Podobno po raz pierwszy zobaczył ją w kawiarni Grand Café w miejscowości Moulins, gdzie młodziutka Gabrielle Chanel próbowała swoich sił jako piosenkarka kabaretowa. 23-latka nie miała wyjątkowego głosu ani zniewalającej urody. Mimo to ta chuda dziewczyna z burzą czarnych włosów przyciągała spojrzenia mężczyzn. Nie wiadomo do końca, ilu kochanków miała w tamtym czasie. Sama często śmiała się, że młode panny są bardzo łatwe do zdobycia. Wystarczy, że chłopak odpowiednio zacznie je czarować. Pewne jest jednak to, że jej pierwszym poważnym partnerem był młody i bogaty kawaler z dobrego domu Étienne Balsan, który zakochał się w niej od pierwszego wejrzenia. Nie mógł przestać myśleć o charyzmatycznej Francuzce. Ona początkowo podchodziła do Étienne’a z dużą rezerwą. Zafascynował ją jednak świat, w jakim dorastał. Balsan był synem zamożnych potentatów, którzy zbili fortunę na inwestycjach w wełnę. Dla Gabrielle była to zupełnie nowa rzeczywistość. Wywodząca się z ubogiej  rodziny i mieszkająca niegdyś w sierocińcu dziewczyna pragnęła wyrwać się z biedy. Étienne spełnił jej marzenia. Po kilku  tygodniach znajomości zaproponował jej, by zamieszkała z nim w przepięknej posiadłości – zamku Royallieu w departamencie Oise.

Jak Gabrielle wspomina tamten okres? Jak bajkę. Chanel miała służbę, która wciąż spełniała jej wszystkie zachcianki. Dużo czytała, sporządzała zapiski. Étienne robił wszystko, by umilić swojej ukochanej czas. Całymi dniami uczył ją jazdy konnej, która w tamtych czasach była bardzo popularną dziedziną sportu, lubianą przez arystokratki. Być może dzięki tym lekcjom dziewczyna odkryła w sobie pasję do przełamywania granic w modzie? Zamiast jeździć tak jak wszystkie inne kobiety w sukienkach, Gabrielle udała się do krawca i poprosiła go, by zaprojektował specjalnie dla niej bryczesy. Lisa Chaney, autorka najnowszej książki o projektantce „Coco Chanel. Życie intymne”, napisała, że pobyt w zamku był ważnym katalizatorem jej losów. Gabrielle poznała, co znaczy prawdziwy luksus, i zakochała się w nim. Niestety, po trzech latach związku z Étienne’em uświadomiła sobie, że go jednak nie pokochała. Dwa razy odrzuciła oświadczyny Balsana. W pewnym momencie zdała sobie sprawę, że Étienne traktował ją bardziej jak utrzymankę niż partnerkę. Nie godził się na to, by Chanel na przykład pracowała. Gdy pewnego dnia Francuzka oznajmiła mu, że chciałaby założyć sklep z kapeluszami, Balsan wyśmiał ją. Dopiero po wielu awanturach zgodził się wesprzeć Gabrielle finansowo i udostępnił jej swoją garsonierę w Paryżu przy bulwarze Malesherbes 160. To właśnie tam powstał pierwszy butik sygnowany nazwiskiem Chanel. Mimo to Gabrielle definitywnie rozstała się z Étienne’em w 1909 roku. Dokładnie rok po tym, jak w niewielkiej miejscowości Pau u podnóża Pirenejów poznała pewnego bogatego playboya i miłośnika gry w polo – Arthura Capela. To on był największą miłością jej życia.

Tak kocha się tylko raz

Wszystko zaczęło się bardzo niewinnie. Podczas spotkania z przyjaciółmi w tej górskiej, malowniczej mieścinie, której okolice były podobno idealnym miejscem do modnych polowań na lisy, Gabrielle poznała niezwykle przystojnego, szarmanckiego i elokwentnego Arthura. Capel był znanym i cenionym jeźdźcem, a także posiadał  wiele udziałów w transporcie morskim i kopalniach w Newcastle. Gdy przybył na jedno z przyjęć urządzanych w luksusowym château, Chanel straciła dla niego głowę. Dużo ze sobą rozmawiali. Arthur dostrzegł w tej niezwykłej kobiecie nie tylko nietuzinkową urodę, ale również błyskotliwy charakter. Ją ujęło to, że Capela niebywale zainteresowała jej pasja do mody. Wciąż dopytywał Gabrielle, jakie ma plany na przyszłość i dlaczego uważa, że to sklep  z kapeluszami jest biznesowym strzałem w dziesiątkę. Podobno po powrocie z Pau do Paryża poprosił wszystkie swoje bogate przyjaciółki, by kupowały nakrycia głowy tylko w salonie Chanel.

