Znów zaskoczyli wszystkich. Kiedy media spekulowały, gdzie gwiazdy wyprawią pierwsze urodziny bliźniąt Vivienne i Knoksa oraz jak bardzo będą one huczne, Brad i Angelina zdecydowali się na kameralną uroczystość. Do domu na wzgórzach Hollywood zaprosili tylko najbliższych. Ze Springfield przyjechali rodzice aktora Bill i Jane Pitt. Na przyjęcie wpadł także brat Angeliny James Haven. Było bardzo rodzinnie. Maddox (8), Pax (6), Zahara (4) i Shiloh (3) z pomocą dorosłych przygotowali słodkie przekąski i główną atrakcję balu. „Zrobili pyszne torty. Niebieski dla Knoksa i różowy dla Vivienne” – zachwycała się później pokojówka. O tym, że nie jest to zwykłe przyjęcie urodzinowe, świadczyli tylko barczyści ochroniarze przechadzający się po terenie posesji. Wieczorem, kiedy dzieci poszły już spać, Brad, Angelina i ich najbliżsi usiedli przy lampce wina na tarasie. Zaczęli wspominać miniony rok. A zdarzyło się naprawdę wiele...

LIPIEC 2008
To nie był zwykły wakacyjny sezon ogórkowy. Praktycznie codziennie media donosiły o negocjacjach, jakie tygodnik „People” prowadził z Bradem i Angeliną. Wydawca gazety chciał mieć na wyłączność wywiad z gwiazdami i sesję z bliźniętami. Jeszcze na kilka dni przed porodem stawka wahała się między 10 a 12 milionami dolarów. Według niepotwierdzonych informacji szczęśliwi rodzice ostatecznie zainkasowali 14 milionów! Vivienne Marcheline i Knox Leon przyszli na świat 12 lipca w szpitalu Fondation Lenval w Nicei. Miejscowi narzekali, że przez obecność gwiazd spokojna dzielnica Matin zamieniła się niemalże w strefę działań wojennych. „Budynek przypominał wojskowy fort. Wokół niego kłębili się paparazzi, którzy niczym najeźdźcy próbowali się wedrzeć do środka” – donosiła miejscowa gazeta. W tej potyczce zwyciężyli sławni rodzice. Brad zarezerwował czteropokojowy apartament szpitalny z widokiem na Morze Środziemne. Fotoreporterom nie udało się zrobić Angelinie żadnego zdjęcia. Tydzień po porodzie aktorka z dziećmi przeniosła się do wynajętej na południu Francji, w miejscowości Correns, luksusowej posiadłości Château Miraval. To był prawdziwy pałac. Na obszarze ponad 400 hektarów oprócz rezydencji z 35 sypialniami znajdowały się także winnice, jezioro, las... Za ponad 70 milionów dolarów mieli w końcu możliwość odcięcia się od świata.

3 SIERPNIA 2008
Właśnie tego dnia ukazał się jeden z najbardziej oczekiwanych materiałów w historii show-biznesu. 19-stronicowy dodatek do magazynu „People” ze zdjęciami Knoksa i Vivienne podniósł sprzedaż ze średniej 1,5 miliona egzemplarzy do 2,5 miliona. To jednak według wydawców nie był zbyt dobry wynik. Dwa lata wcześniej wydanie z nowo narodzoną Shiloh na okładce kupiła porównywalna liczba czytelników. „Spodziewano się rekordowej liczby trzech milionów sprzedanych gazet. Widać ludzie nie byli aż tak zainteresowani bliźniakami Brangeliny, jak sądzili analitycy” – komentowali znawcy mediów. Brad i Angelina nie przejmowali się jednak słupkami przychodów amerykańskiego wydawnictwa. Mieli inne sprawy na głowie. Nawet w Château Miraval musieli walczyć z paparazzimi. Po jednym z powietrznych nalotów adwokat aktora zapowiedział, że podejmie prawne kroki przeciwko każdemu tytułowi, który opublikuje takie zdjęcia. Potem nadeszły poważniejsze problemy.

