Kilka dni po tym, jak 28-letnia Britney Spears uzyskała wyrokiem sądu zakaz zbliżania się przez Osamę Luftiego do niej, jej rodziców i dzieci, decyzja ta ma zostać ponownie rozpatrzona. Osama Lufti, były manager Britney Spears, pozwał gwiazdę pop i jej rodziców, oskarżając ich o pomówienia i uchylanie się od wypłacenia mu honorarium. Aby dojść swoich racji musi przecież mieć możliwość kontaktu z Britney ! Jako pierwszy zeznawał ojciec Britney, Jamie Spears. Będąc kuratorem i prawnym pełnomocnikiem córki (nadzór nad nią otrzymał, gdy rok temu trafiła do szpitala) zrobił wszystko, aby pomóc jej pozbyć się Luftiego. Według Jamie Spearsa, Lufti to "drapieżnik, bardzo niebezpieczny dla mojej córki. Stara się ją kontrolować, dręczy i sieje niepokój w jej umyśle, żeby bez niego czuła się bezradna." Jamie Spears nie wie, czy Britney i Lufti byli ostatnio w kontakcie. Powiedział jednak, że próbował on kilka razy dzwonić do piosenkarki i przekazać jej życzenia świąteczne z pośrednictwem fryzjerki Britney. Dowody wydają się dość wątłe, ale poczekajmy na decyzję sądu...