Wiele dojrzałych, pięknych i zarazem niezwykle wybitnych aktorek często narzeka na brak odpowiednich dla nich ról. „Im jestem starsza, tym jest coraz gorzej. Nie dostaję ciekawych propozycji zawodowych, bo w show-biznesie jest coraz mniej kreatywnych reżyserów" – uważa 55-letnia diwa francuskiego kina Isabelle Adjani.

Podobną opinię na temat świata filmu mają jej koleżanki po fachu Sophia Loren i Fanny Ardant. Wciąż powtarzają, że dla kobiet w ich wieku nie ma już miejsca we współczesnej kinematografii.

Innego zdania jest jednak Catherine Deneuve. Aktorka pomimo swoich 67 lat i piątki wnucząt, które chętnie podrzucają gwieździe na weekendy jej dzieci – córka Chiara i syn Christian, wciąż pracuje z najlepszymi reżyserami i dostaje główne role. W listopadzie na ekrany francuskich kin wszedł najnowszy film Françoise Ozona „Potiche", w którym Catherine gra żonę dyrektora fabryki parasolek. Obraz walczył w tym roku o Złotego Lwa na Festiwalu Filmowym w Wenecji. Ozon zaproponował jej udział w tym projekcie w 2002 roku, zaraz po zakończeniu zdjęć do „8 kobiet", w którym Denevue także wystąpiła.

„Potiche" to jednak nie jedyny film, który gwiazda aktualnie promuje. Ostatnio jest bardzo zajęta. Na francuskie ekrany wszedł niedawno „L'homme qui voulait vivre sa vie". W marcu 2011 roku odbędzie się premiera kolejnego – „Les yeux de sa mere". Gdy dziennikarze pytają Catherine, czy nie jest zmęczona zawrotnym tempem pracy, zawsze czarująco się uśmiecha i odpowiada: „Zarabiam na siebie od 17. roku życia. Nie wyobrażam sobie więc, bym pewnego dnia z własnego wyboru przestała grać. Będę przyjmować wszystkie ciekawe propozycje co najmniej do osiemdziesiątki. Nie żartuję. Moja matka ma 98 lat i wciąż jest w znakomitej formie. Podejrzewam więc, że i ja pójdę w jej ślady".

W POGONI ZA SIOSTRĄ
Ludzie ze świata sztuki wciąż zastanawiają się, na czym polega sekret Catherine. Francuzka nie tylko pięknie wygląda, ale wciąż jest muzą wielu wybitnych reżyserów i projektantów mody. W 2007 roku szefowie słynnej marki Louis Vuitton podpisali z nią kontrakt reklamowy wart miliony dolarów. Rok wcześniej, Deneuve wraz z wizażystami marki MAC stworzyła z kolei kolekcję kolorowych kosmetyków do malowania.

Według znajomych aktorki kluczem do sukcesu gwiazdy był przede wszystkim jej twardy charakter. Zawsze uparcie dążyła do celu. Jednak nigdy po trupach. Catherine miała także nosa do reżyserów. Wiedziała, z kim warto pracować, a z kim nie. Już jako początkująca aktorka zamiast konkretnych ról, wybierała sobie twórców, z którymi chciała pracować. Często były to osoby nieznane szerszej publiczności. Deneuve jako dwudziestokilkulatka potrafi ła jednak dostrzec w nich potencjał. I faktycznie niebawem wszyscy oni stawali się gwiazdami wielkiego formatu.

Tego, jak przeżyć w show-biznesie, uczyła Catherine jej starsza o rok siostra. Françoise Dorléac już jako mała dziewczynka wiedziała, że kiedyś będzie błyszczeć w światłach reflektorów i grać na deskach najlepszych teatrów. Zaczęła więc bardzo wcześnie. Jako piętnastolatka stanęła po raz pierwszy przed kamerą. „Gdyby nie Françoise, pewnie byłabym dzisiaj malarką lub zajmowałabym się grafiką. Aktorstwo było pasją Françoise, nie moją” – zdradziła na łamach brytyjskiego „The Telegraph”.

W 1960 roku Françoise dostała rolę w filmie Jacquesa Poitrenauda „The Door Slams” opowiadającym o losach dwóch sióstr. Namówiła więc młodziutką wówczas Catherine, by spróbowała swoich sił na castingu. Wbrew oczekiwaniom całej rodziny nastolatka okazała się najlepsza i pokonała wszystkie rywalki. Od tamtej pory reżyserzy zaczęli zasypywać ją propozycjami filmowymi. Deneuve szybko zadomowiła się na planach zdjęciowych i zaczęła poznawać wybitnych ludzi kina.

