Czego tu nie ma? „Cygański jazz”, charleston, swing, electro... Francuzi w absolutnie zwariowany sposób łączą i mieszają ze sobą style. I robią to w zawrotnym tempie. W efekcie jest to rzecz, która pociąga cudownym, staroświeckim klimatem tworzonym przez skrzypce, kontrabas, gitarę brzmiącą jak bandżo i klarnet. Przypomina się film Woody’ego Allena „Słodki drań” i twórczość przedwojennego cygańskiego gitarzysty Django Reinhardta – chyba nie przypadkiem również pochodzącego z Paryża. A przy tym ani przez chwilę nie mamy wątpliwości, że płytę nagrano współcześnie, nowocześnie. Bo Caravan Palace równie swobodnie jak z klarnetu korzystają z komputera i samplingu. Płyta niepowtarzalna, idealna na karnawałową prywatkę.

„CARAVAN PALACE” Caravan Palace, Cafe de la Danse