WRZESIEŃ–PAŹDZIERNIK 2008
Brad coraz częściej zostawiał Angie samą z dziećmi. Musiał wypełniać zobowiązania promocyjne związane z fi lmem „Ciekawy przypadek Benjamina Buttona”. Zaczął też zdjęcia w Berlinie do dramatu „Bękarty wojny”. Zmęczona aktorka skarżyła się znajomym, że czuje się sfrustrowana domowymi obowiązkami. Bywała także opryskliwa w stosunku do opiekunek dzieci. „Rozłąka z Bradem dała jej mocno popalić. Zwłaszcza że kiedy siedziała w domu, on świetnie się bawił na bankietach czy koncertach” – opowiadały przyjaciółki Angeliny. Tabloidy pisały, że pomiędzy kochankami co rusz wybuchają karczemne awantury. „Najczęściej Angelina robiła Bradowi sceny zazdrości. O wszystko. Potem groziła, że odejdzie, jeżeli on nie zmieni swojego postępowania.

KONIEC 2008 ROKU
Kiedy już wszyscy się zastanawiali, jak szybko dojdzie do rozstania najbardziej znanej pary show-biznesu, w listopadowym numerze magazynu „W” ukazały się zdjęcia Angeliny i dzieci autorstwa Brada. W wywiadzie oboje podkreślali, że kryzys w ich związku to tylko wymysły żądnych sensacji dziennikarzy. „Oczywiście nasze życie trochę się zmieniło od czasu narodzin bliźniąt. Teraz jest dużo więcej spraw do ogarnięcia, samo wyjście gdziekolwiek przypomina pakowanie na tygodniowy urlop” – twierdzili. Ważniejsze jednak w tym materiale były ilustracje. Zdjęcia, które Brad zrobił ukochanej, zamknęły usta wszystkim niedowiarkom. „Tak może fotografować kobietę tylko mężczyzna zakochany w niej do szaleństwa” – przyznała Ellen DeGeneres w swoim show.

 

BURZLIWE MIESIĄCE
Styczeń zaczął się od ataków na Angelinę. Amerykanie, którzy uwielbiają byłą żonę Brada, Jennifer Aniston, oskarżali Angelinę o rozbicie jego małżeństwa. „Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że fi lm »Pan i pani Smith« kręciliśmy ponad rok. Kiedy zaczęłam być z Bradem, jego związek z Jennifer był już skończony” – przekonywała Angie. W innym wywiadzie przyznała także, że nie jest wzorem gospodyni domowej. „Na szczęście Brad świetnie radzi sobie w kuchni” – dodała. Jednak prawdziwą wrzawę wywołała dopiero wypowiedź aktora, w której potwierdził, że wciąż ma kontakt z byłą żoną. Nazwał ją nawet „swoim kochaniem”. Media szybko podchwyciły temat. Nie było gazety, która nie wydrukowałaby choć małej wzmianki na ten temat. Gorąco było także w nowoorleańskim domu Brada i Angie. Według zeznań służby dochodziło między nimi nawet do rękoczynów. Z tym, że to aktor był poszkodowanym... Sytuacja uspokoiła się dopiero przed rozdaniem najważniejszych nagród w przemyśle fi lmowym – Złotych Globów, wyróżnień Gildii Aktorskiej i Oscarów. Na czerwonym dywanie para wyglądała na pogodzoną i na nowo w sobie zakochaną. Mijały tygodnie. Angelina zaczęła pracę na planie dramatu „Salt” (w jednej z ról wystąpił także Daniel Olbrychski), Brad razem z dziećmi przeprowadził się do Nowego Jorku, by być bliżej ukochanej. To była kolejna poważna reorganizacja ich codziennego życia. „Nawet nie wiadomo, czy jest miejsce na świecie, o którym mogą powiedzieć, że to ich dom. Nie ma rodziny, która by tak często zmieniała adres zamieszkania” – pisał magazyn „People”. Jak mówią znajomi pary, to Angelina nie chce nawet myśleć o stabilizacji. „Gdyby musiała zamieszkać gdzieś na stałe, czułaby się ograniczona” – twierdzą. Nieofi cjalnie wiadomo, że to właśnie brak stabilizacji jest wielką bolączką Brada. Aktor wciąż walczy także z zazdrością Angeliny. W ich domu nie można nawet wymienić imienia Jennifer Aniston, bo Angelina od razu dostaje ataku histerii. Czy te nieporozumienia mogą jednak zakończyć związek najsławniejszej pary świata? Do tej pory Angelina i Brad dawali sobie świetnie radę z przeciwnościami losu. Za nimi trudny rok, może najtrudniejszy w ich życiu. Teraz oboje żartują, że może być już tylko lepiej