Jeden z praktykujących w klinice Cedars-Sinai sanitariuszy kończył jeść lunch, kiedy pod tylne drzwi szpitala podjechał czarny terenowy mercedes. Było parę minut po 16, 12 stycznia. „Kierowca bardzo się denerwował. Za to ciężarna pasażerka zachowywała stoicki spokój. Wyliczała partnerowi, co ma zrobić: wezwać pielęgniarzy i zadzwonić do jej mamy. Jeszcze siedząc na wózku, przypominała mu o torbie i odtwarzaczu mp3 – opowiadał dziennikarzom chłopak. – Mężczyzna był naprawdę przerażony. Wyglądał, jakby miał zaraz zemdleć”. Wtedy jeszcze nie zdawał sobie sprawy, że para, którą obserwował, to Christina Aguilera i jej mąż Jordan Bratman.

POWITANIE
Sześć godzin później było już po wszystkim. Pierwsi o narodzinach Maksa Lirona dowiedzieli się fani, którzy odwiedzili stronę internetową piosenkarki. Christina kazała udekorować ją niebieskimi balonami. „To wyjątkowy dzień dla mnie i Jordana. Dziś przywitaliśmy na świecie naszego synka” – pisała. Dla swoich wielbicieli przygotowała też specjalny prezent – nową wersję teledysku do piosenki „Save Me From Myself” z niepublikowanymi zdjęciami z ich ślubu z 2005 roku. „To małe podziękowanie za wasze wsparcie i wyrazy sympatii”. Około godziny 23 rzeczniczka piosenkarki wysłała ofi cjalne oświadczenie do mediów. „Christina Aguilera i Jordan Bratman są szczęśliwi, że mogą podzielić się tak radosną nowiną. Niecałą godzinę temu zostali rodzicami. Max Liron jest pięknym i zdrowym chłopcem. Mama odpoczywa i jest w dobrej kondycji”. Pierwsze pogłoski o ciąży Christiny pojawiły się jeszcze latem. Pod koniec lipca zrezygnowała z udziału w kilku koncertach, przestała się też pojawiać na bankietach. Mówiła wtedy, że jest bardzo zmęczona i chce więcej czasu spędzać z mężem. Jednak kiedy paparazzi przyłapali ich na zakupach w sklepie dla niemowląt, gazety zaczęły sugerować, że gwiazda może być w ciąży. W dziennikarskim śledztwie nieoczekiwanie pomogła też przyjaciółka piosenkarki Paris Hilton, która stwierdziła, że Christina będzie najpiękniejszą mamą w show-biznesie. I choć szybko dodała: „w bliżej nieokreślonej przyszłości”, wszystko stało się jasne.

DEMONY PRZESZŁOŚCI
Gwiazda nie spieszyła się jednak z potwierdzeniem tych rewelacji. Według przyjaciół Christiny miało to związek z jej dzieciństwem. Ojciec, który był zawodowym żołnierzem, terroryzował rodzinę. Kłótnie w jej domu były codziennością. „Zdarzało się, że bił matkę. Nienawidziłam go za to. Dzień ich rozwodu i naszej przeprowadzki do babci był dla mnie i mojej młodszej siostry Rachel najszczęśliwszy w życiu” – przyznała ze łzami w oczach na kanapie u Oprah Winfrey. „Ten człowiek zabrał mi siedem lat mojego życia i miał olbrzymi, negatywny wpływ na kilkanaście kolejnych”. Fausto Aguilera zaszczepił w córce poczucie, że jest bezwartościowa i nikomu niepotrzebna. „Tylko kiedy śpiewałam, czułam się dobrze. Nie przeszkadzali mi ludzie na widowni. Zamykałam oczy i przenosiłam się w inny, lepszy świat”. Pierwsze sukcesy w programie „The New Mickey Mouse Club”, gdzie występowała obok Justina Timberlake’a i Britney Spears, też nie pomogły jej się uporać z przeszłością. „Mimo że zerwaliśmy kontakt z ojcem, ciągle o nim myślałam. Powtarzał: „Do niczego się nie nadajesz”. Chodziłam do kilkunastu poradni, poznałam setki terapeutów. I wciąż nie mogłam odzyskać spokoju” – mówiła. Mimo wszystko jej kariera rozwijała się w zawrotnym tempie. Pierwszą płytę, „Christina Aguilera”, wydała w wieku 19 lat. Choć album odniósł sukces, Christina nie była z niego zadowolona. Zbuntowała się. Z kilkoma kolczykami i tatuażem na szyi zaprezentowała drugi album „Stripped” i Xtinę – nowe wcielenie. „Byłam niegrzeczna. Wzbudzałam wiele kontrowersji, ale po raz pierwszy w życiu nie przeszkadzało mi to. To była moja terapia. Obrzucano mnie błotem, krytykowano, a jednak żyłam dalej” – wyznała u Oprah. Coraz częściej zmieniała image. Raz była wampem z burzą czerwonych loków w czarnym gorsecie, innym razem zaskakiwała skąpym strojem pielęgniarki. Wtedy jej nazwisko zaczęło się pojawiać na listach najseksowniejszych kobiet show-biznesu.

