Opowiedziała w nim, dlaczego nie wierzy w kobiecą przyjaźń, do czego w życiu potrzebni jej są mężczyźni i z jakiego powodu seks jest dla niej dziedziną sztuki. W swoich wypowiedziach była szczera i otwarta. To współczesna kobieta, inteligentna i wrażliwa, która nie boi się dzielić własnymi przemyśleniami i doświadczeniami. Mówiła odważnie, choć wiedziała, że jej wypowiedzi zostaną potem przechwycone przez brukowce i plotkarskie portale internetowe, przeinaczone, wyciągnięte z kontekstu, że będzie się im przypisywać inne znaczenie. Niestety, nie myliła się. Dwa dni po ukazaniu się wywiadu wszędzie pojawiły się plugawe teksty typu: „Olszówka lubi, jak się przy niej masturbujemy”, albo „Edyta Olszówka nie umie żyć bez seksu”. A wszystko to okraszone zdjęciami, na których robi jakąś minę albo mniej korzystnie wygląda. Okazuje się, że w czasach, w których „biel może być jeszcze bielsza”, bruk może być jeszcze bardziej brukowy. A gwiazdy jeszcze bardziej zbrukane. Szkoda.