GALA Wiesz, jak wyglądają oczepiny?

CONRADO MORENO: Tak, teraz już wiem.

GALA: Ale dowiedziałeś się tego dopiero na własnym przyjęciu weselnym?

CONRADO MORENO: Nigdy wcześniej nie byłem na polskim weselu i wydawało mi się to bardzo śmieszne. Dziwiłem się, że dorośli ludzie w ten sposób się bawią. Poza tym nie umiałem wymówić tego słowa. W Hiszpanii wesela są bardzo skromne w porównaniu z tymi w Polsce. Ograniczają się do skromnego bankietu.

GALA: Wasze zaręczyny były tradycyjne? Z klękaniem, z proszeniem rodziców twojej narzeczonej o jej rękę?

CONRADO MORENO: W Hiszpanii się tego nie praktykuje. Ponieważ rodzina Kasi jest bardzo przywiązana do tradycji, tak się to odbyło, z czego bardzo się cieszę. Dla mnie to niezapomniana chwila. Także błogosławieństwo przed ślubem niesamowicie mnie wzruszyło. Razem z ceremonią kościelną to najpiękniejsze momenty.

GALA: Są tacy, którzy z przejęcia przed ślubem chcą uciekać.

CONRADO MORENO: Mój tato mówił, że przed własnym ślubem zaczął się zastanawiać, czy nie wyjechać do Hiszpanii, ale chyba raczej żartował... W każdym razie mnie taka myśl nie przyszła do głowy.

GALA: Opowiedz cos jeszcze o waszej uroczystości.

CONRADO MORENO: Ślubu udzielił nam wujek Kasi, który jest księdzem. Specjalnie po to przyleciał z Chicago. W ceremonii brał też udział ksiądz z kościoła na Solcu w Warszawie, Hiszpan. Msza była celebrowana w dwóch językach, po polsku i hiszpańsku. Kazanie było bardzo piękne – o czasie poświęcanym drugiej osobie.

GALA: A co tańczyliście na weselu? Flamenco?

CONRADO MORENO: Chcieliśmy delektować się tym wieczorem jak najdłużej, dlatego wybraliśmy wolne tańce.

GALA: Twoja rodzina z Hiszpanii przyjechała na wesele?

CONRADO MORENO: Tak. Była między innymi moja babcia, która ma 86 lat. Pierwszy raz leciała samolotem! Mimo tego stresu była bardzo szczęśliwa. Jeśli chodzi o rodzinę z Polski, to jest ona niebywale żywotna. Dwa lata temu dziadek, który ma teraz 79 lat, zrobił patent sternika motorowodnego, jeździ też samochodem sportowym. Ma naprawdę mnóstwo energii. Babcia jest krytykiem literackim. Raz w tygodniu spotyka się z przyjaciółkami, zawsze elegancka, zadbana.

GALA: Twoja żona dobrze mówi po hiszpańsku?

CONRADO MORENO: Tak. Znała ten język, zanim mnie poznała.

GALA: A jak długo się znacie?

CONRADO MORENO: Rok i sześć miesięcy. Od razu zamieszkaliśmy razem.

GALA: Kasia jest stomatologiem. Jak się poznaliście? W jej gabinecie?

CONRADO MORENO: Nie, pierwszy raz zobaczyłem ją na ulicy. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Mogę potwierdzić, że istnieje coś takiego. Wystarczy jedno spojrzenie. Gdy tylko ją zobaczyłem, wiedziałem, że będziemy razem.

GALA: A czym najbardziej zaimponowała ci Kasia? Co cię w niej uwiodło?

CONRADO MORENO: Moja żona zachwyciła mnie wrażliwością i pewnością siebie. Ja jestem dosyć roztrzepaną osobą i działam pod wpływem emocji, Kasia ma jasno określone cele. Dopóki jej nie poznałem, żyłem z dnia na dzień, nie myślałem perspektywicznie. Jest piękną kobietą w środku i na zewnątrz.

