Anna Przybylska i Andrzej Piaseczny nie udawali swojego namiętnego pocałunku w "Złotopolskich" - taką ciekawostką podzielił się wokalista i trener "The Voice of Poland 8" w biografii "Ania". Pierwsza książka o zmarłej aktorce autoryzowana przez jej rodzinę zawiera naprawdę sporo interesujących i nieznanych szerzej faktów z jej życia osobistego i zawodowego. Co dokładnie 'Piasek' powiedział na temat gorącej sceny z udziałem Anny Przybylskiej?

Tak naprawdę dopiero dużo później dowiedziałem się, że aktorzy pocałunki tylko udają – wspomina Andrzej Piaseczny, wokalista, młodzieżowy idol, który w Złotopolskich gra Kacpra Górniaka. Bo Kacper, chociaż jest wciąż wpadającą w kryminalne i uczuciowe kłopoty gwiazdą pop, zakochuje się w policjantce z Dworca Centralnego. – Nie byliśmy przecież zawodowcami. Owszem, grałem już wtedy koncerty, występowałem w teledyskach, Ania była po pierwszym filmie. Jakiś kontakt z kamerą już mieliśmy. Ale z tym pocałunkiem to na serio nie wiedziałem, że wcale nie trzeba aż tak bardzo naprawdę. I Ania raczej też nie wiedziała czytamy w książce autorstwa Grzegorza Kubickiego i Macieja Drzewickiego.

ZOBACZ: ANNA PRZYBYLSKA poroniła dwukrotnie. Z jakich powodów? "Chciała mieć czwórkę dzieci"

Pocałunek Przybylskiej z Piasecznym w "Złotopolskich"

Autorzy książki o Annie Przybylskiej przypominają, że początkująca wtedy jeszcze aktorka była bardzo podekscytowana faktem, że czeka ją scena pocałunku z popularnym wokalistą. 

Jak się okazało, że mam się z nim całować, nie mogłam spać z emocji. A Piasek całuje genialnie! – wspominała Ania w jednym z wywiadów.

Kulisy kręcenie pamiętnej sceny w "Złotopolskich" wspomina także reżyser i scenarzysta Radosław Piwowarski. Okazuje się, że Ania, podobnie jak wiele dziewcząt w jej wieku, była wtedy jego fanką.

Dla Przybylskiej wspólna scena z Piasecznym to wielkie przeżycie. Bo wokalista jest idolem również dla niej. W jej pokoju na ścianach wiszą jego plakaty. A do tego pocałunek Kacpra z Marylką trzeba powtórzyć kilka razy.

Andrzej Piaseczny, który z resztą pojawił się na uroczystej prapremierze biografii Anny Przybylskiej na Festiwalu Filmowym w Gdyni 2017, zdradził jakie konsekwencje wynikły z powodu ich gorącej sceny.

Radek Piwowarski powtarzał tylko, że już jest nieźle, niemal dobrze, ale jeszcze powtóreczka – wspomina Piaseczny. – Ostatecznie nasz pocałunek rzeczywiście wyszedł bardzo realistycznie, zresztą dlaczego miałby wyjść inaczej? Pamiętam, że potem przez długi czas zabronili się nam całować. Że to było niby za mocne. Nawet nie pozwolili, żeby nasz romans się rozwinął, później co najwyżej nosiłem Marylce kwiaty. Aż w końcu, czego zawsze żałowałem, rozłączono nas. No, ale Złotopolscy lecieli już wtedy w niedzielę w porze obiadu.

Radosław Piwowarski zdradza też w książce, że Ania i Andrzej byli na początku bardzo skrępowani podczas kręcenia sceny pocałunku.

Piwowarski: – To nieprawda, że im mówiłem, że jest nieźle. Jak oni się wtedy bali... Andrzej był totalnie wystraszony, zresztą Anka nie wyglądała lepiej, choć przecież pokazała już więcej w Ciemnej stronie Wenus. Ale tu blokada, kompletnie nic. Praca musi iść do przodu, wszyscy czekają, a oni nie chcą się pocałować. Wiedzą, że muszą, że nie ma dyskusji, że ich zaraz reżyser opierdzieli... Ale nic. A jeszcze chwilę wcześniej, kiedy rozmawiałem z nimi osobno o tej scenie, oboje zgrywali chojraka, nic po sobie nie dawali poznać. Przybylska zaczyna udawać, że but jej się rozwiązał, Piaseczny wymyśla, że światło jest źle ustawione i musi się trochę cofnąć. W końcu się do siebie zbliżają, ale gdzie tam – tylko się ocierają. Za mało. Pierwszy dubel, drugi, trzeci...

Biografię Anny Przybylskiej pt. "Ania" od 27 września można znaleźć w księgarniach w całej Polsce.