Biografowie nie wiedzą, po ilu intymnych spotkaniach tych dwojga narodziło się między nimi uczucie. W swoich dziennikach Gabrielle pisała, że Arthur był nie tylko jej kochankiem, ale również „ojcem, bratem, rodziną”. Uważała, że tak naprawdę to nie Étienne ją ukształtował, pomimo że pokazał jej luksusowe życie, ale właśnie Arthur. Oczywiście związek Gabrielle i bogacza nie był sielanką. Obydwoje mieli wybuchowe temperamenty. Co jakiś czas dochodziło między nimi do kłótni. Jedna z nich w szczególności zapadła Gabrielle w pamięć.

 

Pewnego wieczoru przechadzali się ulicami Paryża. Śmiali się i rozmawiali. Chcieli pójść na kolację do jednej z modnych restauracji. Projektantka cały czas opowiadała swojemu kompanowi, jak bardzo jest szczęśliwa oraz że jej biznes kapeluszowy tak dobrze prosperuje, a ona ma tak dużo pieniędzy. Arthur, zamiast pogratulować swojej partnerce, wyznał jej jednak, że tak naprawdę to on w pełni finansuje jej butik i wpłaca do banku pieniądze, które ona później pobiera, myśląc, że to jej dochód. Capel robił to tylko i wyłącznie z dobroci serca. Nie chciał, by jego ukochana załamywała się niewielkimi dochodami na początku swojej biznesowej kariery. Chanel przyznała po latach, że ta rozmowa była dla niej jak terapia wstrząsowa. Uświadomiła sobie, że dzięki wygodnemu życiu, jakie prowadziła u boku Arthura, nie miała w sobie wystarczająco siły, by samej rozkręcać interes. Następnego dnia wpadła do swojego sklepu i oznajmiła głównej krawcowej, że od tej pory koniec zabawy. Zaczęła się prawdziwa praca. Kilka lat później Gabrielle, znana już światu jako Coco, miała pokaźny majątek i oddała Arthurowi pieniądze, które w nią zainwestował.

Pomimo wielkiej miłości, jaka łączyła Chanel i Capela, zakochani rozstali się po dziewięciu latach związku. Capel ożenił się w 1918 roku z brytyjską arystokratką Dianą Wyndham. Uznał, że choć Coco wciąż rozpala jego serce, na żonę powinien wybrać sobie kobietę taką jak Diana. Skromną i uległą. Chanel bardzo przeżyła rozstanie z partnerem. On podobno też wciąż o niej myślał. I kto wie, może w przyszłości ich drogi znowu by się zeszły? Niestety, w 1919 roku Arthur zginął w wypadku samochodowym. Od tamtej pory już nic nie było takie samo.

Słabość do Rosjan

Coco przez długi czas nie mogła zapomnieć o swoich uczuciach do Capela. Nie potrafiła uporać się ze stratą kogoś, kto był jej tak bardzo bliski. Aby zapomnieć o stracie Arthura, Coco zaczęła romansować z wieloma mężczyznami. Lista jej kochanków była długa i zaskakująca. Projektantka angażowała się oczywiście w znajomości tylko z wybitnymi mężczyznami. Chanel, jak uważają jej biografowie, była wielką fascynacją  rosyjskiego kompozytora Igora Strawińskiego. Niewiele wiadomo na temat ich romansu, ale świadkowie przyznali, że wiele razy widzieli artystę, jak przychodził do kochanki do jej apartamentu w paryskim hotelu Ritz, gdzie mieszkała. Muzyk całkowicie stracił głowę dla projektantki, co pozytywnie wpłynęło na jego pracę. W trakcie krótkiego, lecz bardzo namiętnego romansu z Coco udało mu się skończyć „Symfonię na instrumenty dęte” (1920) w hołdzie Claude’owi Debussy’emu. Uważa się ją za jedną z najważniejszych kompozycji tamtych czasów.

Wyrafinowana projektantka nie potrafiła jednak dochować wierności jednemu mężczyźnie. Po romansie  ze Strawińskim wpadła w ramiona innego przystojnego Rosjanina – księcia Dymitra Pawłowicza. Para poznała się w 1921 roku w Paryżu. Coco odżyła przy nim i zaczęła cieszyć się życiem. Strawiński był bardzo zaborczy. Pawłowicz z kolei niczego jej nie zabraniał ani nie stawiał wymagań.

