Młody lekarz Ernesto Guevara musiał uciekać – po niekorzystnej dla niego zmianie rządu – z Gwatemali. Młody prawnik Fidel Castro – po nieudanym puczu – z Kuby. Ten ciekawy wątek został przez reżysera pominięty. Film zaczyna się od spotkania obu panów na politycznym wygnaniu w Meksyku, gdzie zapadła decyzja o obaleniu przywódcy Kuby Fulgencia Batisty. Zamach trzeba było jednak najpierw przygotować. Widzimy więc, jak Che przedziera się przez puszczę, organizując partyzantkę. Piękne zdjęcia kręcone m.in. w Boliwii i Meksyku rekompensują lekki zastój w akcji. Najbardziej błyszczy nagrodzony na festiwalu w Cannes Benicio Del Toro, znakomicie oddający przemianę bohatera. W akcję tego całkiem dobrego fi lmu wpleciono też wywiad z Guevarą i jego wystąpienie na szczycie ONZ w USA. Szkoda jednak, że reżyser zupełnie zapomniał o dramaturgii. Ale fi lm trzeba zobaczyć, choćby ze względu na świetną rolę Del Toro. Druga część obrazu opowiada o losach kampanii Guevary w Boliwii.

„CHE. REWOLUCJA”, reż. Steven Soderbergh, wyst. Benicio Del Toro, w kinach od 3 kwietnia