"Tylko pamiętaj, żeby dać jej na obiad gotowaną marchewkę. Violet przecież uwielbia warzywa” – tłumaczyła mężowi Jennifer Garner. Bała się, że kiedy zacznie rodzić i trafi do szpitala, Ben nie poradzi sobie z opieką nad ich 3-letnią córeczką. Na szczęście się myliła. Aktor stanął na wysokości zadania i doskonale sprawdził się w roli „samotnego” ojca. Wstawał codziennie o 7 rano i zawoził dziewczynkę do przedszkola w Los Angeles. Pakował jej plecak, pilnował, by porządnie myła zęby po śniadaniu, a na dobranoc opowiadał bajki. Violet nie chciała jednak słuchać przydługich opowieści o przygodach jasnowłosych księżniczek. Ciągle dopytywała się o swoją nowo narodzoną siostrzyczkę Seraphine Rose. Nie mogła się już doczekać, kiedy mała i jej mama wrócą do domu. Ben zresztą też.

DŁUGA LISTA KOCHANEK

Gdyby amerykańscy dziennikarze zorganizowali dzisiaj plebiscyt na najlepszego hollywoodzkiego ojca, Ben Affleck miałby duże szanse na zwycięstwo. Jest troskliwy, czuły i do szaleństwa zakochany w uroczych Violet i Seraphine. „Gdy pan Affleck pierwszy raz wziął na ręce swoją młodszą córeczkę, popłakał się ze szczęścia. Całował ją i nie chciał oddać położnej” – zdradziła jedna z pielęgniarek obecnych przy porodzie. Aktor nigdy nie ukrywał, że tak naprawdę to dzięki dzieciom i ukochanej Jennifer zrozumiał, po co żyje. „Gdyby nie moja żona, pewnie dalej siedziałbym całymi nocami w klubach i popijałbym rozgazowane piwo” – powiedział. Jego znajomi i współpracownicy są podobnego zdania. Doskonale pamiętają, do jakiego stanu potrafił się doprowadzić ten hollywoodzki zawadiaka. Zanim Ben stał się troskliwym ojcem, słynął w środowisku z wybuchowego temperamentu i niebywałej słabości do alkoholu. Razem ze swoim przyjacielem z dzieciństwa Mattem Damonem przez lata podbijał nocne kluby, no i oczywiście serca pięknych kobiet.

Na liście jego słynnych kochanek znalazły się m.in. Gwyneth Paltrow i Jennifer Lopez. Z krągłą Latynoską planował nawet ślub. Przyjaciele Bena przez chwilę myśleli, że aktor znalazł wreszcie partnerkę na całe życie. Zakochani deklarowali sobie publicznie miłość, a także obsypywali się prezentami, oczywiście bardzo drogimi. J.Lo kupiła mu bentleya wartego ponad 300 tysięcy dolarów. „Mężczyźni są jak mali chłopcy. Muszą mieć jakąś superzabawkę, którą się będą chwalić przed innymi” – powiedziała piosenkarka. Ben musiał się jej odwdzięczyć. Poszedł więc do najdroższego salonu jubilerskiego w L.A. i kupił pierścionek z 6-karatowym, różowym diamentem. Za błyszczące cacko z salonu Harry’ego Winstona zapłacił prawie milion dolarów. Niestety, kilka dni przed planowaną datą ślubu aktor odwołał uroczystość. „Zrozumiałem, że między nami coś nie grało. Nie mogłem przysiąc Jen miłości aż po grób. To byłoby z mojej strony nie w porządku” – wyznał dziennikarzom. Nikt jednak nie uwierzył w jego skruchę. Pewnie dlatego, że 24 godziny później aktor szalał na imprezie w towarzystwie atrakcyjnych striptizerek.

