DONNA KARAN Królowa Piątej Alei

Udostępnij

Zaradna bizneswoman, troskliwa matka i... przy okazji znakomita projektantka. „Tylko ona wie, jakie ubrania chcą nosić dynamiczne kobiety” – mówią jej wierne klientki. „Wiem, bo zawsze testuję je na sobie” – odpowiada Donna. Właśnie zaczęła przygotowania do 20. rocznicy swojej flagowej linii DKNY.

DONNA KARAN Królowa Piątej Alei


Pamiętajcie, musicie się uśmiechać!” – tłumaczyła modelkom Donna Karan tuż przed nowojorskim pokazem swojej kolekcji na jesień/ zimę 2008/09. Poprawiała im w pośpiechu ubrania, pilnowała, by żadnej z dziewczyn nie zmazała się szminka, i podglądała zza kulis, czy szyfonowe sukienki i oryginalne szpilki wzbudzają zachwyt wśród widzów. „Zawsze pilnuję, by każdy wiedział, co ma robić. Nie może być żadnych wpadek” – zdradziła. Jej najbliżsi współpracownicy przyzwyczaili się już do tego, że Donna przed każdym pokazem zamienia się w robota. Pracuje wtedy przez 24 godziny na dobę, wciąż maksymalnie skoncentrowana na efekcie. Instruuje fryzjerów, makijażystów, a nawet osoby roznoszące jedzenie. Nikogo to już jednak nie dziwi. Od lat wiadomo, że najbardziej liczy się dla niej opinia klientek. „Gdybym przestała widywać na ulicy kobiety w moich strojach, natychmiast zmieniłabym zawód. Nie zniosłabym takiej porażki!” – powiedziała dziennikarzom. Na szczęście nie musi. Bez względu na wiek i pochodzenie szykowne mieszkanki dużych miast nie wyobrażają sobie życia bez jej prostych, ale zarazem niezwykle pomysłowych ubrań. Zarówno tych z głównej kolekcji, sygnowanych nazwiskiem projektantki, jak i tych z nieco tańszej linii DKNY.

MŁODA SZEFOWA

Niewiele jednak brakowało, a świat mody nie poznałby talentu Donny Karan. Aż trudno uwierzyć, że ta zarabiająca dzisiaj miliony dolarów pogodna 60-latka chciała kiedyś rzucić pracę i zająć się... gotowaniem obiadów dla całej rodziny. A wszystko przez narodziny córki Gabby w 1974 roku. „Nie zastanawiałam się nad zatrudnieniem opiekunki do dziecka. Sama chciałam zajmować się małą, ale już tydzień po porodzie zadzwonili po mnie z biura i krzyczeli w słuchawkę: „Donna, wracaj! Mamy kłopoty!” – zdradziła w jednym z wywiadów. Okazało się, że zmarła niespodziewanie Anne Klein, słynna projektantka, u której Karan zaczęła pracę po drugim roku studiów renomowanej szkoły Parsons School of Design. „Miałam 26 lat i z dnia na dzień stałam się najważniejszą osobą w firmie. Musiałam nagle nauczyć się kierować zespołem ludzi i przygotować pokaz mody” – powiedziała. Jednak pomimo ogromnego stresu związanego z przejęciem kierowniczego stanowiska Donna wywiązała się ze swoich obowiązków doskonale. Wylansowała później nawet nową linię ubrań Anne Klein II, skierowaną do aktywnych kobiet. Wtedy też zaczęła myśleć o stworzeniu własnej marki. W 1985 roku zaprezentowała pierwszą własną kolekcję zatytułowaną: „Siedem prostych ubrań”. „Chciałam udowodnić kobietom, że mogą pracować, wychowywać dzieci i wyglądać stylowo. Powinny jednak mieć w swoich garderobach kilka podstawowych ciuchów, takich jak biała koszula, sweter, dobrze skrojona sukienka i płaszcz” – tłumaczyła projektantka.

MAŁA REWOLUCJA W SZAFIE

Choć kobiety na całym świecie doceniają Donnę właśnie za jej proste i dość klasyczne stylizacje, projektantka postanowiła ostatnio nieco poeksperymentować. W lutym tego roku podczas Nowojorskiego Tygodnia Mody zaskoczyła wszystkich, prezentując połyskujące płaszcze i luźne satynowe sukienki, które jak sama powiedziała, mają leżeć jak sweter. Krytycy byli sceptyczni. „Czy ten buduarowy look, jaki lansuje w tym sezonie Karan, spodoba się jej klientkom?” – wątpili. Oczywiście bezpodstawnie. Jesienna kolekcja, która niedawno trafiła na sklepowe półki, sprzedaje się doskonale.

STO LAT!

Wiele osób uważa Donnę Karan za królową amerykańskiej mody miejskiej. Jednak ona do tych pochwał podchodzi bardzo ostrożnie. Wciąż jest taką samą otwartą na innych osobą, jaką była na początku kariery. Świadczy o tym jej zaangażowanie w akcje charytatywne. W marcu zorganizowała wyprzedaż swoich prywatnych rzeczy i ubrań vintage. Ceny wahały się od 2 do 20 tys. dolarów, a zebrane pieniądze zostały przekazane na rzecz jej fundacji Urban Zen, pomagającej biednym dzieciom. Choć jak sama podkreśla, zawsze znajduje czas na pomoc potrzebującym, wiele wskazuje na to, że w ciągu najbliższych miesięcy będzie musiała się skoncentrować tylko na sprawach firmy. I to bardziej niż zwykle. A wszystko przez zbliżającą się 20. rocznicę powstania linii DKNY, która przypada na przyszły rok. Czy z tej okazji Donna szykuje coś specjalnego? Nie wiadomo. Na razie pewne jest tylko jedno. Toast wzniesie kieliszkiem wypełnionym winem musującym własnej produkcji. Karan rozpoczęła bowiem współpracę z firmą Chandon, produkującą szampany. „Chcemy stworzyć wyjątkowy trunek . To musi być coś szykownego, nowojorskiego, powabnego i z nutką pieprzu! Zupełnie tak jak moje ubrania” – śmieje się Donna

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł