Pierwsza dama r&b nie zawodzi. Nadal śpiewa prawie tak dobrze, jak wygląda. Pomysł na nowy, trzeci już solowy album był taki: jedna płyta na spokojnie, druga – na ostro. I w zasadzie tak jest. Bo Beyoncé naprawdę potrafi być jednocześnie ogniście ekspresyjna i poruszająco refleksyjna – tak jak w świetnych, rozpoczynających pierwsze CD piosenkach: „If I Were a Boy” i „Halo”. Sporym zaskoczeniem jest tu soulowa – i bardzo swobodna – interpretacja klasycznego „Ave Maria”. Całkiem inny klimat panuje na drugiej płycie, czego najlepszym przykładem jest dynamiczny, hiphopowy „Single Ladies” – drugi singiel z „I Am...”. Żona Jaya-Z jest tu dużo bardziej zadziorna, o wiele mniej melodyjna. Które z tych wcieleń jest bliższe niejakiej Sashy Fierce, o której w wywiadach artystka mówi: „moje alter ego”?

Beyoncé, „I Am... Sasha Fierce”, Sony BMG