O molestowaniu kobiet przez Billego Cosby’ego po raz pierwszy zrobiło się głośno ponad dziesięć lat temu. Wówczas takie oskarżenia wysnuła przeciwko komikowi Andrea Costand, dyrektor żeńskiej drużyny koszykówki Uniwersytetu Temple w Filadelfii – tego samego, który ukończył właśnie Cosby. Szybko stał się jej mentorem, zaprosił ją do siebie do domu, oferując porady w wyborze dalszej drogi zawodowej. Zdenerwowana spotkaniem wzięła od niego „ziołowe tabletki na uspokojenie” po czym… straciła władzę nad ciałem. Pamięta, co się wówczas wydarzyło – nie była jednak w stanie się bronić, gdy ten ją obmacywał. O tym wydarzeniu opowiedziała dopiero trzy lata po tej sytuacji  oskarżając aktora o molestowanie seksualne. Gdy wniosła skargę, rozpętało się piekło, które trwa do dziś.

Sprawa Constand nigdy nie ujrzałaby światła dziennego, gdyby nie Tamara Green, kalifornijska prawniczka, która wystąpiła w telewizji opowiadając o tym, jak wyglądało jej spotkanie z Billym Cosbym. Miała wtedy 19 lat. W wywiadzie opowiedziała, jak Cosby zaprosił ją do restauracji, da jej jakieś tabletki, po których „miała poczuć się lepiej”. O tej sprawie opowiedziała dopiero dwadzieścia lat później, gdy sprawa uległa przedawnieniu. Prawnicy zrobili z nich kłamczuchy, ale kobiety nie poddały się. Sprawa Andrei Costand zakończyła się ugodą, ale do prawników zaczęły zgłaszać się kolejne ofiary Cosby’ego.

Więcej o zarzutach wobec Billa Cosby'ego przeczytacie tutaj>>

Do końca sierpnia 2015 roku oskarżyło go ponad 50 (!) kobiet, a ta liczba wciąż rośnie. Do wczorajszego wieczora Bill Cosby nie komentował stawianych mu zarzutów. Teraz po dwóch latach milczenia odpowiada na oskarżenia o molestowanie seksualne. Cosby nie przyznaje się do winy i zaprzecza wszystkim zarzutom. W rozmowie z jednym z dziennikarzy z amerykańskiego radia SiriusXM stwierdził, że nie zamierza uczestniczyć w procesie, który ruszy w czerwcu tego roku. Dodał, że wszelką obronę swojego imienia pozostawia prawnikom.

Czasem dwie strony konfliktu, to tak naprawdę cztery lub pięć. Ludzie i tak będą mówić co chcą. Ja wierzę w moich prawników. Oni mnie chronią. Oczywiście, mam pewne obawy, ale ja po prostu nie chcę tam siedzieć - mówił Bill Cosby we wtorek.

Niedawno oświadczenie wydała córka Billa Cosby'ego, Ensa Cosby, która napisała, że jej ojciec jest niewinny oraz że dużą rolę we wszystkich aspektach skandalu odgrywa rasizm. Pytany o to na antenie radia Cosby odpowiedział: „Być może, być może” i dodał, że według niego niektóre z oskarżeń mają własnie takie podłoże. Komik tłumaczył także, że zabrał głos tylko ze względu na ludzi, którzy wierzą w jego niewinność.

Zdecydowałem, że czas przerwać myślenie, że jestem to winien tym ludziom, którzy nadal we mnie wierzą i nie osądzają z góry, tak jak na przykład brukowiec "National Enquirer". To, co o mnie piszą, to bardzo interesujące - powiedział Cosby w radiu SiriusXM.

Przypomnijmy, że w lipcu minionego roku "The New York Magazine" opublikowało okładkę z 35 ofiarami Cosby'ego i ich historiami. Bill Cosby dwa lata temu został oskarżony o gwałty i molestowanie seksualne, jakich miał się dopuszczać na kobietach (wśród jego ofiar jest nawet 15-latka), narkotyzując je i wykorzystując fakt, że są nieprzytomne. Wówczas Cosby'emu groziło dziesięć lat pozbawienia wolności. Jak zakończy się rozprawa w czerwcu?