CHRISTINA APPLEGATE Chcę dożyć starości

Udostępnij

W jednej chwili zawalił się cały jej świat. Bała się, że rak to wyrok. Jednak Christina Applegate dzięki wsparciu matki i przyjaciół nie poddała się. Teraz, po zabiegu podwójnej mastektomii, wraca do pracy. Bo jak sama mówi, wciąż żyje i chce wykorzystać nową szansę, którą dostała od losu.

CHRISTINA APPLEGATE Chcę dożyć starości

Christina już przy bramie zauważyła, że coś jest nie tak. Parking przed studiem, zawsze pełen ludzi, tym razem wyglądał na kompletnie opuszczony. Zaparkowała samochód na swoim miejscu i nieśmiało weszła do środka. Kamery stały na swoim miejscu, wszystko wyglądało jak kilka tygodni wcześniej, kiedy była tutaj po raz ostatni. Nawet kawa w termosach pachniała tak samo. Wciąż jednak nigdzie nie było żywej duszy. Sytuacja wyjaśniła się chwilę później. Aktorka weszła do garderoby, zapaliła światło i usłyszała okrzyk: „niespodzianka!”. W małym pokoju nad tortem tłoczyło się ponad 30 osób. Prawie cała załoga, z którą pracuje przy hicie telewizji ABC „Samantha Who?”, uczciła jej powrót na plan serialu.

DIAGNOZA: TO JUŻ KONIEC!

Pierwsze złe wiadomości pojawiły się pod koniec zeszłego roku. Christina, która wielokrotnie publicznie nawoływała do regularnych mammografii, wyczuła u siebie mały guzek. „Badałam się co pół roku, od kiedy skończyłam 30 lat” – mówiła 36-letnia aktorka. „Lecz gdy wyczułam guzek, wpadłam w panikę. Byłam naprawdę przerażona” – opowiadała. Pierwsza biopsja nie dała jednoznacznych wyników. Lekarze nie zlekceważyli jednak niebezpieczeństwa. Szczególnie że matka Christiny, Nancy Priddy, również miała raka piersi. Zaproponowali jej bardzo kosztowne badanie MRI – obrazowanie rezonansu magnetycznego. Pierwsze nie dało powodów do niepokoju. Drugie, które zrobiła na początku lipca, na zawsze zmieniło życie aktorki. „Lekarz powiedział, że jestem chora. Jednak wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo poważny jest mój stan” – mówiła. Komórki rakowe wykryto co prawda tylko w jednej piersi, ale po badaniach genetycznych okazało się, że aktorka odziedziczyła po matce gen BRCA1, który jest odpowiedzialny za ten rodzaj nowotworu. „To tylko kwestia czasu, kiedy byłyby przerzuty na drugą pierś” – tłumaczyła niedawno w wywiadzie dla telewizji ABC. Lekarze podjęli szokującą dla niej decyzję. Czekała ją profilaktyczna podwójna mastektomia.

WYROK ODZIEDZICZONY W GENACH

„Czułam, że mój świat legł w gruzach. Pierwszy dzień przepłakałam. Nie chciałam z nikim rozmawiać. Dopiero kilkanaście godzin później zadzwoniłam do mamy. I do Lance’a Bassa, mojego najbliższego przyjaciela” – opowiadała. To właśnie oni przez cały czas choroby stanowili dla niej największe wsparcie. „Razem z mamą przechodziłam trudne chwile, kiedy ona chorowała. Miała mastektomię, a po kilku latach rak zaatakował drugą pierś. Przez kilkanaście miesięcy przechodziła chemioterapię. W tym czasie miała osiem zabiegów, podczas których usuwano jej komórki rakowe. Lekarze zdecydowali się też na wycięcie jej macicy zaatakowanej nowotworem. To wszystko przez przenoszony dziedzicznie w naszej rodzinie gen BRCA1” – opowiadała aktorka. Christina przyznała, że wtedy sama kilka razy była na skraju wyczerpania emocjonalnego. Ale jej matka nie poddawała się. „Po każdym zabiegu miała więcej siły, takiej specyficznej determinacji do życia” – opowiadała. „Wtedy nauczyła mnie, że niezależnie od tego, co się dzieje, trzeba wierzyć, że będzie dobrze”. Nancy Priddy razem z Lance’em zawieźli Christinę do szpitala. Dzień przed planowanym zabiegiem spędzili w jej pokoju całą noc. „Graliśmy w karty, układaliśmy puzzle i rozwiązywaliśmy krzyżówki. Nawet na chwilę nie straciła dobrego humoru. To raczej ona podnosiła nas na duchu. Szczególnie mnie. Co chwilę powtarzała, że wszystko będzie OK” – wspominał Lance Bass.

