Na Franklin Avenue w Hollywood bywa praktycznie codziennie. Dwie, trzy, czasami nawet cztery godziny. Nigdy nie chce rozmawiać z dziennikarzami, którzy całymi dniami czekają na nią pod gigantycznym budynkiem należącym do przywódców scjentologów. Milczy. „Katie, czy to prawda, że przygotowujesz się do drugiej ciąży?” – wciąż męczą ją fotoreporterzy. Aktorka niczego jednak nie komentuje. Tylko nieśmiało uśmiecha się, gdy ktoś z zebranych pod gmachem mówi jej, że pięknie wygląda... Lśniące włosy, zadbana skóra i spokojne spojrzenie, jakim obdarza wszystkich 31-letnia Holmes, to efekt intensywnych zabiegów, na które gwiazda uczęszcza regularnie od kilku tygodni. Według dziennikarzy z „New York Post” aktorka przygotowuje się właśnie do drugiej ciąży. Jeszcze w tym roku podobno chce ogłosić światu radosne nowiny. Jak przystało jednak na rodzinę Cruise’ów, powiększenie rodziny nie odbędzie się w pełni naturalny i spontaniczny sposób. Wszystko jest już od miesięcy zaplanowane przez Toma i... przywódcę Kościoła scjentologicznego Davida Miscavige’a. Nie od dziś w końcu wiadomo, że Cruise jest wiernym wyznawcą i propagatorem doktryn wymyślonych w 1951 roku przez pisarza science fi ction L. Rona Hubbarda. Tom wierzy m.in., że każda osoba jest nieśmiertelną istotą duchową (tzw. thetan), a scjentologia pomaga rozwiązać każdy problem. Katie, wychowana w katolickiej rodzinie z tradycjami, musiała poddać się zasadom, według których postępuje gwiazdor. Nie pozwala bawić się Suri z dziećmi, których rodzice nie należą do ugrupowania, przestrzega specjalnej diety, a ostatnio poddaje się „audytowaniu”. To kilkugodzinne spotkania z doradcą, oczyszczające ciało i umysł. „Oprócz sesji terapeutycznych, w trakcie których wykorzystuje się urządzenie E-metr, sprawdzające stan emocjonalny badanego, Katie faszerowana jest witaminami. Chodzi także na specjalne masaże gorącymi wulkanicznymi kamieniami i zabiegi na twarz. Wszystko dlatego, że scjentolodzy wierzą, że na zdrowie dziecka można wpłynąć już przed jego narodzinami. Poza tym tylko czysta duchowo i zadbana kobieta urodzi zdrowego potomka” – zdradził na łamach New York Post tajemniczy informator. Ciekawe, co tak naprawdę myśli o tym Katie. Jej znajomi twierdzą, że choć dzięki zabiegom wygląda ostatnio pięknie i promiennie, w głębi serca wie, że scjentologia to niebezpieczna i bardzo bogata sekta, od której czasami nie sposób się uwolnić...

CZERWONA TASIEMKA MNIE OBRONI
„Religijną” i wciąż szukającą oparcia w wierze osobą jest od lat Madonna. 51-letnia piosenkarka nigdy nie ukrywała, że to nie katolicyzm, w duchu którego została wychowana, ale kabała jest bliska jej sercu. „Dzięki niej zobaczyłam, że w życiu najważniejsza jest emocjonalna czystość, a nie sława” – wyznała gwiazda. Piosenkarka pierwszy raz zaczęła mówić publicznie o swoich przekonaniach religijnych w 1998 roku. Na płycie „Ray of Light” wplotła między słowa piosenek teksty modlitw. Od tamtej pory Madonnie udało się przekonać do wiary wiele gwiazd show-biznesu. Wśród nich znaleźli się m.in. Victoria i David Beckhamowie, Demi Moore z Ashtonem Kutcherem i były już mąż gwiazdy Guy Ritchie. Królowa popu bardzo restrykcyjnie podchodzi do zasad kabały. Nie koncertuje w piątki ze względu na szabas, zawsze ma na przegubie czerwoną tasiemkę, która odpędza złe moce, i medytuje od trzech do pięciu razy dziennie po pięć, dziesięć minut. „Przewartościowała całe swoje życie. Czasami w ostatniej chwili zmienia scenariusze show, by były zgodne z doktrynami jej wiary” – powiedziała projektantka scenicznych kostiumów artystki Arianne Phillips. Kabała, która z roku na rok staje się coraz popularniejsza wśród znanych i bogatych, jest jednocześnie krytykowana przez teologów i ludzi kościoła. „To nie jest jedynie jakaś tam sekta. Jest bardzo niebezpieczna. Miłośnicy czerwonych tasiemek tak naprawdę zniekształcają prawdziwą wiedzę kabalistyczną, która jest w końcu mistyczną nauką izraelicką” – powiedział mieszkający w Toronto rabin Immanuel Schochet. Jego słowa nie zniechęciły jednak szukających „prawdy” we współczesnym, zepsutym świecie. Praktycznie codziennie do wspólnoty dołączają kolejni wyznawcy.

