Długo o tym myślała. Ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Kolejne atrakcyjne propozycje filmowe, zobowiązania reklamowe czy nawet przejściowe kłopoty w związku. Teraz jednak Charlize Theron jest pewna. „Czuję, że nadszedł mój czas. Zegar biologiczny tyka od paru lat, ale już wiem, że do pełni szczęścia brakuje mi tylko dziecka” – przyznała. „Jesteśmy ze Stuartem siedem lat. To najlepszy facet, jakiego spotkałam. Na pewno będzie świetnym ojcem”. Kiedy dziennikarze zapytali aktorkę o „terminy”, dodała z uśmiechem: „Już podjęliśmy starania”. Do tej pory Charlize unikała rozmów na prywatne tematy. „Chcecie ze mną rozmawiać dlatego, że jestem aktorką. Więc skupmy się na moim życiu zawodowym” – stopowała dziennikarzy. A wszystko przez tragiczne wydarzenia, których była świadkiem prawie 18 lat temu.

BOLESNA PRZESZŁOŚĆ Jej ojciec był nałogowym alkoholikiem. Regularnie znęcał się nad rodziną. To przez niego Charlize w wieku 14 lat zdecydowała się wyprowadzić z domu. Zaczęła naukę w szkole z internatem, a niedługo później podpisała kontrakt z agencją modelek. Po jej wyjeździe między rodzicami zaczęło być jeszcze gorzej. Dramat nastąpił kilka miesięcy później. Dziewczyna przyjechała do rodzinnej posiadłości w Johannesburgu z wizytą. „Leżałam u siebie w pokoju, kiedy usłyszałam krzyki ojca. Wrzeszczał, że nas pozabija, jak mama nie wpuści go do domu. Strzały padły po kilku sekundach. Nie pamiętam, ile ich było. Myślałam, że zastrzelił mamę. Po chwili okazało się, że to ona strzelała do niego. Była przerażona. Ja też” – zeznawała 15-letnia Charlize. „Matka siedziała na kanapie. Płakała. »Zabiłam go, zabiłam« – powtarzała w kółko. To nie był pierwszy raz, kiedy nam groził”. Mimo to matka nie zdecydowała się wcześniej rozstać z Charlesem.

W wydanej niedawno książce „Killer Women: Fatal South African Females” siostra ojca aktorki tłumaczy, że Gerda Theron nie chciała rozwodu ze względu na córkę. „Mówiłam jej już wcześniej, żeby podzielili majątek i się rozeszli. Powiedziała, że nie może tego zrobić Charlize. Wiedziałam, że w końcu dojdzie do tragedii” – mówi Elsa Malan, która wciąż uważa, że jej brat był niewinny.

WALKA ZE WSPOMNIENIAMI Charlize długo nie mogła otrząsnąć się po tej tragedii. Rodzina ojca całkowicie się od nich odsunęła. Ją też obwiniali za śmierć Charlesa. Niedługo po 16. urodzinach wyjechała do Mediolanu na swój pierwszy poważny modowy kontrakt. Po roku przeniosła się do Nowego Jorku, do agencji Pauline’s Model Management. Po latach wspominała, że zrobiła to tylko dlatego, żeby zmienić klimat. Postarać się zapomnieć. Jednak po kilku miesiącach biegania po castingach zdecydowała się zmienić profesję. Od dziecka chciała zostać baletnicą. I teraz w końcu miała pieniądze, żeby spełnić to marzenie. Rozpoczęła naukę w prestiżowej Joffrey Ballet School. Przez dwa lata ciężko trenowała. Naprawdę wierzyła, że to właśnie będzie jej przyszłość. Nauczyciele chwalili ją za pasję i zaangażowanie. Kiedy inni się poddawali, Charlize zawsze wytrzymywała do końca ćwiczeń. Znajomym tłumaczyła, że wystarczyło, że zamknęła oczy i przywołała obraz opętanego szałem ojca i zapłakanej matki, a od razu wstępowały w nią nowe siły. Razem z wylanym potem oczyszczała swoje ciało. Dobrze zapowiadającą się karierę przerwała kontuzja kolana.

