Uśmiech praktycznie nie schodzi z jej twarzy. I to niezależnie od tego, czy Drew jest akurat na wystawnym bankiecie, czy też razem z narzeczonym Willem Kopelmanem kibicują Lakersom podczas meczu koszykówki w Los Angeles. Nawet bliscy znajomi aktorki są zaskoczeni tą metamorfozą. „Wcześniej tylko pozowała na zadowoloną z życia i wyluzowaną. Ale w głębi duszy wciąż czymś się zamartwiała, gryzła. Raz były to kłopoty z facetami, innym razem sprawy zawodowe. Zdarzało się też, że wracała myślami do dramatów, które przeszła w dzieciństwie. Odnosiłam wrażenie, że ona po prostu musi być nieszczęśliwa. Aż do teraz” – tłumaczyła przyjaciółka aktorki, a sama Drew nie ukrywa, co było powodem tej przemiany. „Jestem zakochana na zabój!” – wykrzykiwała w talk-show Davida Lettermana. W wywiadach prasowych też otwarcie mówi o swoim szczęściu. „Między nami jest mnóstwo miłości. To jest aż niesamowite, bo dla Willa byłam w stanie całkowicie przewartościować swoje życie” – mówiła. I nie myślała tylko o styczniowych zaręczynach z nowojorskim marszandem, ale przede wszystkim o tym, że oboje zdecydowali się założyć rodzinę.

Według informatorów magazynu „People” Drew jest już w trzecim miesiącu ciąży. „Will wręczył jej pierścionek, gdy lekarze przekazali jej radosną nowinę” – podawał tygodnik. Mniej więcej w tym samym czasie Drew ogłosiła, że dla ukochanego Willa zamierza przejść na judaizm – to kolejny argument za tym, że mają wobec siebie bardzo poważne plany. Dodatkowo paparazzim udało się zrobić zakochanym zaraz po ich wyjściu z kliniki zdjęcie, na którym widać, jak Drew trzyma zwinięty kawałek papieru przypominający wydruk badania ultrasonograficznego.

Niedawno pojawiły się kolejne „dowody”. Tym razem aktorka została przyłapana z lekarstwami dla kobiet w ciąży. Oczywiście w aptece towarzyszył jej ukochany mężczyzna. „Oni są nierozłączni. Cieszę się, że znalazła  w końcu kogoś, kto się o nią naprawdę troszczy” – cieszyła się fanka gwiazdy na forum internetowym.

Idealny moment na miłość

Po drugim rozstaniu z aktorem Justinem Longiem w 2010 roku Barrymore przyrzekła sobie, że będzie ostrożniejsza w relacjach z mężczyznami. Jej wszystkie wcześniejsze związki przebiegały według jednego schematu. Drew bardzo szybko zakochiwała się w swoich partnerach, próbowała sprawić, by i dla nich stała się całym życiem. Wręcz ich osaczała. Osoby z otoczenia aktorki przyznawały, że była bardzo toksyczna. Ale to miało źródło w jej problemach z dzieciństwa. Wtedy praktycznie nikt się nią nie zajmował. W wieku dziewięciu lat piła już alkohol, a przed 13. urodzinami trafiła na odwyk – nałogowo paliła jointy i zażywała kokainę. „Każdy, kto poświęcał jej trochę czasu, stawał się najlepszym przyjacielem Drew. W dorobku ma już dwa nieudane małżeństwa i aż cztery razy była zaręczona. Chyba nie muszę mówić, jak bardzo powierzchowne były to relacje” – opisywał jej stan znajomy psycholog. Dzięki pomocy bliskich Drew w końcu wyszła z tego zaklętego kręgu. I całe szczęście. Bo kilka miesięcy po rozstaniu z Justinem na jej drodze znowu pojawił się przystojny Will. Wcześniej, w 2010 roku, byli tylko na kilku randkach.

Handlujący sztuką Kopelman różni się od byłych mężczyzn Drew. Po pierwsze, nie jest ani aktorem, ani muzykiem, a to już duży plus. Po drugie, pochodzi z bardzo zamożnej i szanowanej nowojorskiej rodziny. Arie, jego ojciec, przez lata był prezesem domu mody Chanel. To on na początku lat 90. przywrócił firmie renomę. Will też jest dość znany na Manhattanie. I to nie tylko z powodu wcześniejszego romansu z aktorką Larą Flynn Boyle. „To jeden z najbardziej energicznych sprzedawców sztuki. Do jego klientów należy nie tylko hollywoodzka śmietanka, ale także rekiny finansjery i politycy. Kopelman ma świetny gust i olbrzymią wiedzę o sztuce. Może nią zaimponować nawet uniwersyteckim profesorom” – taką laurkę wystawił mu magazyn „In Touch”. A co ujęło  w nim Drew?

„Jest bardzo dojrzały, ale umie też cieszyć się życiem. Możemy razem wariować, ale wiem, że to Will przypomni mi, żebym wzięła witaminy, albo każe założyć czapkę. Troszczy się o mnie. Dawno nie czułam się tak bezpieczna” – opowiadała aktorka. Poza tym Kopelman nie jest typem imprezowicza. Sam o sobie mówi, że jest domatorem. A Barrymore wystarczająco się już przecież wybawiła...

Oswajanie nieufnej Drew

Długo nie mogła uwierzyć w swoje szczęście. „Drew bała się, że z Willem będzie jak z poprzednimi kochankami. Że ich uczucie szybko się wypali, że nie będą mieli podobnych priorytetów” – donosił magazyn „Star”. Dlatego bardzo twardo trzymała się swoich nowych zasad. Nie chciała zamieszkać z Willem przez pierwszych kilka miesięcy ich znajomości. Do zmiany tej decyzji przekonała ją dopiero wizyta w Święto Dziękczynienia u rodziców ukochanego, którzy od razu przywitali Drew jak członka rodziny. Nie interesowała ich przeszłość aktorki ani jej sława. Dla nich była partnerką ich syna i tylko to się liczyło.

 

Drew nie była przyzwyczajona  do takiego traktowania. Owszem, ludzie byli dla niej mili, ale nigdy nie bezinteresownie. Poza tym rzadko miała okazję brać udział w takich prawdziwie rodzinnych uroczystościach. Kiedy ojciec Willa oficjalnie przywitał ją przy stole, wznosząc toast na jej cześć, miała łzy w oczach. „Chyba właśnie wtedy przestała się już bać. Kilka dni później zamieszkali razem” – zdradzała znajoma aktorki.

Upragnione szczęście

Już w 2006 roku Drew przyznała, że czuje, jak bije jej zegar biologiczny. „Coraz częściej myślę o sobie jak o potencjalnej matce i podoba mi się ten obrazek” – mówiła.  Wtedy jednak nic nie wyszło z planów założenia rodziny. Muzyk Fabrizio Moretti, z którym się wtedy spotykała, nie chciał nawet słyszeć o dzieciach. Nie to co Will. On, według tego, co mówią jego znajomi, marzy o tym, by zostać ojcem. Oboje są wystarczająco dojrzali – Kopelman ma 34 lata, a Drew 37– by sprostać roli rodziców, i wystarczająco młodzi, by się nią należycie cieszyć. Poza tym aktorka miała już w życiu dość kłopotów. Teraz powinna się już nim tylko cieszyć. I tego życzą jej fani z całego świata.