 

MANTRY NA SPRZEDAŻ
„Miewałem okropne ataki agresji, z którymi nie potrafi łem sobie poradzić. Często wyżywałem się wtedy na mojej ówczesnej żonie Peggy. Czułem się winny, że w naszym związku nie działo się najlepiej. Nie potrafi - łem jednak nic zrobić, by było inaczej. Aż wreszcie zacząłem praktykować transcendentalne medytacje. To było dla mnie jak olśnienie. Zaledwie dwa tygodnie po rozpoczęciu kursu moja żona zapytała: „Kochanie, zmieniłeś się. Co się stało z twoją agresją?” – wspominał David Lynch. Reżyser od lat jest członkiem ugrupowania, które założył Maharishi Mahesh Yogi. Codziennie medytuje po kilkanaście minut, odmawiając liczne mantry. „To nie jest religia, ale wierzę w transcendentalne medytacje, bo widziałem, ilu osobom zmieniły życie. Poza tym ważne jest to, że nie wymyślił ich sam Maharishi. Wszystkie odmawiane przez nas teksty pochodzą ze starożytnych ksiąg” – dodał Lynch. Twórca „Zagubionej autostrady” czy „Mullholand Drive” założył nawet fundację „David Lynch Foundation”, która próbuje wprowadzać do szkół za oceanem przerwy na medytacje. „Mantry pomogą dzieciom odprężyć się i odstresować” – twierdzi. Lynch, który praktykuje TM od lat 70., jest tak zafascynowany tą metodą, że w ogóle nie zwraca uwagi na liczne słowa krytyki padające pod adresem Maharishiego i samych medytacji. Założyciele strony internetowej www.skepdic.com uważają, że guru zależało tylko na pieniądzach, a nie na przybliżaniu ludziom tajemnej wiedzy. W 2007 roku koszt rozpoczęcia nauki medytacji i poznania dobranych indywidualnie przez nauczyciela mantr wynosił 2,5 tysiąca dolarów. Negatywny stosunek do Maharishiego mieli także beatlesi. Muzycy początkowo zafascynowani TM udali się nawet z przewodnikiem w podróż do Indii. „Byliśmy nim totalnie oczarowani” – deklarowali. Po powrocie z wyprawy wszyscy zgodnie przyznali jednak, że Maharishi to naciągacz, któremu zależy tylko na pieniądzach. John Lennon napisał później piosenkę „Sexy Sadie”, nawiązującą do dwulicowości guru.