NARODZINY PO RAZ DRUGI

Christina z każdym dniem wracała do formy. Parę dni po operacji jej agent zdecydował się w końcu potwierdzić pogłoski o chorobie aktorki. Kiedy oficjalne oświadczenie znalazło się w prasie, ludzie zaczęli przekazywać jej wyrazy wsparcia. „To były najbardziej niesamowite chwile w moim życiu. Z jednej strony miałam wrażenie, że już się skończyło, z drugiej, że narodziłam się na nowo. Dostałam setki listów od kobiet, które przeszły zabieg mastektomii. Dodawały mi otuchy” – przyznała. – „Przestałam się nad sobą użalać i zaczęłam działać”. Christina jeszcze w szpitalu znalazła nową pasję. „Na swoje szczęście regularnie badałam piersi. Gdybym przeoczyła początki choroby o kilka lat czy nawet tylko o rok, moje szanse na wyleczenie drastycznie by zmalały. To dało mi do myślenia” – tłumaczyła. Aktorka założyła fundację pomagającą w uzyskaniu dostępu do szczegółowych badań MRI kobietom znajdującym się w grupie ryzyka. „Nie wszystkie z nas stać na skorzystanie z najnowocześniejszych aparatów diagnostycznych. Niestety, często też jest tak, że ubezpieczenie nie pokrywa tych kosztów. Moim marzeniem jest dzień, w którym każda kobieta, w której rodzinie był rak, będzie mogła poddać się badaniom MRI” – opowiadała Christina.

KU PRZESTRODZE

 

Po wyjściu ze szpitala nie zaszyła się w domu. Wręcz przeciwnie. Od razu przyjęła zaproszenie do stacji ABC, która nadaje jej serial „Samantha Who?”. W rozmowie z prowadzącą poranny program Robin Roberts otwarcie opowiedziała o swojej walce z chorobą. „Zrobiłam to z pełną świadomością. Nie dlatego, żeby ludzie mi współczuli lub, co gorsza, litowali się nade mną, ale raczej ku przestrodze. Jeżeli moja historia sprawi, że ktoś zdecyduje się na badanie, będę szczęśliwa. Sama wiem, jak ważna jest regularna mammografia. To apel do wszystkich kobiet: Nie zaniedbujcie tego!” – prosiła. Wtedy zdradziła też, że w ciągu najbliższych ośmiu miesięcy podda się zabiegowi rekonstrukcji chirurgicznej piersi. „Zdecydowałam się na mastektomię, bo zagrożone było moje życie. Teraz, kiedy lekarze wycięli z mojego ciała wszystkie komórki rakowe, chcę znowu mieć biust. Piękny dekolt, którym będę oszałamiać na przyjęciach” – żartowała w swoim stylu. Kilka dni później Christina wystąpiła w specjalnym show telewizyjnym „Just Stand Up”. Podczas programu na żywo gwiazdy show-biznesu zbierały pieniądze na walkę z chorobami nowotworowymi. Wyniki zaskoczyły wszystkich. Na konto akcji trafiło ponad 100 milionów dolarów. Również dzięki jej występowi. Christina na scenie pojawiła się razem z piosenkarką Sheryl Crow i Melissą Etheridge, które również zmagały się z rakiem piersi. „Publiczność miała łzy w oczach. To była piękna manifestacja kobiecej siły i chęci do życia. Dały nam wszystkim potężny zastrzyk pozytywnej energii” – zachwycała się gospodyni popularnego talk-show Ellen DeGeneres.

CZERPAĆ ŻYCIE PEŁNYMI GARŚCIAMI

„Najbardziej obawiałam się pierwszych dni po operacji. Okazało się jednak, że one zleciały mi najszybciej” – śmiała się Christina. Nawet lekarze byli zaskoczeni jej świetną formą. Jeden z chirurgów przyznał, że dobrym humorem i optymizmem zaraziła cały szpital. „Pocieszała ludzi z błahymi przy jej chorobie schorzeniami. Kiedy dowiadywali się, co przeszła, łapali się za głowę. Nie chcieli wierzyć, że tej wesołej dziewczynie odjęliśmy właśnie dwie piersi...” – wspominał lekarz. Błyskawiczny powrót do zdrowia był jej argumentem w sporze z medykami – Christina bardzo chciała wrócić do pracy. W końcu niecały miesiąc po zabiegu mogła znowu pojechać do studia. Mimo osłabienia po operacji jeszcze w szpitalu czytała scenariusze kolejnych odcinków „Samantha Who?” i razem z pielęgniarkami i chorymi uczyła się kwestii. „Uwielbiam swoje życie i za nic w świecie nie zamierzam z niego rezygnować” – mówiła w wywiadzie. – „Praca daje mi siłę i ogromną satysfakcję”. Aktorkę uszczęśliwia także myśl, że już niedługo chirurdzy plastyczni odtworzą jej biust. Jak sama mówi, nowe piersi na pewno będą piękne. „Muszą takie być. W końcu zamierzam nosić je do późnej starości”

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł