Pierwszy tajemnicę zdradził doktor Michel Sussmann. „Państwo Jolie-Pitt zostali rodzicami chłopca i dziewczynki. Poród przebiegł bez komplikacji. Pan Pitt czuwał przy partnerce przez cały czas. Był moim »asystentem «. Pani Jolie żartowała, była bardzo spokojna – lakonicznie opowiadał ginekolog. – Ojciec przeciął pępowinę. Matka wraz z dziećmi zostanie w szpitalu jeszcze przez kilka dni”. Mimo starań dziennikarzy nie ujawnił więcej szczegółów. Również burmistrz Nicei miał niewiele do powiedzenia w sprawie „najdroższych dzieci na świecie”. „Brad powtarzał w kółko, że jest najszczęśliwszym ojcem na świecie” – mówił w wywiadzie dla miejscowej gazety „Nice-Matin” Christian Estrosi. Urzędnik spotkał się tylko z rodzicami, którzy podpisali akt urodzenia. Knox Leon i Vivienne Marcheline wciąż byli ukryci przed światem.

WSZYSTKO NA SPRZEDAŻ

Już kilka miesięcy wcześniej było wiadomo, że pierwsze zdjęcia dzieci pary aktorskiej pobiją rekord. Do tej pory należał on do Maksa i Emme. Rodzice, Jennifer Lopez i Marc Anthony, wynegocjowali z magazynami „People” i „OK!” umowę na sześć milionów dolarów. Gwiazdy musiały jedynie udzielić wywiadu na wyłączność i pokazać bliźnięta na sesji zdjęciowej. Lopez i Anthony nie cieszyli się jednak długo z pierwszego miejsca. Angelina zaczęła rozmowy z dużo wyższego poziomu. Pierwsza oferta ze strony „People” wynosiła... 10 milionów. „To już prawdziwy cyrk. Jesteśmy właśnie świadkami tworzenia się nowej historii show-biznesu” – już wtedy mówił Max Clifford, założyciel agencji PR, MCA. To on jako pierwszy przewidział, że licytacja może dojść do sumy 20 milionów. I rzeczywiście. Choć „Nice- Matin” napisał, że Angelina i Brad już podpisali umowę na 11 milionów, wciąż pojawiają się nowe doniesienia. Według osób związanych z redakcjami „People” i „OK!”, które jako jedyne zostały na placu boju, jeden z tytułów zaproponował 16 milionów. „To tylko kwestia czasu, kiedy dojdą do 20” – komentował Clifford. Darryn Lyons, właściciel agencji fotograficznej Big Photo z Londynu, poszedł dalej. Pytany, kto będzie mógł przebić tę sumę w przyszłości, przyznał, że na razie nie ma faworytów. „No chyba że na rynek trafiłyby zdjęcia dziecka Britney Spears poczętego z kosmitą”.

POCZĄTKI

Zjawisko pokazywania w mediach dzieci gwiazd nie jest czymś nowym. Jedną z prekursorek była Lucille Bell. Gwiazda kultowego serialu familijnego „Kocham Lucy” w 1953 roku pokazała synka Desiego Arnaza Jr. na okładce... tygodnika z programem telewizyjnym. To był sukces. Numer rozszedł się w pierwszych trzech godzinach, a rekord sprzedanych egzemplarzy nie został pobity przez kilkanaście lat. Wydawcy jednak ostrożnie podchodzili do tematu. Na prawdziwy baby boom trzeba było czekać do XXI wieku. Okładka jednego z kwietniowych numerów magazynu „People” z 2004 roku. Charlie Sheen i Denise Richards przytulają swoją córeczkę Sam. W wywiadzie zdradzają, że dziewczynka odmieniła ich życie. Nie tylko ich. „To był przełom. Cyferki mówiły same za siebie. Minimalne koszty, olbrzymi zysk. Dla obu stron” – tłumaczył Max Clifford. Numer sprzedał się w podwójnym nakładzie. Oficjalnie aktor wybrał „People” ze względu na prestiż tytułu. Pomimo tych deklaracji całe Hollywood plotkowało na temat kwot, które mogły go do tego przekonać. Nie były to jednak sumy liczone w milionach. W najlepszym wypadku małżeństwo mogło zgarnąć 400 tysięcy dolarów.

TWARDE NEGOCJACJE

Britney Spears kilkakrotnie spotykała się z szefami „People”. Za każdym razem w obecności swojego rzecznika i męża Kevina Federline’a. Świadkowie tych rozmów twierdzili, że nawet zaawansowana ciąża nie przeszkodziła jej w zdominowaniu tych spotkań. Piosenkarka za sesję nowo narodzonego Seana Prestona dostała rekordową jak na tamte czasy sumę pół miliona dolarów. Dla porównania, tyle samo zainkasowali Angelina Jolie i Brad Pitt za pierwsze zdjęcia jako para. Rok później taka kwota wpłynęła na ich konto za fotografie, na których widać, że aktorka jest w ciąży. Britney była usatysfakcjonowana. „Teraz o randze gwiazdy nie stanowią filmy, w których wystąpiła, czy nagrane płyty, ale pieniądze, jakie mogą zdobyć za swoją »pozaartystyczną« działalność” – skarżył się jeden z felietonistów „Page Six” w „New York Post”. „To już nie są niewinne chałturki do kotleta. Oni jawnie sprzedają siebie, swoją prywatność, życie po pracy” – zabrał głos w dyskusji rektor szkoły filmowej w Los Angeles. Dostało się wszystkim po równo. Nawet Demi Moore, która sprzedała prawa do relacji ze swojego ślubu z Ashtonem Kutcherem za trzy miliony dolarów, i Evie Longorii za ten sam „grzech” (na swoim weselu „zarobiła” tylko dwa miliony). Prawdziwa rewolucja miała dopiero nadejść.

