Ojciec, John Barrymore nie interesował się córką praktycznie od urodzenia. Zbliżyli się do siebie dopiero na chwilę przed jego śmiercią w 2004 roku. „Był takim niebieskim ptakiem. Nie brał odpowiedzialności za nic co robił w życiu. Zresztą myślał tylko o sobie. Jestem pewna, że to jaki on był, ma duży wpływ na to jak odbieram mężczyzn i jakie mam z nimi kontakty" - zdradziła. Aktorka przyznała także, że po raz pierwszy pomyślała pozytywnie o swoich smutnych kolejach losu, na planie serialu „Grey Gardens". „Cały ten bałagan pomógł mi lepiej wcielić się w rolę Edie" - żartowała.