Twoje życie od momentu, kiedy zostałaś żoną Michała Wiśniewskiego zmieniło się nie do poznania. Czy przeszkadza Ci szum medialny wokół Waszego związku?

Nie chcę ukrywać, ale bywa naprawdę ciężko. Porównuję w tym momencie moje poprzednie związki, które były zupełnie inne. Jednak staram się zachować jak najwięcej prywatności, bo to ona jest dla nas najważniejsza. Bywają momenty, kiedy przeszkadza mi szum medialny związany z Michałem. Jednak od początku zdawałam sobie sprawę z faktu, że mój mąż jest osobowością sceniczną, budzącą kontrowersje.

Co Cię najbardziej irytuje?

Niektóre pytania dziennikarzy, których podstawowym zadaniem jest doszukiwanie się sensacji. Często bywają powtarzalne. Najbardziej zmieszało mnie pytanie jednej dziennikarki, która zadzwoniła do mnie i zapytała czy przeżywamy z Michałem kryzys. Zdziwiona zapytałam dlaczego pani tak sądzi, na co ona mi odparła, że dawno nigdzie nas razem nie widziano - stąd jej przypuszczenia. Z jednej strony mnie to rozbawiło, a z drugiej strony zrozumiałam, że jak wszystko się układa, media doszukują się problemu.

Ojciec i mąż w Twoim przypadku to dwa przeciwieństwa. Który typ mężczyzny jest Ci bliższy?

To bardzo trudne pytanie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Pomimo pozorów mają wiele wspólnych cech. Zarówno jeden, jak i drugi są osobami ciekawymi świata, czy doświadczania nowych rzeczy. Mój tata oraz Michał prowadzą nietuzinkowe życie. Ojciec całe życie trenował i wyjeżdżał. Mój mąż natomiast całe życie jest w trasie koncertowej. Z pewnością szukałam partnera, który będzie nieprzeciętny. Mimo wszystko Michał w ostatnich latach zrobił się nieco bardziej stonowany - wyciszył się i zdystansował. Na pewno jeśli miałabym odpowiedzieć jednym zdaniem, który typ jest mi bliższy nie zaskoczę, kiedy powiem, że mężczyzna z cechami Michała. W końcu ojca się nie wybiera, a męża i owszem.

Jak radzisz sobie w roli kobiety, która jest ostoją rodziny Wiśniewskich? To Ty odpowiadasz za to, że wszyscy mają dobre relacje.

Nie zawsze się to udaje. To nie są tylko moje starania, bo do tego potrzeba chęci obu stron. Wiadomo, że wszystko co robimy jest z myślą o dzieciach, które mają się czuć szczęśliwe. Rodzina Wiśniewskich to naprawdę duży klan! Z Martą moje relacje nie należą do przyjacielskich, ale też nie o to chodzi. Nasze stosunki są poprawne. Z Anią mam dobry kontakt, co jest wynikiem zdrowego podejścia do naszej znajomości.

Czy fakt, że jesteś managerem zespołu "Ich Troje" nie wpływa negatywnie na Wasz związek?

Łączenie tych dwóch ról nie należy do najłatwiejszych. Bycie równocześnie żoną i menadżerką jest przenoszeniem pracy do domu. Ciężko dzielić życie z artystą, o którego interesy się jednocześnie dba. Jednak trzeba oddzielić życie prywatne od zawodowego, mimo że nie zawsze się to udaje. Obie strony czegoś wymagają. Ja jako menadżerka mam inne wymagania wobec Michała, a on jako artysta ma inne wymagania wobec mnie. To naturalne. Przebywanie ze sobą dwadzieścia cztery godziny na dobę nie jest zdrowe. Póki co nasza współpraca zawodowa układa się dobrze i mam nadzieję, że tak pozostanie. Po latach poszukiwań zaleźliśmy osoby, z którymi będziemy współpracować. Myślę, że udało nam się stworzyć fajny team.

Zarówno Ty, jak i Michał macie już dzieci z poprzednich związków - pragniecie wspólnego dziecka?