 

NOWE ŻYCIE
Mimo to Christina miała duże problemy z mężczyznami. Przez ojca bała się bliskości, stałego związku. Media donosiły o orgiach, jakie odbywały się podczas jej tras koncertowych. „Wybierała sobie kilka dziewczyn i chłopaków i zapraszała ich do swojego apartamentu. Alkohol lał się strumieniami. Była niezaspokojona” – opowiadał jeden z członków ekipy. W 2000 roku widywano ją z prezenterem MTV Carsonem Dalym. Rozstali się, kiedy Carson chciał spędzić z nią wakacje. Dłużej wytrzymała z Jorge Santosem, który tańczył na jej koncertach. Rzuciła go po dwóch latach. W 2002 roku poznała producenta muzycznego Jordana Bratmana. Dopiero on sprawił, że jej życie zaczęło wychodzić na prostą. Powoli przestała szokować. Zaangażowała się w działalność charytatywną. Do tej pory wspiera fundacje zajmujące się walką z AIDS i organizację PETA, w której imieniu wysłała list do chińskich władz, by zaprzestano tam jedzenia psiego mięsa. Dzięki Jordanowi przestała też chodzić do terapeutów. Zrozumiała, że trzeba zamknąć sprawy z przeszłości. Kiedy otrzymała list od ojca z prośbą o spotkanie, nie odpisała. Tłumaczyła, że nie jest jej już teraz potrzebny. „Nie było go tyle czasu. Dorosłam bez niego. Dopiero kiedy brałam ślub z Jordanem, poczułam, że kogoś mi brakuje. Nie myślę o Fausto Aguilerze, ale o prawdziwym ojcu. Takim, który mógłby mnie zaprowadzić do ołtarza i wspominać czasy, kiedy czytał mi bajki na dobranoc” – mówiła. Z przeszłością jednoznacznie rozliczyła się w piosence „Oh Mother” z ostatniego albumu „Back to Basics”. A przynajmniej tak jej się wydawało. „Kiedy dowiedziała się o ciąży, wpadła w panikę” – mówiły jej przyjaciółki. Nie dlatego, że nie chciała dziecka. Po prostu nie wierzyła, że będzie w stanie dobrze je wychować. Bała się, że popełni błędy swoich rodziców. Kryzys przetrwała tylko dzięki wsparciu Jordana. Dwa miesiące temu ukazała się wypowiedź jej ojca, który przyznał, że nie wie, czy jego córka jest w ciąży, ale jest z niej bardzo dumny. Powiedział też, że na pewno będzie wspaniałą matką. Dopiero wtedy Christina zdecydowała się wydać oświadczenie. Lakoniczna notatka potwierdzająca, że spodziewa się dziecka, dla niej znaczyła coś więcej. Po raz pierwszy uwierzyła, że może być szczęśliwa. I chce o tym otwarcie mówić. Dlatego drugie imię Maksa brzmi Liron. Po hebrajsku „moja radość”.-