Notka siostry Deynn na specjalnie stworzonym do tego celu blogu to gwóźdź do trumny kariery blogerki? Tak przynajmniej twierdzi wielu obserwatorów Marity Surmy, którzy czują spory niesmak po lekturze opublikowanych w internecie rozmów i SMS-ów życiowej partnerki Daniela Majewskiego z jej młodszą siostrą. Klaudia Surma zdecydowała się dokładnie wyjaśnić internautom, na czym polegał jej poważny konflikt z parą popularnych fit-blogerów i jak z jej perspektywy wyglądają stosunki między rodzeństwem.

ZOBACZ: DEYNN I MAJEWSKI wzięli ŚLUB! Od kiedy są małżeństwem?

Klaudia Surma ujawnia prawdę o Deynn

Deynn i Majewski, jak przystało na obserwowanych przez setki tysięcy ludzi blogerów, chętnie dzielą się z fanami szczegółami ze swojego życia osobistego. Na Snapchacie Marity Surmy często można było chociażby zobaczyć jej młodszą siostrę, 10-letnią Natalkę. O tym, że w rzeczywistości stosunki w rodzinie Deynn wcale nie wyglądały tak różowo jak to blogerka starała się pokazać w mediach społecznościowych, postanowiła ujawnić druga siostra Deynn.

Długa notka na blogu Klaudii Surmy już rozchodzi się viralowo po internecie. Wynika z niej m.in., że przeprowadzka sióstr Marity do Warszawy, gdzie ta obiecała im lepsze życie, miała być jedynie marketingowym zagraniem w celu ocieplenia już wtedy mocno nadszarpniętego przez kolejne afery wizerunku Deynn.

- Wyjazd do Warszawy miał mi otworzyć drzwi do nowego, lepszego świata. Miałam mieć super życie, Marita miała mi pomóc znaleźć super prace, miałam zacząć robić prawo jazdy, które "dała" mi na urodziny. Moja mama miała przyjechać do nas w styczniu, do tego czasu miałyśmy opiekować się Natalką razem, oczywiście ja miałam mieszkać z Nati sama na 29m w obcym mieście - zwierza się internautom Klaudia Surma.

Z dalszej części wpisu wynika jednak, że Deynn podobno nie wywiązała się ze swoich deklaracji wobec młodszego rodzeństwa. Co więcej, jej chłopak miał źle traktować małą Natalkę.

- Z czasem zaczęły się dziwne sytuacje. Natalka mówiła, że jak coś źle powie na porannym snapie Daniela to nagrywają jeszcze raz itp. Raz Natalka wróciła z płaczem do domu. Kiedy zapytałam się o co chodzi Natalka powiedziała mi, że Daniel kazał jej powiedzieć coś po chińsku i kiedy ona sie zastanawiała powiedział "i tak nic nie umiesz, jak nie bedziesz sie uczyć to wrócisz do świdwina". Jak miała sie uczyć skoro siedziała u nich po szkole i ani lekcji nie robiła ani sie nie uczyła - opisuje siostra Marity na blogu.

Fiaskiem miała okazać się też obiecana przez Deynn pomoc finansowa. Klaudia Surma twierdzi wręcz, że sławna siostra poza opieką nad Natalką żądała od niej płacenia jej 1000 zł, czyli połowy jej wypłaty, którą zarabiała w warszawie pracując w osiedlowym sklepie. Dziewczyna nie zgodziła się na takie postawione przez Deynn warunki, przez co po niecałych trzech miesiącach zdecydowała się na wyjazd z Warszawy i powrót do rodzinnego Świdwina. Ostatecznie przeprowadzka sióstr zakończyła się dużą awanturą. Całą notkę na blogu siostry Deynn wraz z wymienianymi między siostrami SMS-ami możecie przeczytać tutaj.

Co do powiedzenia na temat wpisu siostry ma sama Deynn? Marita Surma zaapelowała do swoich odbiorców, aby nie oceniali pochopnie sytuacji bez znajomości jej wersji historii.

- Witajcie. Przespałam się, przemyślałam i nadal nie mogę w to uwierzyć. Własna siostra... własna do jasnej cholery siostra. Nie życzę sobie takich komentarzy dopóki nie poznacie drugiej strony medalu. Żaden hejt nigdy mnie tak nie zabolał jak ta cała pięknie uformowana akcja na chwilowe bycie na szczycie, na chwilowe nagranie kosmicznych statystyk i pokazanie ile osób jest zainteresowanych jej osobą - czytamy na Instagram Stories Deynn.

Choć Klaudia Surma podkreśla, że jej wpis nie miał "na celu obrażenia Marity i Daniela", to trudno się spodziewać, że po tej akcji blogerce przybędzie nowych fanów...

Zdjęcia Deynn i jej sióstr możecie obejrzeć w naszej GALERII >>>

SPRAWDŹ TEŻ: KIM KARDASHIAN ujawniła imię swojej drugiej córki! Jest bardzo nietypowe!