Jako 17-latka wyprowadziła się z domu i związała z reżyserem Rogerem Vadimem. Dwa lata później urodziła mu syna Christiana. Choć wiele osób uważało, że dziewczyna nie jest gotowa na zmaganie się z trudami macierzyństwa, szybko udowodniła, że to nieprawda. „Catherine doskonale radziła sobie z obowiązkami rodzicielskimi i zawodowymi. Miała czas zarówno dla dziecka, jak i na rozwijanie swoich pasji. Jest mistrzynią organizowania czasu” – mówili dziennikarzom jej przyjaciele.

GRAM DLA CIEBIE, KOCHANA!
Niestety, bezpieczny świat, w którym dorastała młoda gwiazda, dość szybko rozpadł się na kawałki. 26 czerwca 1967 roku zginęła w wypadku samochodowym jej ukochana siostra. Tego deszczowego letniego dnia tuż przed godziną 19 Françoise pędziła wypożyczonym samochodem Renault a z Saint-Tropez na lotnisko w Nicei. Wracała do Paryża. Po krótkich wakacjach miała przygotowywać się do kolejnej roli. „Widziałem, jak pewna młoda kobieta dawała znaki, że chce mnie wyprzedzić Jechała strasznie szybko. Gdy zmieniała pasy, wpadła nagle w poślizg i uderzyła o betonowy słup. Samochód od razu stanął w płomieniach” – zdradził policjantom świadek wypadku. Françoise miała wówczas 25 lat.

 

To był cios dla całej rodziny. A w szczególności dla Catherine. W jednej chwili straciła swoją najlepszą przyjaciółkę i mentorkę. Czy chciała wtedy przestać grać? „Absolutnie nie. Czułam, że zostaję aktorką nie tylko dla siebie, ale także dla Françoise” – zdradziła. Od razu po tym tragicznym wypadku przyjęła kolejną rolę. Zgodziła się wystąpić w filmie „Benjamin, czyli pamiętnik cnotliwego młodzieńca”. Zdradziła później, że gdyby nie natłok obowiązków, nie zniosłaby potwornego bólu po stracie siostry. „Potrzebowałam zająć czymś głowę” – powiedziała. I być może dlatego Catherine wciąż gra w filmach. Może boi się, że gdy będzie miała dużo wolnego czasu na myślenie, znowu wrócą złe wspomnienia...

PROSTE ŻYCIE
„Czy jestem dumna ze swoich aktorskich osiągnięć? Nie ukrywam, że zrobiłam kilka, naprawdę fajnych rzeczy” – podkreśla Catherine, patrząc z perspektywy czasu na ponad setkę filmów, w których zagrała. Choć nie udało jej się nigdy zdobyć Oscara, krytycy zawsze zachwycali się jej wyjątkowym talentem aktorskim. Nawet gdy występowała w dość przeciętnych fi lmach, fani byli jednogłośni: Catherine to gwiazda wszech czasów.

Mimo że dzisiaj Deneuve wciąż ma ogromny apetyt na kolejne role i wciąż skrupulatnie wybiera sobie reżyserów, z którymi będzie pracować, dużą część swojego wolnego czasu poświęca rodzinie. Być może dlatego, że nie do końca jest dumna z tego, co osiągnęła w życiu prywatnym. „Zawsze starałam się być dobrą matką. Myślę, że moje dzieci nie mają do mnie o nic pretensji. Ale jestem na siebie zła za to, że moje związki nie trwały długo” – wyznała.

To prawda. Aktorka wciąż wdawała się w kolejne romanse. Na liście jej partnerów znaleźli się m.in. wybitny włoski aktor Marcello Mastroianni i fotograf David Bailey. Dzisiaj jest sama. Nie szuka mężczyzny. Każdą chwilę spędza za to z wnukami. Ma ich aż pięcioro. Najmłodszy ma 5 miesięcy, a najstarszy 20 lat. Catherine uwielbia się z nimi bawić, ale także rozmawiać na temat ich życiowych rozterek. Gdy ma jednak wszystkiego dosyć, pakuje walizki i jedzie do swojego domu pod Paryżem. Pracuje wtedy w ogrodzie. Pielęgnowanie roślin i przekopywanie grządek to jej wielka pasja. Nie przeszkadza jej wtedy nawet to, że po całym dniu harówki nie może domyć rąk, a za paznokciami ma ziemię. Taka fizyczna praca daje jej wytchnienie od Paryża i relaksuje. Tylko wtedy może zebrać myśli, podjąć ważne życiowe decyzje, a także zastanowić się nad propozycjami od reżyserów. Tych ma w końcu wciąż całe mnóstwo. Oby jak najdłużej!