Związek z księciem nie zakończył się poważnymi deklaracjami. Coco szybko znalazła sobie kolejnego mężczyznę wartego uwagi. Zainteresowała się Picassem. „Byłam ogarnięta namiętnością do niego. Był podły. Fascynował mnie jak jastrząb, przepełniał mnie strachem. Czułam, kiedy zjawiał się w pobliżu: coś się we mnie kuliło...” – napisała w swoim dzienniku. 

Najpoważniejszym z tych wszystkich „niepoważnych” związków artystki w tamtym okresie był ten z przyjacielem Picassa, poetą Pierre’em Reverdym. Para zaczęła się spotykać ze sobą mniej więcej w 1922 roku. Z pozoru nie pasowali do siebie. Ona – wytworna dama. On – nieznoszący elit mroczny twórca. Przy nim Coco czuła się jednak sobą. Nie musiała ukrywać swojego pochodzenia, połączyło ich trudne dzieciństwo. Reverdy zostawił dla Chanel swoją żonę Henriettę. Projektantka pierwszy raz od śmierci Arthura Capela w pełni zaufała mężczyźnie. Niestety, jednak i ten związek nie miał swojego finału na ślubnym kobiercu. Po prawie dwóch latach romansu poeta odszedł od uwielbianej kobiety. Po prostu wycofał się z życia. Wrócił do zawsze wiernej mu Henrietty i zamieszkał z nią w małym domku obok opactwa benedyktyńskiego w Solesmes.

Sypiając ze szpiegiem

Co było dalej? Coco po nieudanym związku z Reverdym podobnie jak po śmierci swojego ukochanego Arthura załamała się. Obiecała sobie, że już nigdy nie otworzy się przed żadnym mężczyzną. Większość jej kolejnych związków opierała się głównie na zabawie. Do listy kochanków kreatorki dołączyli w kolejnych latach m.in.: Pierre Wertheimer, współwłaściciel największej wówczas firmy kosmetycznej we Francji Les Parfumeries Bourjois, włoski reżyser Luchino Visconti, słynny surrealista Salvador Dali i rzeźbiarz Apel les Fenosa. Choć Chanel niechętnie się  do tego przyznawała, niekiedy romansowała również z kobietami. Nieoficjalnie mówi się, że projektantka nawiązała przelotną znajomość z księżną Antoinette d’Harcourt, a także pisarką Jacqueline Susann (pod koniec lat 50.).

Najwięcej emocji wzbudza jednak tajemnicza znajomość kreatorki z pewnym zamożnym niemieckim oficerem Hansem Güntherem von Dincklagem. W latach 40. połączyła ich ogromna namiętność. Chanel miała wtedy 58 lat, a jej nowy wybranek zaledwie 45. Biografowie projektantki od lat zastanawiają się, kim tak naprawdę był ten tajemniczy człowiek.

 

Von Dincklage zajmował się w swoim życiu wieloma rzeczami. W latach 20. wszedł w spółkę z pewnym producentem odzieży, dziesięć lat później został attaché kulturalnym niemieckiej ambasady w Paryżu, podróżował po świecie z misjami zleconymi przez rząd Hitlera, a także pracował jako dziennikarz. W 1935 roku opublikowano w Paryżu książkę „Brunatna siatka”, która miała ostrzec Zachód przed niemieckimi szpiegami. Na liście znalazło się także nazwisko Dincklage. Czy Hans Günther był faktycznie nazistą i czy Coco o tym wiedziała? A może sama działała na rzecz Hitlera? W 2011 roku wydano w USA książkę „Sleeping with the Enemy” („Sypiając z wrogiem”) autorstwa Hal Vaughan, z której wynika, że także Chanel była szpiegiem. Miała numer F-7124 i kryptonim „Westminster”. Jaka była prawda i czy von Dincklage wciągnął swoją ukochaną do wywiadu, tego nie odkryjemy pewnie nigdy. Wiadomo tylko, że zakochani spotykali się przez wiele lat. Oficer zniknął z życia Coco na początku lat 50. Wyjechał na jedną z hiszpańskich wysp i zajął się malarstwem erotycznym. Chanel miała wtedy 70 lat. Została całkiem sama. Większość jej dawnych znajomych i kochanków umarła. Mimo to czuła się szczęśliwa. W dniu śmierci, 10 stycznia 1971 roku, wracała ze swoją asystentką do hotelu Ritz. Nie miała dobrego humoru. Gdy jednak mijała plac Zgody, na którym wiele lat temu rozegrała się słynna kłótnia projektantki z miłością jej życia Arthurem Capelem, uśmiechnęła się, spojrzała w niebo i wyszeptała, że pozdrawia księżyc. Widać było, że choć od jej rozstania z ukochanym minęło ponad pół wieku, wciąż nosiła go w sercu. Kilka godzin później zmarła w swoim apartamencie.