WINNY BYŁ JEGO OJCIEC

Alkohol nie był jednak jedynym problemem gwiazdora. Ben miał także słabość do hazardu. Prawie wszystkie zarobione pieniądze wydawał w kasynach i na wieczorach pokerowych. Doszło do tego, że prawie co noc konto Afflecka kurczyło się o ćwierć miliona dolarów. „Zachowywałem się jak zahipnotyzowany. Przez cały dzień zastanawiałem się, czy dzisiaj dopisze mi szczęście i ile wygram. Nie dopuszczałem do siebie myśli, że pewnego dnia mogę wszystko stracić” – wyznał. Przełom nastąpił w 2004 roku. Właśnie wtedy na planie filmu „Daredevil” Ben poznał Jennifer Garner. „Gdy ją zobaczyłem, moje serce zaczęło bić szybciej. Denerwowałem się w jej obecności, uważałem na to, co mówiłem. Najgorsze były jednak dłonie. Ciągle mi drżały” – zdradził aktor. Jennifer również zainteresowała się młodszym o rok przystojniakiem. Początkowo nie chciała jednak, by Ben zauważył jej uczucie. Nic dziwnego. Ułożona i stroniąca od skandali Garner obawiała się, że zakocha się w jednym z najniegrzeczniejszych chłopców Hollywood. Nie mogła zapomnieć o wybrykach aktora. Wciąż miała przed oczami nagranie wywiadu, podczas którego pijany Ben obmacywał kanadyjską dziennikarkę. Wiedziała o jego licznych romansach i słabości do używek. Mimo to bez wahania umówiła się z Affleckiem na pierwszą randkę. I nie pożałowała. Okazało się, że medialny wizerunek Bena nie ma nic wspólnego z rzeczywistością. Pod maską awanturnika i alkoholika krył się wrażliwy chłopiec, który miał po prostu kłopoty z odnalezieniem swojej prawdziwej tożsamości.

Podczas romantycznych kolacji przy lampce czerwonego wina aktor wyjaśnił Jennifer, dlaczego do tej pory nie wychodziło mu z kobietami. Opowiedział jej o bolesnym dzieciństwie i rozwodzie rodziców. Gdy miał 12 lat, był świadkiem głośnych domowych awantur. Bardzo przeżył, gdy pewnego dnia jego ojciec spakował się i po prostu odszedł od jego matki. Dorastający Ben postanowił wtedy, że nigdy nie zwiąże się z nikim na stałe. Nie planował także dzieci. Bał się, że kiedyś skrzywdzi je tak samo, jak skrzywdził go jego ojciec.

DRUGIE ŻYCIE

 

Na szczęście dzięki Jennifer zagubiony Ben odnalazł wreszcie spokój. Pierwszy raz w życiu poczuł się dobrze przy swojej partnerce. „To kobieta mojego życia. Jest idealna. Nie ma agresywnej urody, która kiedyś była w moim typie, ale Jen jest dla mnie najpiękniejszą istotą na ziemi. Do dzisiaj dziękuję opatrzności, że zainteresowała się kimś takim jak ja” – wyznał aktor. Nawet jego wymagająca matka Chris jest wreszcie zadowolona z synowej. Ma z nią świetny kontakt. Poza tym widzi, że ta spokojna i dobrze ułożona dziewczyna ma zbawienny wpływ na jej syna. „Nie wiem, co ona zrobiła, ale Ben rzucił po latach palenie. Mnie nigdy nie udało się go do tego przekonać” – powiedziała. Affleck zaangażował się również w pomoc najuboższym. Zamiast przeznaczać pieniądze na hazard, zaczął wspierać finansowo różne organizacje. Namawia także swoich kolegów po fachu, by poszli w jego ślady. „Zawsze zajmowały mnie sprawy najbardziej potrzebujących. Jednak dopiero będąc z Jen, zrozumiałem, że troszczenie się o innych to mój obowiązek. Uważam, że popularność trzeba wykorzystywać nie tylko w celach komercyjnych” – oznajmił.

Ben od kilku lat regularnie jeździ do Afryki. Już trzy razy był w Demokratycznej Republice Konga. Ostatnio nakręcił i wyreżyserował spot na potrzeby kampanii charytatywnej organizacji UNHCR, walczącej o prawa uchodźców. „Chcę, by ludzie zwrócili uwagę na ten region świata. Nie można przejść obojętnie obok biedy i wojen nawiedzających szczególnie północną część tego kraju” – powiedział. Aktor nie zapomniał również o sytuacji w USA. Rozdaje żywność bezdomnym i walczy o podwyższenie minimalnych stawek za godzinę pracy. Bierze także udział w... rozgrywkach pokerowych. Jednak tym razem takich, z których wygraną przeznacza się na cele charytatywne. „Skończyłem z piciem i hazardem. Mam dziś gorszą kondycję, brzuszek, no i czterdziestkę na karku. Zamiast chodzić do klubów, wolę zajmować się dziećmi. Rola niedojrzałego Piotrusia Pana już dawno mi się znudziła. Pora na stabilizację” – oznajmił Ben. Dodał także, że dopiero teraz żyje pełnią życia.