Ostatnio spełniło się jedno z moich marzeń. Dostałam rolę w filmie kostiumowym” – mówi podekscytowana Edyta, która jako jedyna Polka znalazła się w ekipie aktorów pracujących nad rosyjskim filmem Władimira Krasnopolskiego. „O rolę 30-letniej Niemki walczyłam jak lwica. Reżyser zaprosił mnie do Wrocławia na zdjęcia próbne. Jak tylko mnie zobaczył, stwierdził, że nie nadaję się do tej roli, ponieważ wyglądam zbyt dziecinnie. Strasznie się zdenerwowałam, bo jak już coś zaczynam, to kończę – wspomina aktorka. – Na własną rękę wynajęłam studio i fotografa, który zrobił mi profesjonalne zdjęcia, w odpowiedniej charakteryzacji. I udało się! Przekonałam reżysera, że potrafię wyglądać bardzo różnie”.

Pierwsze dni zdjęciowe na Białorusi Edyta ma już za sobą. „Kiedy weszłam na plan, ekipa powitała mnie ogromnymi brawami. Nie wiem, czym sobie zasłużyłam na taką sympatię. Drugiego dnia było jeszcze przyjemniej, dostałam własną garderobę”. Przed Edytą kolejne wyzwanie: musi jak najszybciej nauczyć się języka. Na szczęście jej menedżerka świetnie mówi po rosyjsku, więc jest szansa na korepetycje. Z planu zdjęciowego Edyta szybko wraca do sali treningowej. „Razem z Marcinem Mroczkiem ostro trenujemy, żeby 6 września pokazać się jak najbardziej profesjonalnie na tanecznej Eurowizji. Mamy już opracowaną całą choreografię i muzykę. Teraz dokonujemy ostatnich szlifów” – opowiada.

Tancerka i aktor zaprezentują składankę cza-czy z rumbą, z elementami tańca nowoczesnego i jazzowego. Czy wypadną lepiej niż Kasia Cichopek i Marcin Hakiel, którzy rok temu zajęli czwarte miejsce? Mieliśmy też nadzieję, że zobaczymy wkrótce Edytę w produkcji hollywoodzkiej. Tancerka dostała propozycję (film miał nawiązywać do „Seksu w wielkim mieście”), ale zdecydowanie ją odrzuciła. „Zraziły mnie do tej roli sceny rozbierane. Według mnie nie były potrzebne. Starałam się negocjować z producentami, ale nie udało się. Szkoda” – dodaje Edyta.