DROGA DO HOLLYWOOD Charlize była załamana. Chciała już wracać do Afryki, kiedy dostała prezent od matki. Bilet do Los Angeles w jedną stronę i czek na drobną sumę, która ułatwi jej start w nowym miejscu. Miała na siebie kilka pomysłów. Przede wszystkim zastanawiała się nad powrotem na wybieg. W wieku 19 lat nie było jeszcze za późno. Myślała także o aktorstwie. Miasto Aniołów szybko zweryfikowało jej marzenia. Po kilku tygodniach musiała skorzystać z pieniędzy odłożonych na czarną godzinę. Jednak w banku okazało się, że nie może ich wypłacić. Wściekła urządziła gigantyczną awanturę. Krzyczała na kasjerkę, menedżera, a nawet na ochroniarzy, którzy próbowali ją uspokoić. Mimo że nic nie wskórała, ta sytuacja odmieniła jej życie. W kolejce za nią stał łowca talentów i kiedy zobaczył jej „występ”, wręczył Charlize swoją wizytówkę.

FILMOWA TERAPIA Pierwszą szansę dostała po ośmiu miesiącach. Wystąpiła w filmie „Children of the Corn III”. Mimo że była to epizodyczna rólka, Charlize nawet nie odezwała się słowem, zarobiła pieniądze na dwa miesiące czynszu. Z miesiąca na miesiąc było lepiej. Już rok później poznała na planie „Adwokata diabła” Keanu Reevesa i Ala Pacino. Miała wtedy 21 lat. „To było fantastyczne uczucie. Grać z aktorami, których podziwiałam od dawna. Uczyć się od nich” – mówiła na premierze filmu w 1997 roku. Wtedy też po raz pierwszy doświadczyła mrocznej strony popularności. Dziennikarze zaczęli badać jej przeszłość. Szybko dokopali się do tragicznych wydarzeń sprzed kilku lat. „Od tego czasu każdy wywiad zaczynał się od pytania: Jaki to miało związek z twoją karierą, Charlize? Myślałam, że potrwa to parę miesięcy i będę mieć spokój. Niestety. Ciągnie się to do tej pory” – skarżyła się.

 

Kiedy w 2003 roku zagrała Aileen Wuornos, lesbijkę morderczynię w opartym na faktach dramacie „Monster”, krytycy byli zachwyceni. Za tę rolę dostała Oscara. W tym samym czasie dziennikarze spekulowali, czy przygotowując się do filmu, nie korzystała z własnych doświadczeń. Mimo tego Charlize konsekwentnie odmawiała odpowiedzi na wszelkie pytania dotyczące śmierci jej ojca. Swoje zasady złamała dopiero kilka tygodni temu. „Jestem szczęściarą. Mam pracę, która mnie oczyszcza. Ludzie chodzą na terapię, żeby pozbyć się strachu. Ja tę terapię mam na planie. Bywam w naprawdę mrocznych miejscach. Wcielam się w złych ludzi albo walczę ze złem. Dzięki temu potrafi łam uporać się z traumą przeszłości” – mówiła na planie dramatu „Sleepwalking”.

OSTATECZNY ROZRACHUNEK Charlize zawsze unikała skandali. Nie chciała, żeby o jej sławie decydowała liczba romansów czy pobyty w klinikach odwykowych. Ostrożnie podchodziła do każdego mężczyzny, który pojawiał się w jej życiu. Po swoim filmowym debiucie poznała aktora Craiga Bierko. Spotykali się trzy lata. Do tej pory nie wiadomo, dlaczego się rozstali. Później Charlize związała się z muzykiem Stephanem Jenkinsem. Rzuciła go po kilkunastu miesiącach. Zaraz po tym, jak po raz kolejny próbował przekonać ją do dalszego życia na kocią łapę. Na planie filmu „Trapped” spotkała Stuarta Townsenda. Mimo że ich związek przechodził trudne chwile, są ze sobą do dzisiaj. „Ślub weźmiemy dopiero wtedy, kiedy pary gejowskie też będą miały prawo do małżeństwa. Brak papierka nie przeszkadza nam jednak nazywać siebie mężem i żoną” – mówiła Charlize. Oprócz szczęścia, Stuart dał jej coś jeszcze. Poczucie bezpieczeństwa. „Na całe moje życie patrzyłam przez pryzmat tego jednego wydarzenia. Patrzyłam. Mogę tak mówić dopiero, odkąd jestem ze Stuartem” – przyznała. Teraz po siedmiu latach związku zdecydowali się założyć rodzinę. „Poradziła sobie ze swoimi demonami. Czas, żeby poczuła, jak to jest być odpowiedzialnym za kogoś jeszcze poza sobą” – mówiła jej przyjaciółka. A Charlize jest już na to gotowa.