„Zanim gdziekolwiek się ruszymy, mija co najmniej półgodziny. Musimy z Angie sprawdzić, czy dzieciaki mają wszystko co im potrzebne. Chłopaki przekąski, Zahara ulubiony kocyk, a Shiloh maskotkę. Teraz przy bliźniakach jest jeszcze trudniej ogarnąć towarzystwo" - śmiał się. „Dlatego nawet nie zastanawiamy się nad wyjściem do galerii handlowej. Nie zmienia to faktu, że z podziwem patrzę na Angie. Ona sprawia, że w ogóle jesteśmy w stanie normalnie funkcjonować" - dodał.