GROŹNA LALKA
Wielu dziennikarzy bardzo uważnie przygląda się ostatnio zdjęciom zrobionym na planie najnowszego fi lmu Angeliny Jolie „The Tourist”. Analizują gesty i spojrzenia pięknej aktorki. A wszystko dlatego, że część z nich podejrzewa, że słynna łamaczka męskich serc będzie chciała po raz kolejny rozbić czyjeś małżeństwo. Tym razem, jak twierdzą niektórzy, zagięła parol na partnerującego jej na planie fi lmowym Johny’ego Deppa. I oczywiście ma swoje sposoby na uwodzenie mężczyzn... Od lat piękna aktorka podejrzewana jest o konszachty z siłami nieczystymi. „Wiem, jak udało jej się usidlić Brada Pitta. Jolie praktykuje wudu. Tylko sobie znanymi sposobami najpierw skłóciła go z Jennifer Aniston, a potem zwabiła do siebie” – powiedział dziennikarzom z „National Enquirer” tajemniczy informator. Do redakcji „New York Daily Times” zgłosił się z kolei mężczyzna, który był pewien, jakimi technikami Angelina osiągnęła swój cel. „Gdy poznała Brada na planie fi lmu »Pan i Pani Smith«, dała mu fi olkę ze zmielonym, czarnym pyłem. Powiedziała, że musi trzymać ją w samochodzie i dzięki temu uniknie wypadków. Gdy jeden ze znajomych Pitta ją znalazł, aktor przyznał, że znajdują się w niej sproszkowane skrzydła i serce nietoperza” – zdradził informator. Znawcy wywodzących się z Haiti praktyk wudu powiedzieli, że tego typu substancje wykorzystywane są do rytuałów mających na celu rozbijanie związków i doprowadzenie do stworzenia nowych. Angelina oczywiście nie potwierdziła tych szokujących rewelacji. A pytana o to, w co wierzy, odpowiada zazwyczaj, że nie potrzebuje Boga. „Boski pierwiastek odnajduję w ludziach” – uważa.

KOSMICZNY KONTAKT
Astrologia, tarot czy numerologia to dla wielu osób nic innego jak tylko stek bzdur. Ale nie dla Shirley MacLaine. Zdobywczyni Oscara i starsza siostra gwiazdora Warrena Beatty’ego od lat wierzy w potęgę liczb, gwiazd i kart. Całym sercem angażuje się także we wspieranie ruchu New Age, powstałego w USA w latach 60. Członkowie tego ugrupowania wierzą, że przeżywamy właśnie ostatni etap świata, tzw. erę Ryb (epokę chrześcijaństwa) i niedługo nastanie era Wodnika. To będzie czas, kiedy ludziom będzie lepiej, bo przestaną wtedy istnieć m.in. wielkie systemy religijne, takie jak katolicyzm. Shirley jest autorką kilku książek poświęconych tematyce New Age. Czynnie bierze również udział w zlotach astrologów i tarocistów. Ku zaskoczeniu wielu swoich kolegów po fachu MacLaine publicznie deklaruje również, że jest święcie przekonana o istnieniu cywilizacji pozaziemskich. W jednej ze swoich publikacji „Sage-ing While Ageing” gwiazda zdradziła, że wierzy w spotkania ludzi z przybyszami z kosmosu. „Z UFO miało kontakt wiele znanych i ważnych osób naszych czasów” – podkreślała. Według niej Ronald Reagan z żoną Nancy zobaczyli kiedyś latający talerz w pobliżu Mullholand Drive w Los Angeles. Spóźnili się na jedną z imprez organizownych w luksusowej willi bogatych znajomych, ponieważ zagadały ich... zielone postaci. Kosmici doradzili podobno Reaganowi, by rzucił aktorstwo i zajął się polityką. Shirley do dzisiaj jest przekonana, że gdyby nie to bliskie spotkanie trzeciego stopnia, Ronald nie zainteresowałby się sprawami wagi państwowej.

BULWERSUJACE PRAKTYKI
Wielbiciele Sandry Bullock nie mogli uwierzyć, gdy dowiedzieli się, że ukochany aktorki Jesse James zdradził ją z wytatuowaną modelką Michelle „Bombshell” McGee. Jeszcze większy szok przeżyli jednak, gdy dziennikarze dotarli do zdjęć, na których kobieta pozuje ze swastyką i w czapce żołnierza SS. Okazało się, że Michelle należy do jednej z grup kultywujących nazistowskie założenia. Dowodem na to mogą być m.in. wytatuowane na jej nogach litery „W” i „P” (od white power, czyli biała siła. To teoria mówiąca o dominacji ludzi białej rasy nad resztą). „Michelle jest chora. Oprócz liter ma także swastykę na brzuchu i namawia swojego syna, który jest pochodzenia żydowskiego, do nazistowskich pozdrowień. Wierzy, że to wszystko ma sens” – zdradził były mąż kobiety. Podobnym umiłowaniem do tego typu zachowań cechował się morderca Charles Manson. Mężczyzna wytatuował sobie znak SS-manów na czole. Według socjologów grupy, w których kultywuje się takie praktyki, mogą być bardzo niebezpieczne. Chore jest już samo przebieranie się w stroje SS-manów, ale jeszcze bardziej bulwersujące jest wstępowanie do tych stowarzyszeń. Nie wiadomo przecież, do czego mogą posunąć się ich charyzmatyczni przywódcy.

