalej. „Arytmia serca i kłopoty z oddychaniem w połączeniu z koncertowym stresem mogą doprowadzić nawet do jej śmierci”.

NA GRANICY

Kilka dni przed festiwalem Amy zemdlała w swoim londyńskim domu. Schodziła akurat po schodach, kiedy nagle zrobiło jej się ciemno przed oczami. „Nie wiem, ile byłam nieprzytomna, ale jak otworzyłam oczy, już stało nade mną z dziesięć osób” – opowiadała później. Na szczęście dla niej z niezapowiedzianą wizytą wpadł asystent jej menedżera. To on zadzwonił po karetkę i ojca piosenkarki. Mitch Winehouse przyjechał po kilku minutach. Odkąd Amy zaczęła mieć kłopoty ze zdrowiem, taksówkarz praktycznie nie wyjeżdżał z dzielnicy Camden. „Mitch poprosił centralę, żeby mógł obsługiwać tylko krótkie kursy. Kilka razy w ciągu dnia podjeżdża do córki zawieźć jej jedzenie i zobaczyć, jak się czuje” – opowiadał dziennikowi „Daily Mail” przyjmujący zgłoszenia w korporacji. Sanitariusze przyznali też, że to właśnie on zdecydował o wysłaniu Amy do szpitala. Pierwsze badania nie dały jednoznacznej odpowiedzi. Jednak lekarze nie zostawili żadnych złudzeń. „Pani Winehouse jest w fatalnym stanie. Jej organizm jest tak wycieńczony, że każdy poważniejszy bodziec może spowodować tragedię. Nawet śmierć” – mówił lekarz.

Po kilku dniach testów medycy postawili pierwszą diagnozę – Amy cierpi na gruźlicę. Szybko się jednak z niej wycofali. Nowa brzmiała dużo groźniej. Piosenkarka ma nieregularne tętno i zaawansowaną rozedmę płuc. Później do prasy trafiło sprostowanie. To dopiero początkowe stadium choroby. Mitch zareagował od razu. Mimo sprzeciwu córki zatrzymał ją w szpitalu. Zakazał też wizyt wszystkich znajomych piosenkarki. Do pokoju, gdzie leżała, mogła wejść tylko najbliższa rodzina. „To była najlepsza decyzja z możliwych. Na szczęście prawo dopuszcza takie sytuacje w przypadku zagrożenia życia” – tłumaczyli działanie ojca lekarze. I rzeczywiście. Mitch, krytykowany za interesowne podejście do Amy, stał się nagle jej aniołem stróżem. Czy to początek większych zmian? Chyba wszyscy jej fani mają taką nadzieję. Jeżeli nie odstawi cracka, który pali nałogowo od lat, i papierosów, w każdej chwili może umrzeć. Już teraz nigdzie nie może się ruszyć bez maski tlenowej i sanitariuszy.

CO BY BYŁO GDYBY...

Eksperci muzyczni od początku kariery Amy porównują ją do największych gwiazd muzyki: Jima Morrisona, Janis Joplin czy Kurta Cobaina. Nie tylko ze względu na talent. „Te nazwiska nie są wybrane przypadkowo. Wszyscy mieli niesamowite zdolności wokalne, charyzmę i... mnóstwo problemów życiowych. Nie poradzili sobie z nimi” – tłumaczył dziennikarz magazynu „The Rolling Stone”. Amy również jest tragiczną postacią współczesnego show-biznesu. Ale przecież nie musi nią być. Zaniepokojeni fani postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Stworzyli nawet specjalną grupę pomocy dla swojej idolki.

BRITNEY SPEARS EUROPY"

„Przede wszystkim powinna odseparować od siebie ojca” – pisze internauta „hateallpeople”. „To on jest złem, którego Amy nie dostrzega”. Mitch Winehouse odszedł od swojej rodziny, kiedy jego córka miała kilka lat. Jednak już wcześniej spotykał się z inną kobietą. Doszło nawet do tego, że Amy i jejstarszy brat nazywali kochankę jego drugą, „pracową” żoną. Po latach Amy napisała piosenkę na ten temat. W kawałku „What Is It About Men” śpiewa: „(...) moja matka musiała przejść przez całe to gówno (...)”. Ojciec zainteresował się córką, dopiero kiedy zaczęła robić karierę. W telewizyjnym wywiadzie „One Life: Rock Star Parents” przyznał nawet, że to on czuje się ojcem jej sukcesu. „Moje odejście uwolniło w niej talent, wyzwoliło wrażliwość” – mówił. Teraz Mitch nie odstępuje córki na krok. Znajomi piosenkarki twierdzą, że traktuje ją jak kurę znoszącą złote jajka. „Następni do »odstrzału« są Blake Fielder- -Civil i Pete Doherty. To przez nich wpadła w narkotyki” – dodała swój głos „bristolamy”.

 

Związek z Blakiem to ciągłe pasmo awantur, bijatyk i wizyt na ostrych dyżurach. Ostatnio sytuacja trochę się uspokoiła. Powód – mąż w areszcie czeka na wyrok za rozbój. Mimo to Amy nie zostawiła go samego. Ostatnio pojawiły się informacje, że za kratki dostarcza mu nawet narkotyki. Na przekupienie odpowiednich osób wydaje miesięcznie ponad 1000 funtów. Jak do nich dotarła? Ponoć pomógł jej w tym najlepszy przyjaciel Pete Doherty. Kiedy już dokona rozrachunku ze sprawami przeszłości, Amy powinna wyjechać do USA. Według internautów właśnie tam będzie mogła zacząć życie od nowa. „Jej karierą mógłby się zająć sam Justin Timberlake. A kiedy w grę weszłyby naprawdę duże pieniądze, znalazłaby motywację, żeby przestać ćpać. Producenci na pewno by o to zadbali odpowiednimi klauzulami w kontrakcie” – marzy 15-latka z Londynu. Dalsze propozycje należą do kategorii „mało prawdopodobne”. Fanki widziałyby Amy jako matkę kilkorga dzieci, w stylu Angeliny Jolie, lub rockowej Gwen Stefani. Na forum padły również głosy, że powinna rzucić muzykę dla filmu. „Przecież ekran lubi nietuzinkowe postacie. Mogłaby przebierać w scenariuszach. A może ktoś chciałby zrobić film biograficzny?” – kończył dyskusję „AnOrMaL”. Fani Amy wiedzą, jak powinno wyglądać jej życie. Nic się w nim jednak nie zmieni, dopóki ona sama nie podejmie konkretnych działań. Wciąż tkwi przy destrukcyjnym Blake’u. W Glastonbury oznajmiła fanom, że jej mąż już niedługo wyjdzie z aresztu i znowu będą razem. Incydent z fanem też nikogo już nie szokuje. „Taka właśnie jest Amy” – przekonują brytyjskie media. Ale czy taka musi być? Przecież ludzie uwielbiają ją za muzykę, którą robi, a nie za liczbę rozbitych nosów. Czy ktoś jej to w końcu uświadomi?