W Dzień Dziecka Anna i Bronisław Komorowscy postanowili zrobić dzieciom wyjątkowy prezent, zapraszając je do ogrodów pałacowych do wspólnej zabawy. Wśród klaunów, akrobatów, trampolin, balonów, skoczni i stanowisk do gier i zabaw baraszkowały dzieci z całej Polski, z najróżniejszych środowisk wspieranych przez Panią Prezydentową, m.in. z rodzin zastępczych, z domów dziecka, oddziałów onkologicznych oraz dzieci z ośrodków dla uchodźców. Co chwila w upale pękały balony. Dziennikarz Marcin Prokop, który wspólnie z Dorotą Wellman prowadził spotkanie z dziećmi, zażartował, że ten dźwięk wprawiał w popłoch pracowników Biura Ochrony Rządu.

Para Prezydencka zaczęła od złożenia dzieciom życzeń z okazji ich święta. Prezydent, stojąc obok fontanny, w której pływały kolorowe rybki, opowiedział rodzinną anegdotę, kiedy to jako mały chłopiec postanowił łyżką wyłowić z akwarium złotą rybkę, sądząc, że spełni ona wszystkie jego życzenia. „Teraz wiem – powiedział prezydent – że szczęście nie zależy od złotej rybki, lecz od tego, czy jest się dobrym człowiekiem i czy otacza się dobrymi ludźmi”. Pierwsza Dama dodała, że ważne jest, aby obdarowywać innych życzliwością i mieć wiarę w to, że marzenia się spełniają.

Wszyscy wspólnie zastanawiali się, czy byłoby dobrze, gdyby zagościł w pałacu król Maciuś Pierwszy, który wydał rozporządzenie, aby dzieci jadły tylko czekoladę. „Co trzeba zrobić, żeby zostać prezydentem? Czym prezydent się zajmuje? Czy ma służących? Czy może hodować zwierzęta? Skoro mieszka w pałacu, to dlaczego nie jest królem?” – pytały przejęte dzieci. Pani Prezydentowa traktowała każde dziecko z uwagą i cierpliwie tłumaczyła, że w demokracji każdy może zostać prezydentem. „Aha – westchnął mały Filip – czyli to my poprosiliśmy Was, abyście tu zamieszkali i nami rządzili?”.

Pytany o to, co dał swoim dzieciom tego dnia, pan prezydent odpowiedział: „Najcenniejszy prezent, który można ofiarować dziecku, to czas z nim spędzony. W dzisiejszych zagonionych czasach nie jest łatwo, dlatego tym bardziej trzeba o to zadbać. Dziś jako dziadek wyrywam się do wnuków, bo kontakt z nimi to dla mnie odpoczynek” – zwierzył się Bronisław Komorowski. „Zawsze też dużo dzieciom czytaliśmy. Codzienna lektura to był stały punkt w naszym rozkładzie jazdy” – dodała Anna Komorowska, która patronuje akcji „Cała Polska czyta dzieciom” i która była pomysłodawczynią spotkania z dziećmi w Tygodniu Czytelnictwa.

Aby podkreślić, jak ważne jest czytanie, Para Prezydencka zasiadła wśród dzieci, siedzących na tarasie na kocach i poduchach, i zainicjowała wspólne czytanie. Prezydent przeczytał fragment „Księgi dżungli” Josepha R. Kiplinga. „Podczas lektury tej książki mój tata ryczał jak tygrys i syczał jak wąż” – powiedział. „Czytanie to najlepsza inwestycja w rozwój dziecka” – dodała Pierwsza Dama, która tez przyniosła i przeczytała swoje ulubione książki z dzieciństwa, czyli „Bajki” Jana Brzechwy i „Plastusiowy pamiętnik” Marii Kownackiej. „Ma same plusy: zacieśniania więzi, dzieci mają większą wyobraźnię, potrafią się skupić, mają lepsze słownictwo, myślą kreatywnie” – dodała. „Bajki pozwalają lepiej poznać świat, polubić go i oswoić. Dlatego nasza siedmiomiesięczna wnuczka, chociaż oczywiście jeszcze nie czyta, też dostała od nas na Dzień Dziecka książkę. Taką, którą może bawić się podczas kąpieli” – dodała Pierwsza Dama ze śmiechem.