Niedzielny wieczór. Cała Ameryka zasiadła przed telewizorami. Wszyscy włączyli najpopularniejszy kanał muzyczny MTV i czekali na dokument opowiadający o życiu Britney Spears. „Zdradzę w nim całą prawdę o sobie” – zapowiadała przed emisją programu 27-letnia księżniczka popu. W 90-minutowym dokumencie „For the Record” Britney po raz pierwszy szczerze opowiedziała o wszystkich przykrych wydarzeniach, jakie ją spotkały. Wyjaśniła, dlaczego trafiła do kliniki odwykowej, kto był wtedy dla niej największym oparciem i co czuła, gdy straciła prawo do opieki nad swoimi synami, 3-letnim Seanem Prestonem i 2-letnim Jaydenem Jamesem. „Zrozumiałam, że ludzie, którzy przychodzą na moje koncerty, wcale mnie nie znają. Wierzą w te nieprawdziwe informacje, jakie można przeczytać w gazetach. Pewnego dnia uświadomiłam sobie, że pora to wreszcie zmienić” – wyznała gwiazda.

Britney zgodziła się, by przez trzy miesiące towarzyszyła jej kamera. Operatorzy zaglądali nie tylko do wszystkich zakamarków w jej luksusowym domu, ale także na plany teledysków. „Odkryłam przed widzami całą prawdę o sobie jako artystce i normalnej kobiecie” – powiedziała. Jej najbliżsi uważają, że dzięki publicznej spowiedzi w „For the Record” Britney odcięła się od demonów przeszłości. Są przekonani, że wreszcie zacznie naprawdę cieszyć się życiem, dziećmi i majątkiem, który stale powiększa od 16. roku życia. W sukces gwiazdy wierzy przede wszystkim jej ojciec Jamie Spears. Zależy mu na tym podwójnie. Od niedawna bowiem jest także jej menedżerem i tylko on może dysponować majątkiem córki. „Bałem się, że przez długotrwałą depresję i nieprzychylnych dziennikarzy Britney zniszczy swoją karierę. Nie mogłem spokojnie na to patrzeć, dlatego postanowiłem wziąć sprawy w swoje ręce. Dzisiaj, na szczęście, widzę, że jest już na właściwej drodze” – oświadczył. I trzeba przyznać mu rację. Idolka nastolatek w ciągu ostatnich miesięcy wróciła do świetnej formy. Wystąpiła gościnnie w popularnym amerykańskim serialu „Jak poznałem waszą matkę”, a także zaśpiewała z samą Madonną podczas jednego z jej koncertów w Los Angeles. Jednak za swój największy sukces uważa nagranie nowej, szóstej już płyty studyjnej „Circus”, która trafi do sklepów w jej urodziny 2 grudnia. Na krążku, przy którym pracował Justin Timberlake, wielbiciele młodej piosenkarki znajdą m.in. utwór „Womanizer”. Zaledwie w ciągu kilku dni hit awansował z 96. miejsca na sam szczyt listy przebojów prestiżowego magazynu „Billboard”. Britney nie ukrywa ogromnego zadowolenia. Wiele wskazuje na to, że idolka nastolatek wreszcie wróciła do znakomitej formy sprzed lat. Ma także chyba wszystko to, o czym od zawsze marzyła. To znaczy wszystko oprócz szczęśliwej miłości. Ale na to też pewnie wkrótce przyjdzie pora.