Tak. Bardzo chcielibyśmy mieć wspólne dziecko i zdajemy sobie oboje sprawę ze stale płynącego czasu. Mając 36 lat i chcąc mieć dziecko muszę się na nie zdecydować w najbliższej przyszłości. Staramy się podejść do tego spokojnie i na luzie. Całe szczęście media plotkarskie dbają o mój cykl miesiączkowy, więc pomysł o posiadaniu wspólnego dziecka nie umknie naszej uwadze.

Twoja metamorfoza robi olbrzymie wrażenie - co było jej powodem?

Odchudzałam się po to, żeby zajść w ciążę (śmiech). To bardzo logiczne wytłumaczenie, ale niestety nieprawdziwe. Jak każda kobieta mam kompleksy, jednak wcześniej miałam ich nieporównywalnie więcej. Pewnego dnia spotkałam koleżankę, która przez całe życie zmagała się z problem nadwagi, a zobaczyłam bardzo szczupłą kobietę. Sama należę do osób będących całe życie na diecie i zapytałam jak to zrobiła. Poleciła mi Konrada Gacę. To on jest ojcem mojego sukcesu!

Ile schudłaś?

Przez trzy miesiące schudłam 19 kilogramów, liczę na kolejne trzy. Mimo utraconej wagi do anoreksji mi jeszcze bardzo daleko (śmiech).

Która dieta okazała się kluczem do sukcesu?

Nie tylko dieta złożyła się na sukces. Najważniejsza jest… rozmowa, która zmienia nasze nastawienie do zdrowego stylu życia. Wykłady motywacyjne, czy rozmowy z psychologiem - to one zmieniły moje nastawienie do sylwetki. Oczywiście dieta jest bardzo ważnym elementem tej metamorfozy, jednak wszystko zaczyna się w głowie. Mój jadłospis jest bardzo urozmaicony. Nie jadam soli, której nigdy nie byłam wielką fanką. Najgorsze są zwykle początki, kiedy mamy do czynienia z tzw. “terapią wstrząsową”. Przez pierwsze siedem dni musiałam jeść to samo. Teraz jestem w fazie, kiedy jadam regularnie - cztery posiłki dziennie. Gaca System to według mnie najlepsza droga nie tylko do utraty wagi, ale do stałej zmiany nawyków żywieniowych.

Jak wyglądały Twoje treningi?

Polubiłam chodzić na siłownie. Bardzo podoba mi się społeczność, która tam funkcjonuje. Dzięki treningom zmieniła się moja psychika. Stałam się bardziej świadoma swojego ciała. W pierwszej fazie były to treningi aerobowe, później zaczęłam ćwiczyć na rożnych poziomach fitnessu. W szczycie miałam trzy treningi tygodniowo po dwie i pół godziny. Niestety mój tryb życia nie zawsze pozwalał mi na trenowanie niemalże, co drugi dzień.

Dla jednych wszystko zaczyna się w głowie, a dla drugich na zewnątrz. Jakie jest Twoje podejście do stylu?

Bez zawahania stwierdzam, że wszystko zaczyna się w głowie. To jak widzimy samych siebie ma duży wpływ na to, jak postrzegają nas inni. Styl jest uzewnętrznieniem wizji samych siebie. Najważniejsze jest to, żeby nie być osobą przebraną, a dobrze ubraną. Tak ja rozumiem styl.

Czy jesteś zadowolona z miejsca, w którym obecnie się znajdujesz?

Oczywiście jest wiele rzeczy, które chce zmienić. Jednak jest to normalne. Każdy z nas potrzebuje ciągłych impulsów do zmian, żeby nie wdarła się rutyna. Ale mimo to jestem bardzo zadowolona z tego miejsca, w którym obecnie się znajduję. Zarówno na płaszczyźnie zawodowej jaki prywatnej.

Czym dla Ciebie jest szczęście?

Szczęście to dla mnie poczucie wewnętrznego spokoju. Wtedy to przenosi się na innych ludzi, którymi się otaczamy. Jeżeli człowiek jest zgodny ze sobą lepiej mu się po prostu żyje.