GALA: A czego się najbardziej bałeś, myśląc o małżeństwie?

CONRADO MORENO: Wielu ludzi boi się, że w dniu ślubu skończy się ich wolność. Jest w tym racja o tyle, że przyjmuje się odpowiedzialność za drugiego człowieka, za tworzoną wspólnie rodzinę. A zdolność do zrobienia tego kroku jest przecież dowodem dojrzałości. Warto dorosnąć do takiej decyzji. Może to zabrzmi zbyt idealistycznie, a może paradoksalnie. Ja wcale nie uważam, że małżeństwo to koniec wolności. Miłość jest prawdziwą wolnością dwojga ludzi. Dopiero poznając drugą osobę – a przecież miłość jest poznawaniem – poznaje się siebie. I wtedy okazuje się, że można dokonać tego, czego nie osiągnęłoby się samemu. W sztuce, nauce, życiu twórczym przykładów mamy aż nadto. Łapię się za głowę, gdy widzę młodą parę w samochodzie z pozornie dowcipną rejestracją „koniec wolności”. To naprawdę okropne! Bardzo mi żal tych, którzy pobierają się z myślą, że małżeństwo oznacza same ograniczenia.

GALA: Chcecie mieć dzieci?

CONRADO MORENO: Oczywiście! Myśl o tym, że kiedyś będziemy mieli dzieci, jest dla mnie czymś pięknym.

GALA: Kasia nie obawiała się tego, że jesteś zbyt przystojny?

CONRADO MORENO: Ale przecież ja jestem normalnym facetem!

GALA: To znaczy kim?

CONRADO MORENO: Młodym mężem, człowiekiem poszukującym swojego miejsca, podzielonym pomiędzy Hiszpanię a Polskę.

GALA: Jak o sobie myślisz – jako o Hiszpanie czy Polaku?

CONRADO MORENO: Kiedy byłem dzieckiem, nie wiedziałem, kim jestem i trochę mnie to niepokoiło. Dla kolegów w Madrycie byłem Polakiem, dla kolegów w Polsce – Hiszpanem. Teraz nie mam wątpliwości. Jestem Hiszpanem i Polakiem, takie są fakty i taka jest moja świadomość.

GALA: Podkreślasz dużą rolę tradycji w swoim życiu.

 

CONRADO MORENO: Zawdzięczam to dziadkom ze strony mamy. Mieszkają do dziś (i my z nimi przez wiele lat tam żyliśmy) w domu wybudowanym osiemdziesiąt lat temu przez naszych przodków. To dom z tradycjami, z całym bogactwem rodzinnych pamiątek. W jego pobliżu jest park imienia pradziadka: Jana Szypowskiego, współtwórcy COP-u, szefa służby uzbrojenia AK i dowódcy największego w Powstaniu Warszawskim zgrupowania „Leśnik”, walczącego na Starym Mieście, Woli, Czerniakowie. O dziejach naszego domu babcia napisała książkę „Dom pod Olszynką”. Wszystko to ma dla mnie znaczenie. Wiele osób utożsamia mnie z Hiszpanią – i przyznaję im rację, ale czuję się też bardzo mocno związany z Polską.

GALA: Gdy będziesz miał dzieci, to gdzie byś wolał je wychowywać, w Polsce czy w Hiszpanii?

CONRADO MORENO: W swoim czasie oboje z Kasią na pewno jednomyślnie o tym zdecydujemy. Nie wyobrażam sobie jednak, by nie miały styczności z Hiszpanią lub z Polską. Na pewno będą dwujęzyczne i zadbamy o to, aby czuły się przywiązane do obu krajów.

GALA: Jaki będziesz za dziesięć lat?

CONRADO MORENO: To pytanie zadał mi znajomy, który uważa, że umiejętność odpowiedzi na nie jest kluczem do przyszłego sukcesu. Za dziesięć lat chcę zrealizować przynajmniej połowę marzeń, które mam dziś w głowie.