BEN KINGSLEY Mam piękne życie

Udostępnij

Wyniosły. Jakby chciał dostosować zachowanie do tytułu „sir”, który otrzymał od brytyjskiej królowej. Despotyczny. Odpowiada na pytanie zadane dopiero w połowie. Ben Kingsley. Sir Ben Kingsley.

BEN KINGSLEY Mam piękne życie

BEN KINGSLEY Oscar za rewelacyjną rolę w filmie „Ghandi”. Dwa razy zagrał u Romana Polańskiego: w „Śmierci i dziewczynie” oraz „Oliverze Twiście”.

GALA: Kim pan jest? Ben Kingsley to artystyczny pseudonim. Urodził się pan jako Krishna Bhanji.

BEN KINGSLEY: Jestem cudowną brytyjsko-hinduską mieszanką. Wierzę, że ludzie, których rodzice pochodzą z różnych kultur, mają wyjątkową energię. To błogosławieństwo na całe życie. Może dlatego zostałem aktorem: żeby odkrywać różne oblicza własnej osobowości.

GALA: Te różne oblicza mają jedno wspólne miejsce, o którym myśli się „dom”?

BEN KINGSLEY: To oczywiście mój dom w Oxfordshire. Jest piękny. Problem tylko w tym, że spędzam tam zaledwie miesiąc w roku. Praca.

GALA: Nie musi pan już niczego udowadniać. Po co tak ciężko pracować?

BEN KINGSLEY: Miłości się nie porzuca.

GALA: Kiedy jest pan uparty?

BEN KINGSLEY: Aktor walczy każdego dnia. Jego cała broń to wyobraźnia, głos i ciało. Niewiele, a wyzwanie wielkie.

GALA: Czym pan walczy jako człowiek, nie jako aktor?

BEN KINGSLEY: O to musiałabyś zapytać moich przyjaciół. Nie potrafię o sobie mówić, brakuje mi pewności siebie.

GALA: Zdobywca Oscara jest nieśmiały?

BEN KINGSLEY: Oscar nie musi dodawać pewności siebie. To wyraz tego, co myślą o mnie inni, a nie tego, co sam myślę o sobie.

GALA: Ringo Starr i John Lennon myśleli, że będzie z pana świetny muzyk.

BEN KINGSLEY: Tak naprawdę powiedział im to ich kolega i menedżer Brian Epstein, po tym jak usłyszał muzykę, którą napisałem do radia. Zapewniał, że mogę być popgwiazdą. To mnie przyjemnie połechtało, ale i tak wybrałem aktorstwo.

GALA: Dobra decyzja?

BEN KINGSLEY: Nigdy nie żałowałem. Mam piękne życie.

GALA: Czego pan się ostatnio nauczył?

BEN KINGSLEY: Pokory.

GALA: Czyli?

BEN KINGSLEY: Tego, żeby jednakowo kochać początek i koniec. Pogodzić się z tym, że nie ma nieskończoności, wszystko ma swój czas. Coś trwa, bo jest silne, w tym samym momencie coś umiera, bo taka jest kolej rzeczy. Trudne. To najtrudniejsza rzecz, z jaką musimy się zmierzyć. Cywilizacje, które nie potrafi ą pogodzić się z przemijaniem, mają duży problem. Te, które potrafią, są po prostu zdrowsze.

GALA: Jak wkurzyć Romana Polańskiego?

BEN KINGSLEY: W pełni ucharakteryzowany, tak żeby nie mógł mnie poznać, podchodziłem do niego na planie i pytałem: „Przepraszam, kim pan jest?”. „Reżyserem!” – wrzeszczał. Ja na to spokojnie: „I co pan tu robi?”. Powtarzałem to codziennie.

GALA: Jaki jest, kiedy nie jest wkurzony?

BEN KINGSLEY: Kocha aktorów. Jest zafascynowany człowiekiem, pobudkami ludzkich zachowań. Używa swojej energii na planie tak jak genialny dyrygent kierujący ogromną orkiestrą.

GALA: Czego dorosły aktor uczy się od aktora dziecka?

BEN KINGSLEY: Wszyscy uczymy się od dzieci. Są czyste, nieskażone, naturalne, spontaniczne. Uwielbiam z nimi grać.

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł