Goście hotelu Dorchester w Londynie przeżyli ciężką noc. Najpierw usłyszeli wrzaski dochodzące z apartamentu na trzecim piętrze. Później było jeszcze gorzej. „Wyglądało to na imprezę po koncercie Rolling Stonesów albo innej kapeli rockowej. Słyszeliśmy huk rozbijanego szkła, ktoś przesuwał też meble. Wszystkiemu towarzyszyły okropne krzyki” – skarżyło się małżeństwo z Hiszpanii, zajmujące pokój obok. Po interwencji ochrony awantura ucichła. Jednak dopiero po dwóch dniach państwo Sanchez dowiedzieli się, kto zakłócił ich spokój. „Christian Bale oskarżony przez swoją matkę i siostrę o napaść” – brzmiały nagłówki wszystkich dzienników. 61-letnia Jenny James i jej córka, 40-letnia Sharon, zgłosiły się na komisariat dzień po wydarzeniu. Obie złożyły zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa. „Możemy tylko potwierdzić, że otrzymaliśmy odpowiednie oświadczenia od poszkodowanych w incydencie kobiet” – mówił później rzecznik policji. „To trudna sytuacja. Ale nie możemy zepsuć całej promocji filmu »Mroczny rycerz«, opierając się na niepotwierdzonych zarzutach. Pan Bale zostanie przesłuchany na tę okoliczność” – mówił dziennikowi „The Sun” anonimowo inny oficer. Kiedy aktor złożył wyjaśnienia, funkcjonariusze postawili mu zarzut napaści. Został aresztowany.

KARA PO PREMIERZE

Mimo dowodów winy Christian mógł liczyć na wyrozumiałość brytyjskiej policji. Aktor trafił za kratki dopiero po londyńskiej premierze „Mrocznego rycerza”, kolejnej części przygód o Batmanie. Na Leicester Square zjawił się wraz z innymi aktorami. Świadkowie twierdzili nawet, że wyglądał na wyjątkowo spokojnego. „Rozdawał autografy w towarzystwie Maggie Gyllenhaal, Michaela Caine’a i Aarona Eckharta. Uśmiechał się do fanów, a nawet pozwalał sobie robić zdjęcia” – opowiadał jeden z fotografów. Może jeszcze wtedy nie wiedział, jak skończy się dla niego wizyta w komisariacie? Po jego aresztowaniu do mediów trafił tylko lakoniczny komunikat: „Mężczyzna w wieku 34 lat został zatrzymany w sprawie zajść w hotelu Dorchester podczas niedzielnej nocy (20.07). Na razie pozostanie w areszcie”. Niecałe dwie godziny później w serwisach internetowych pojawiły się nowerewelacje. „O 16.20 Bale pod eskortą 10 policjantów wsiadł do srebrnego mercedesa. Z komisariatu Belgravia pojechali do hotelu Dorchester. Zniknęli z oczu paparazzich, kiedy wjechali na podziemny parking pod hotelem” – donosił People.com. „Pan Bale został poproszony o powtórne stawienie się na posterunku we wrześniu. Wtedy będzie wiadomo, jakie zarzuty zostaną mu postawione” – tłumaczył jeden z funkcjonariuszy zajmujących się sprawą.

MŁODOCIANY GWIAZDOR

Christian już od dzieciństwa marzył, że zostanie aktorem. Wpatrzony w dziadka, który był komikiem i wędrownym magikiem, wiedział, że też odnajdzie się na scenie. Pierwszą szansę dostał w wieku ośmiu lat. Zagrał w reklamie proszku do prania. Jednak już wtedy miał olbrzymie poparcie ojca Davida, który rzucił pracę, żeby na poważnie zająć się karierą syna. Zaczęli się przeprowadzać w poszukiwaniu odpowiednich ról. Christian wspominał, że przez 15 lat swojego życia przeprowadzał się... 15 razy. „Jeździliśmy nie tylko po Anglii. Mieszkaliśmy też w USA, a nawet w Portugalii”. David Bale dobrze sprawdzał się w roli menedżera. Załatwił synowi występ w kolejnej reklamie. Tym razem Christian wcielił się w rolę gwiazdy rocka w filmiku o płatkach śniadaniowych Pac-Man. Zaangażowanie ojca w promocję ukochanego syna niekorzystnie odbiło się jednak na rodzinie. Po kilku latach David odszedł od żony i związał się z aktywistką ekologiczną Glorią Steinem. Wtedy dobry kontakt z matką i siostrami stracił też jego syn. W wieku 13 lat Christian dostał wielką szansę. Wystąpił w dramacie „Imperium słońca” w reżyserii Stevena Spielberga. Scena, w której młody bohater Jim Graham obserwuje nadlatujące japońskie myśliwce, przeszła już do historii kina. A on stał się gwiazdą. Amerykańska National Board of Review of Motion Pictures specjalnie dla niego stworzyła nową kategorię wyróżnienia filmowego. Krytycy jednomyślnie zgodzili się, że był to „najlepszy występ młodego aktora w 1987 roku”. „Myślałem, że nikt nie obejrzy tego filmu” – opowiadał Bale po premierze. Bardzo się jednak przeliczył. „Z tamtego okresu najmilej wspominam podróże. Byłem w Hiszpanii i Chinach. Wszystko mnie przytłaczało. Wywiady i konferencje prasowe były koszmarem. Jak w szkole podnosiłem rękę i pytałem, czy mogę iść do toalety. Kiedy tylko wychodziłem z sali, uciekałem i chowałem się w szafie”. Jeszcze gorzej było, kiedy wrócił do domu. „Bardzo podobało mi się robienie filmów. Ale szum, jaki zrobił się wokół mojej osoby, był nie do zniesienia. Dziewczyny chciały się ze mną umówić, chłopaki wyzywali na solówki. Oficjele zapraszali mnie na każdą miejską fetę, a ja marzyłem o chwili, kiedy wskoczę na swojego BMX-a i pojeżdżę po lesie. Powiedziałem wtedy rodzicom, że nie jestem już zainteresowany robieniem czegokolwiek w show-biznesie, ponieważ rujnowało mi to życie” – skarżył się.

SPECJALISTA OD TRUDNYCH RÓL

 

Bale dojrzewał jako aktor. Trzy lata po „Imperium słońca” zagrał w „Wyspie skarbów”, a w 1994 roku u boku Winony Ryder w dramacie „Małe kobietki”. „Miałem jasno wytyczone cele. Każdy scenariusz musiał mnie porwać, sprawić, że desperacko chciałbym zagrać właśnie tę postać. Z miejsca odrzucałem komedie romantyczne. Już wtedy wiedziałem, że nie nadaję się na amanta” – wspominał. Na prawdziwy punkt zwrotny musiał jednak poczekać. W 1999 roku dostał propozycję zagrania mordercy- psychopaty Patricka Batmana w thrillerze „American Psycho”. Mimo zamieszania z wyborem reżysera i obsady Christian w końcu wystąpił w tym filmie. Wtedy po raz pierwszy ujawnił się jego talent do wchodzenia w rolę. „Patrick był strasznie próżny. Miał obsesję na punkcie swojego wyglądu. Nie mogłem wcielić się w niego tylko mentalnie, zapominając o fizyczności. To byłoby oszustwo. Jako Anglik wolałem chodzić do pubów niż na siłownię. Musiałem więc stać się Patrickiem, który to uwielbiał. Przekonywałem się na siłę, że kocham wyciskać ciężary, ale wciąż myślę, że kulturystyka jest nudna. Przyrost mięśni jest odwrotnie proporcjonalny do liczby szarych komórek” – wspominał. Mimo że obraz nie zyskał przychylności krytyków, doceniono jego występ. Christian podczas promocji filmu wielokrotnie podkreślał, że opłaciły się długie miesiące, w czasie których poddawał się ścisłemu reżimowi. „Kiedy trenowałem z instruktorem, mogłem jeść, co chcę i ile chcę. Podczas zdjęć do filmu prawie głodowałem. Wszystko po to, żeby moje ciało było jak najbardziej sprężyste”. Na kolejne „cielesne” wyzwanie musiał poczekać cztery lata. W 2004 roku wystąpił w dramacie „Mechanik”. Jego bohater Trevor Reznik, cierpiący na chroniczną bezsenność, przechodzi drastyczną przemianę. „Chudnie w oczach. Praktycznie znika na ekranie” – tłumaczył swoją wizję reżyser Brad Anderson. Christianowi nie musiał tego dwa razy powtarzać. „Po kilku miesiącach zdjęć stanąłem na wadze. Brad ustawił odważnik na 60 kilo. To było za dużo. Patrzyłem, jak z drżeniem rąk przesuwa go najpierw na 59, potem coraz niżej. Szalka złapała równowagę dopiero na 55... Ekipa od razu chciała przerwać zdjęcia. Mówili, że to niemożliwe, żebym mierząc 180 cm, mógł ważyć tyle co modelki” – śmiał się aktor. Przyznał też, że dzięki tej roli zwalczył depresję, na którą cierpiał przed rozpoczęciem pracy na planie. „Na kawie i jabłkach schudłem prawie 30 kilogramów. Ale miło wspominam ten czas. Kiedy doszedłem do wagi krytycznej, nagle poczułem spokój. Całkowitą harmonię ze swoim ciałem”.

CZŁOWIEK-GUMA

Już kiedy pracował na planie „Mechanika”, podpisał kontrakt na film „Batman: Początek”. Rozmowy z producentami trwały od 2002 roku. „To była jazda jak na kolejce górskiej. Z 55 kilo musiałem podskoczyć do 100. Samych mięśni” – wspominał. „A byłem naprawdę bezsilny. Nie mogłem zrobić nawet jednej pompki”. Znowu zacisnął zęby. Z pomocą żony Sandry „Sibi” Blazic i osobistego trenera przełamał pierwszy kryzys i powoli zaczął budować formę. Miał na to niewiele ponad pół roku. „Kiedy wszedł do mojego biura, nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Wyglądał jak gladiator. Gdyby chciał, śmiało mógłby wejść przez ścianę” – wspominał reżyser Chris Nolan. Christian przytył... 46 kg. Jednak wtedy zaczęły się pojawiać problemy. „Obserwowałem, jak powstaje kostium Batmana. Ale nawet mi przez myśl nie przeszło, że później będzie tak ciężko. Pomagało mi trzech techników, a i tak ledwo daliśmy radę. Strój był niesamowicie ciężki i ciasny. Maska powodowała ból głowy” – opowiadał. Christian przyznał nawet, że cierpiał na klaustrofobię. „Zacząłem się dusić. Kiedy w końcu go z siebie zrzuciłem, wybiegłem z pracowni. Chciałem nawet dzwonić do mojego agenta, żeby wszystko odwołał. Później pomyślałem, że byłbym skończonym kretynem, gdybym nie zagrał Batmana przez atak paniki”. Po premierze „Batmana: Początek” Christian był na ustach wszystkich. Film odniósł oszałamiający sukces, a aktor zaczął być nieśmiało typowany na najlepszego człowieka- nietoperza w całej historii kina.

ZŁAMANA OBIETNICA

Pochwały i uznanie krytyków nie przewróciły mu w głowie. Christian przy każdej okazji przyznaje, że twardo stąpa po ziemi dzięki swojej żonie. Z Sandrą „Sibi” Blazic jest związany od 1995 roku. Poznał ją na planie filmu „Małe kobietki”, była wtedy asystentką Winony Ryder. Szybko przypadli sobie do gustu. W 2000 roku wzięli ślub. „To było istne szaleństwo. Wsiedliśmy w samochód i pojechaliśmy do Las Vegas. Zaparkowaliśmy przed pierwszą lepszą „kaplicą” i stanęliśmy w kolejce. Nie przeszkadzało nam nawet to, że ślubu udzielił nam facet, który wyglądał jak Elvis Presley” – opowiadał Christian. Pięć lat później, kilka miesięcy przed premierą „Batmana”, na świat przyszła ich córeczka Emmeline. Wtedy też Christian złożył żonie przysięgę, której nie dotrzymał. „Obiecał Sibi, że nie będzie doprowadzał już swojego ciała do takich ekstremów jak w przypadku »Mechanika«, a potem »Batmana«. Nie przewidział jednak, że kilka miesięcy później zadzwoni do niego sam Werner Herzog” – opowiadał jego przyjaciel.

ZŁE WZORCE

„Kiedy przeczytałem scenariusz do filmu »Operacja Świt«, przeżyłem déjà vu. Znowu musiałem schudnąć prawie 40 kilo, a potem szybko odbudować masę do nowego Batmana” – opowiadał. Udało się i tym razem. „Uważam, że Christian jest jednym z największych talentów swojego pokolenia. Zaznaczam, że uważałem tak, zanim zagrał Batmana” – chwalił aktora wybitny niemiecki reżyser Werner Herzog. Drugim gwiazdorem, którego bardzo cenił Herzog, był... Heath Ledger. Aktorzy po raz pierwszy spotkali się na planie filmu o życiu Boba Dylana „I’m Not There”. Jednak prawdziwe starcie ich charakterów miało miejsce dopiero na planie „Mrocznego rycerza”, kolejnej części przygód Batmana. Polubili się, ale nie stali się przyjaciółmi. Zaraz po tragicznej śmierci Heatha Christian przyznał, że podczas zdjęć marzył o chwili, kiedy będą mogli razem obejrzeć gotowy film. „Grał z niezwykłą pasją i namiętnością. Jego bunt i anarchia, które wlał w Jokera, sprawiły, że ta postać była jeszcze bardziej mroczna, niż zakładaliśmy”. „Byli do siebie bardzo podobni. Przynajmniej jeżeli chodzi o zaangażowanie i umiejętność wejścia w rolę” – podkreślali krytycy. Z Heathem łączyło go także coś jeszcze. Obu fascynowała idea autodestrukcji. W lutym Ledger został znaleziony martwy w swoim mieszkaniu, a Christian kilka miesięcy potem zaatakował swoją rodzinę. „Fascynuje mnie przemoc. Ale nie taka w filmach, tylko ta z prawdziwego życia. Można tak wiele zyskać, kiedy się ją stosuje” – mówił zaraz po premierze „American Psycho”. Albo tak wiele stracić.