 

W PRZYJACIELSKIEJ ATMOSFERZE
W jednym z wywiadów dla magazynu „The Observer” słynna brytyjska aktorka wyznała, że natchnienie do pracy i inspirację czerpie m.in. z religii. Zdobywczyni Oscara za najlepszą drugoplanową rolę w filmie „Zakochany Szekspir” od lat jest członkinią ugrupowania kwakrów, znanego także pod nazwą Stowarzyszenie Przyjaciół. „Podoba mi się ich pacyfi styczne podejście do życia i do ludzi” – przyznała gwiazda. Nie lubi jednak dyskutować o swoich przekonaniach. Uważa, że to indywidualna sprawa każdego człowieka. Innym kwakrem ze środowiska show-biznesu jest Ben Kingsley, znany m.in. z „Wyspy tajemnic” Martina Scorsese. Matka aktora była rosyjską Żydówką, a ojciec należał do wyznawców hinduizmu. Ale to właśnie w Towarzystwie Przyjaciół Ben znalazł to czego szukał przez całe życie. Kwakrzy zostali powołani do życia w 1646 roku przez George’a Foksa. Członkowie tego chrześcijańskiego ugrupowania wierzą w pochodzące od Boga światło, które jest w każdym człowieku. Wyznawcy religii nie mają żadnych kościelnych obrzędów ani kapłanów, a podczas organizowanych spotkań głos na forum mogą zabierać wszyscy. Nie służą także w wojsku, nie składają żadnych przysiąg i nie biorą udziału w hucznych imprezach. Jedną z największych zasług członków Stowarzyszenia Przyjaciół było m.in. przyczynienie się do zniesienia niewolnictwa w Ameryce. W 1947 roku społeczności kwakrów przyznano nawet Pokojową Nagrodę Nobla.

MODA NA RELIGIE?
Gwiazdą, która w dużym stopniu poświęciła swoje życie religii, był pochodzący z Jamajki Bob Marley. Muzyk nie tylko sam żył w duchu rastafari, ale także zainteresował nim swoją żonę Ritę Anderson, z którą wziął ślub w 1966 roku. „To dzięki niemu dowiedziałam się, że ludzie z dredami nie byli tylko brudasami i przestępcami” – wyznała po latach kobieta. Rita opisała w swojej książce „No Woman No Cry”, dlaczego tak naprawdę zainteresowała się Bobem. Zafascynowało ją m.in. jego całkowite poświęcenie się rastafari. Marley w większości swoich piosenek zachęcał ludzi do poznania tego ruchu i nieoceniania zbyt pochopnie zwolenników nauk cesarza Etiopii Hajle Selassie I. Dzisiaj, jak twierdzą niektórzy Brytyjczycy, jedną z propagatorek ruchu rastafari jest Amy Winehouse. Piosenkarka prawdziwe ukojenie po szalonych londyńskich imprezach znalazła podobno podczas podróży na karibską wyspę St. Lucia. Podobało jej się optymistyczne nastawienie rastafarian do życia. Miłośniczką dredów jest także aktorka Jessica Biel. Wiele osób z bliskiego otoczenia gwiazdy twierdzi jednak, że 28-latka zmienia religie jak rękawiczki. Raz jest miłośniczką rastafari, innym razem chodzi na spotkania do kościoła prezbiteriańskiego. Złośliwi dziennikarze poszli nawet o krok dalej w prześmiewczych komentarzach. Żartują, że wiele gwiazd lubi mówić o swojej duchowości, że ich wiara jest tylko na pokaz. A w przypadku Jessiki... Być może z jakąkolwiek religią łączy ją tylko jej ulubiona fi rma dżinsów... True Religion.