Ponad miesiąc utrzymywali w tajemnicy informację o swoich zaręczynach. Nie chcieli, aby ktokolwiek mieszał się w ich życie prywatne. Już dawno ustalili między sobą, że z dziennikarzami będą rozmawiać tylko o filmach, w których wystąpili, a nie o rodzinnych perypetiach. Dyskrecja nigdy nie była jednak mocną stroną Calisty. Serialowa prawniczka Ally McBeal zdradziła ostatnio, że zamiast scenariuszy przegląda teraz katalogi z modą ślubną.

KŁOPOTLIWA PRZESZŁOŚĆ

Decyzję o małżeństwie odkładali od lat. Głównie Harrison Ford. Choć aktor nieraz podkreślał, że Calista jest kobietą jego życia, nie spieszył się z legalizacją związku. Przyjaciele filmowego Indiany Jonesa twierdzą, że to przez dwa poprzednie nieudane małżeństwa. Gwiazdor najpierw był związany ze szkolną miłością Mary Marquardt, a potem ze scenarzystką Melissą Mathison. Obie relacje zakończyły się rozwodem. Harrison najbardziej cierpiał po rozstaniu z Melissą. W 2001 roku, po 17 latach udanego małżeństwa, zadecydowali nagle, że dla ich wspólnego dobra powinni zacząć żyć na własny rachunek. Para nie zdradziła jednak, co sprawiło, że tak raptownie zdecydowali się na rozwód. Nieoficjalnie mówiło się, że winę za to ponosi Lara Flynn Boyle.

W 2000 roku, czyli tuż przed tym, jak Harrison i Melissa ogłosili separację, aktorka zaczęła uwodzić Forda. W prasie pojawiły się nawet ich wspólne zdjęcia z jednego z nocnych klubów na Manhattanie. Wszystko wskazywało wówczas na to, że między Larą a Harrisonem zaczynało iskrzyć. Żona Forda nie mogła w to uwierzyć. Była zrozpaczona. Cierpiała, gdy w kolorowej prasie pojawiały się kolejne pikantne fotografie jej męża w towarzystwie młodych, zgrabnych i bardzo pięknych aktorek. Harrison czasami je tylko niewinnie przytulał, a czasami czule całował. Jednak nigdy niczego nie wyjaśnił publicznie. „To moja sprawa, co robię” – mówił. Ponoć tylko raz zwierzył się przyjacielowi, że małżeństwo niepostrzeżenie zabija miłość między partnerami. Obiecał sobie wtedy, że już nigdy nie stanie z żadną kobietą przed ołtarzem.

KONIEC PLOTEK!

Po rozwodzie z Melissą aktor unikał kobiet. Potrzebował wyciszenia. Do czasu. Gdy w 2002 roku na rozdaniu Złotych Globów spotkał niezwykle popularną wówczas Calistę Flockhart, stracił dla niej głowę. Podobało mu się w niej wszystko, nawet niezwykle drobna sylwetka, tak szeroko komentowana w mediach. Akceptował wszystko. Nawet jej niepohamowany pociąg do papierosów i paniczny, wręcz paraliżujący strach przed lataniem samolotami. On również wpadł jej w oko. Calista robiła ponoć wszystko, by zwrócić na siebie uwagę gwiazdora. Skutecznie. Pogłoski o ich zaręczynach pojawiały się w mediach regularnie od ponad trzech lat. W 2006 roku wymyślono nawet całą historię na temat tego, jak wyglądały oświadczyny. Według dziennikarzy z magazynu „In Touch”, Ford poprosił Calistę o rękę w trakcie śniadania w jednej z kawiarni. „Gdy ona jadła rogalika z czekoladą, on padł na kolana i wręczył jej pierścionek od Tiffany’ego. Aktorka była zachwycona” – napisali.

Oczywiście wszystkie doniesienia w tym stylu nie miały w sobie ani krzty prawdy. Aż do marca 2009 roku. Właśnie wtedy wyszło na jaw, że 14 lutego Harrison poprosił Calistę o rękę. 66-letni aktor zrozumiał, że wbrew wcześniejszym postanowieniom jest gotowy na ślub. Zakochani nie zdradzą jednak jego daty. Nie chcą opędzać się od natrętnych paparazzich podczas tego najważniejszego dla nich dnia. Przyznali, że marzą o bardzo kameralnej ceremonii w gronie przyjaciół i rodziny. Najlepiej z dala od miasta. Gościem honorowym będzie oczywiście adoptowany 8-letni synek Calisty Liam. Chłopiec jest podobno zachwycony informacją o ślubie mamy i Harrisona. To chyba nic dziwnego. W końcu kto nie chciałby mieć w domu taty Indiany Jonesa?