.Szefowie renomowanych włoskich domów mody byli zdziwieni, gdy dowiedzieli się, kto zrobi stylizacje do kalendarza Lavazza 2009. Wszyscy byli przekonani, że Francesca Lavazza, dyrektor odpowiedzialna za wizerunek marki, zaprosi do współpracy kogoś z bogatszą tradycją. Kogoś, kto ma doskonałe wyczucie włoskiego stylu. W końcu w tym roku tematem przewodnim kalendarza jest słoneczna Italia. Jednak nic bardziej mylnego. Pomysłodawcy sesji zdjęciowej nie zdecydowali się ani na ulubieńca rzymianek Giorgia Armaniego, ani na słynącego z ultrakobiecych kreacji Roberta Cavallego. Postawili za to na wciąż młodych i bardzo żywiołowych chłopców z duetu Dolce i Gabbana. Uznali, że to właśnie oni najlepiej oddadzą klimat idyllicznych Włoch. I oczywiście mieli rację.

ZAPROJEKTOWANA MIŁOŚĆ

Domenico Dolce i Stefano Gabbana stworzyli wyjątkowe kreacje, w których przed obiektywem Annie Leibovitz pozowały włoskie modelki. Wśród nich znalazła się m.in. córka Isabelli Rossellini, Elettra. Kreatorzy nie ukrywali, że zaproszenie od najsłynniejszego producenta kawy Lavazza było dla nich ogromną nobilitacją. I aż trudno uwierzyć, że kilkanaście lat temu, gdy stawiali pierwsze kroki w świecie mody, ludzie z branży nie wróżyli im wielkiej kariery. Mówili, że to, co robią, jest zbyt niechlujne i pretensjonalne. Projektanci pierwszy raz spotkali się w 1982 roku. 24-letni wówczas Domenico Dolce był świeżo upieczonym absolwentem prestiżowej mediolańskiej szkoły projektowania mody Istituto Marangoni. Razem z młodszym o cztery lata Stefano wpadł na pomysł stworzenia marki dla niezależnych i pewnych siebie kobiet. Takich, które nie boją się podkreślać atrybutów kobiecości. Wbrew złośliwym komentarzom krytyków zamożne miłośniczki dobrego stylu od razu zakochały się w projektach Dolce & Gabbana. A chłopcy z modnego duetu zakochali się... w sobie.

DZIURAWE UBRANIA

Przez wiele lat uchodzili w środowisku za jedną z najbardziej zgodnych par. Zawsze, gdy pokazywali się publicznie, byli czule w siebie wpatrzeni. Nigdy nie wstydzili się demonstrować łączącego ich uczucia. „Nie bałem się powiedzieć znajomym, że jestem homoseksualistą. Obawiałem się tylko rozmawiać na ten temat z rodziną. Choć moja mama od zawsze domyślała się, że interesują mnie faceci, pierwszy raz otwarcie powiedziałem jej o tym, gdy skończyłem 32 lata” – zdradził niedawno Stefano. Dodał także, że Domenico miał na niego ogromny wpływ. To on ukształtował jego poczucie estetyki. „Gdy pierwszy raz się spotkaliśmy, nie byłem typowym fashion victim. Chodziłem zwyczajnie ubrany. Kupowałem ciuchy w second-handach. Domenico ciągle się na mnie wydzierał, że noszę dziurawe dżinsy i znoszone koszule. »Załóż wreszcie coś porządnego. Wstydzę się wyjść z tobą na ulicę« – tłumaczył mi. Skutecznie. Dzisiaj chodzę tylko w rzeczach dobrej jakości i z dwoma zegarkami na ręku. Jeden to Rolex, drugi jest od Cartiera. Oczywiście kupił mi je Domenico” – powiedział w wywiadzie dla „Observera” Stefano. Świat mody zamarł, gdy w 2005 roku projektanci ogłosili, że nie są już parą. Po ponad 20 latach związku postanowili się rozstać. „Byłem załamany. Robiłem wszystko, by zapomnieć o Domenico. Jeździłem do mojego ulubionego Portofino w nadziei, że tam uda mi się odzyskać spokój ducha. Podróżowałem także po całym świecie. Nic mi jednak nie pomagało. Paradoksalnie, poczułem się lepiej, gdy wróciłem do pracy. Zacząłem normalnie żyć, choć codziennie widywałem w naszym atelier Domenico” – wyznał Stefano.

POWRÓT?

Choć Dolce i Gabbana nie byli już partnerami życiowymi, wciąż razem tworzyli wyjątkowe ubrania, w których chętnie pokazywały się gwiazdy. „Oni wiedzą, jak wydobyć z kobiety piękno. Nawet gdy noszę ich zwyczajne, białe T-shirty, czuję się jak prawdziwa bogini. Każde ich ubranie jest tak idealnie skrojone, że nawet niewielki biust może wyglądać ponętnie” – zażartowała fanka marki Isabella Rossellini. Jednak stroje to niejedyna pasja projektantów. „Jesteśmy wielbicielami luksusu” – powiedział Domenico. To dlatego w październiku 2006 roku projektanci otworzyli w Mediolanie swoją pierwszą restaurację Gold, w której każdy detal połyskuje złotem. „Uwielbiamy tam jeść. To idealne miejsce na randki” – przyznali nieskromnie. I tajemniczo się uśmiechnęli. Ciekawe, czy to dlatego, że znowu są razem? Tak przynajmniej szepczą niektórzy.