CO JEST ETYCZNE?

 

Kiedy w czerwcu 2006 roku równocześnie na okładkach „People” i „OK!” zadebiutowała Shiloh Jolie-Pitt, zawrzało. Sesja na pustyni w Namibii i wywiad z rodzicami kosztował wydawców 4,1 miliona dolarów. Zyski przeszły jednak najśmielsze oczekiwania. Numer sprzedał się w rekordowej liczbie czterech milionów egzemplarzy, a internauci na kilkanaście godzin zablokowali serwery People.com w oczekiwaniu na publikację w sieci. „To niedorzeczne. Jak można zarabiać na dzieciach?” – pytały opiniotwórcze tytuły. Brad starał się uspokoić opinię publiczną. Przy każdej okazji podkreślał, że wszystkie pieniądze przeznaczą na cele charytatywne. Para opublikowała nawet swoje zeznania podatkowe za tamten rok. „Skoro są w stanie zapłacić takie pieniądze za zdjęcia, dlaczego z tego nie skorzystać? Aż mnie ciarki przechodzą na myśl o tym, ilu osobom będą mogły pomóc” – tłumaczyła ostatnio Angelina.

Po tych deklaracjach cała krytyka skupiła się na Jennifer Lopez. Dlaczego ona nie zdobyła się na taki gest? Fora internetowe są pełne wątków dotyczących sesji piosenkarki z dziećmi. Fani starają się nawet tłumaczyć zachowanie J.Lo. „To jej wybór. Tak zdecydowała i nic nam do tego” – pisała nastolatka z Los Angeles. To jednak jeden z nielicznych takich wpisów. Negatywnych jest znacznie więcej. „Może ktoś się w końcu ocknie?” – zastanawiał się jeden z internautów. Nicole Kidman i Salma Hayek umiały oprzeć się pokusie. Jasno dały do zrozumienia, że nie wezmą udziału w tym „nieetycznym procederze”. Pierwsze zdjęcie Valentiny Palomy opublikowano dwa miesiące po jej narodzinach. Salma pozowała z nią za darmo. Matthew McConaughey i Jessica Alba stanęli po drugiej stronie. „OK!” zapłacił trzy miliony dolarów za sesję z Levim Alvesem, synem aktora. Honor Marie, córeczkę Jessiki, magazyn wycenił tylko na 1,5 miliona. To bardzo skromne „becikowe” jak na warunki Hollywood.

Tom Cruise za punkt honoru postawił sobie przebić umowę Angeliny i Brada z „People” (4,1 mln dolarów). Przez kilka miesięcy negocjacji nie udało mu się jednak wyjść ponad kwotę trzech milionów dolarów za pierwsze zdjęcia Suri. W końcu, po artykułach kwestionujących istnienie jego córki, dogadał się z „Vanity Fair”. Nie wziął za to żadnych pieniędzy. Jedyny warunek, jaki postawił, to udział w sesji fotografki Annie Leibovitz.

Sesja Angeliny i Brada z Shiloh  okazała się wielkim sukcesem. Sprzedaż „People” wzrosła o 100 proc., a internauci zablokowali stronę magazynu. Nicole Kidman nie zamierza brać udziału w wyścigu. „Jeśli zdecyduję się pokazać zdjęcia Sunday Rose, zrobię to za darmo” – mówiła aktorka, która 7 lipca urodziła córeczkę. Salma Hayek odsyłała z kwitkiem wszystkie wydawnictwa. Pierwsze zdjęcie Valentiny Palomy pokazała za darmo, dwa miesiące po jej narodzinach. „Paparazzi dali mi w końcu spokój i nie zarobili na tym ani grosza” – cieszyła się aktorka. Dodała również, że nawet przez chwilę nie pomyślała o sesji na wyłączność dla kolorowego czasopisma. Christina Aguilera za sesję z Maksem Lironem dostała 1,5 miliona dolarów. Jednak sprzedaż numeru wypadła poniżej oczekiwań. Była nawet gorsza od średniej w ciągu roku. 

Honor Marie, córka Jessiki Alby, przyszła na świat 7 lipca. Od tamtej pory żadnemu paparazzi nie udało się zrobić zdjęcia dziewczynki. Rodzice ukryli ją przed światem. Wszystko po to, żeby wynegocjować jak najwyższą cenę za jej pierwszą sesję. Ostatnio podpisali umowę z „OK!” na półtora miliona dolarów. Jednak za te pieniądze aktorka będzie musiała pokazać jeszcze jedno wydarzenie z życia Honor Marie, pierwsze urodziny, Święto Dziękczynienia lub Bożego Narodzenia. Jej kolega po fachu Matthew McConaughey podpisał z „OK!” inną umowę. Za trzy miliony dolarów pozwoli zrobić zdjęcia syna Leviego Alvesa. Magazyn będzie miał też wyłączność na reportaż ze ślubu aktora z Camilą Alves, matką dziecka, jeżeli kiedykolwiek do niego dojdzie.