Teraz podczas kolejnej odsłony walki o pieniądze Britney, pomiędzy jej managerem, a ojcem, Jamie Spears przyznał, że mężczyzna wciąż niepokoi jego córkę. Chce znowu przejąć nad nią kontrolę. W sprawę zaangażowanych jest coraz więcej świadków. Wczoraj w sądzie zeznawała młodsza siostra Sama, która twierdziła, że to Britney szuka kontaktu z Lutfim. „Poprosiła bym dostarczyła jej telefon. Nie miała swojego. Wszystkie jej rozmowy były nagrywane. Chciała zadzwonić do mojego brata i poprosić go o pomoc w wyzwoleniu się spod wpływu ojca" - mówiła Christina. „Była przerażona. Jamie Spears szantażował ją odebraniem praw do kontaktów z jej synami".

Britney komórkę ukryła w szatni siłowni hotelu Peninsula. Zapytała też Christiny czy Sam będzie w stanie jej pomóc. Według siostry Lutfiego piosenkarka nie zdołała się z nim jednak skontaktować. Jej ochrona znalazła komórkę i zniszczyła na jej oczach. W rewanżu obrońca Jamiego Spearsa powiedział, że córka jego klienta wielokrotnie skarżyła się na natarczywość byłego managera. „Pytała ojca, czy można aresztować Lutfiego. Bała się go. Chciała tylko żeby zniknął z jej życia" - mówił mecenas Blair Berk. Adwokat zaprzeczył także, że Britney była niezadowolona z wyroku sądowego ustanawiającego Jamiego Spearsa osobą odpowiedzialną za jej majątek. „Wszystkie plotki na temat to bzdury wyssane z palca. Britney pod skrzydłami ojca zaczęła powoli wracać do normalnego życia. Mam nadzieję, że panowie pokroju Sama Lutfiego nie będą jej już nękać" - kończył przemowę Berk. Następne posiedzenie w tej sprawie zaplanowane jest na 21. kwietnia.