Okazuje się, że Blake Lively przed kamerą też daje z siebie wszystko! Od miesiąca aktorka pracuje na planie produkcji „The Rhythm Section” – jej najnowszego filmu, który kręcony jest w Dublinie. Film jest ekranizacją cyklu książek autorstwa Marka Burnella. Ich bohaterką jest niejaka Stephanie Patrick, kobieta zdruzgotana po śmierci swojej rodziny w katastrofie samolotu, na którego pokładzie i ona miała się znaleźć. Kiedy odkrywa, że nie był to wypadek, w gniewie odnajduje nowy sens życia. Postanawia rozwikłać zagadkę katastrofy i odnaleźć winowajców.

Wytwórnia filmowa Paramount, która przygotowuje film, wydała wczoraj oświadczenie o wstrzymaniu zdjęć do filmu. Jak się okazuje, prace nad obrazem wstrzymano z racji na kontuzję, której doznała gwiazda. Co dokładnie się stało?

W trakcie jednej ze scen akcji, Blake Lively nie korzystając z pomocy dublera, mocno skaleczyła się w rękę. Rana była na tyle głęboka, że 30-latka została natychmiast przewieziona do szpitala. Jak się okazuje, potrzebna była dłuższa hospitalizacja, z racji na którą przerwano prace na planie zdjęciowym.

Blake Lively nie po raz pierwszy doznała uszczerbku na zdrowie podczas pracy nad projektem filmowym. W 2015 roku, kiedy to kręciła sceny do thrillera „183 metry strachu”, Blake złamała nos przewracając się na desce surfingowej. Co ciekawe, jej upadek na desce pokazano w ostatecznej wersji filmu! Ciekawe, czy tym razem producenci również wykorzystają mrożącą krew w żyłach scenę...?