ELISABETH DUDA Natura zwycięzcy

Udostępnij

Ta kariera nabiera rozpędu. Po „Europa da się lubić” i „Tańcu z gwiazdami” doskonale radzi sobie w „Projekcie Plaża”. Niebawem będzie miała autorski program w telewizji i wystąpi w filmie u boku Kurta Russella. „Wróciłam do Francji. Odnalazłam ją zmęczoną. Bez chęci do życia. A ja jestem kobietą, która rozkwita. Intuicja podpowiada mi, że powinnam być teraz w Polsce” – mówi „Gali”.

ELISABETH DUDA Natura zwycięzcy

Urodziła się i wychowała we Francji. Jej mama pochodzi ze Świebodzina, a dziadek ze strony ojca z Makowa Podhalańskiego. Do Polski przyjechała na studia w łódzkiej Filmówce. Wcześniej zaliczyła drugi rok na wydziale stosunków międzynarodowych w Paryżu. Do egzaminów w Polsce przygotowywała się u babci w Świebodzinie. Przez półtora miesiąca brała lekcje polskiego, uczyła się tańczyć. Na aktorskie konsultacje jeździła do zielonogórskiego teatru. Egzaminy zdała bez problemu, a studia ukończyła jako najlepsza na roku.

GALA: Przedstawiłaś się jako Elżbieta, SMS-y podpisujesz Elisabeth, a na pytania o narodowość odpowiadasz: europejska. Kim się właściwie czujesz?

ELISABETH DUDA: Jestem Europejką i chciałabym, żeby tak mnie traktowano. Ale w dyskusjach o polityce reaguję jak Francuzka, czyli zdecydowanie. We Francji przyjęło się, że kobiety mają zdanie na każdy temat. Emancypacja rozwinęła się tam o wiele bardziej niż w Polsce. Ale pod względem wrażliwości i kobiecości czuję się Polką.

GALA: Co to znaczy?

ELISABETH DUDA: Tu już nawet nie chodzi o przyjaźnie czy przywiązanie do miejsca, ale o podejście do mody. Francja – elegancja? Ten mit jest ostatnio nadszarpnięty. Kobiety we Francji nie stroją się już tak jak kiedyś. Najlepiej czują się w dżinsach, niechlujnej bluzce i butach na małym obcasie. A Polki dbają o szczegóły czasem do przesady. Wszystko jest dopasowane – strój, biżuteria, obuwie, lakier na paznokciach. Elegancja przeniosła się na wschód Europy, a do Francji wkroczył amerykański luz.

GALA: I dlatego jako kobieta elegancka mieszkasz w Polsce?

ELISABETH DUDA: Powodów jest dużo. Pierwszy wiąże się z moim ukochanym aktorstwem. Czekam na nową falę w polskim kinie. Jako aktorka chcę być jej świadkiem w Polsce. A najprostszy powód jest taki, że tu czuję się świetnie. W ostatnim roku próbowałam wrócić do Francji, ale odnalazłam ją zmęczoną, bez chęci do życia, dynamiki. Również w sztuce. Jestem w wieku, w którym – jak mówi Almodóvar – kobieta rozkwita. Intuicja podpowiada mi, że powinnam być w Polsce.

GALA: To za jej podszeptem pozowałaś nago do „Playboya”? Co ci to dało?

ELISABETH DUDA: Chciałam pokazać siebie inną. W Polsce nagość wciąż jest tabu. A mamy XXI wiek! Nie widzę nic złego w wyrażaniu siebie przez akt. Ciało to rekwizyt dla fotografii. Ale postawiłam warunki. Powstały zdjęcia zmysłowe, z klasą, bez niepotrzebnej wulgarności. Redakcja naciskała, żebym pokazała więcej. Nie zgodziłam się.

GALA: Twoja kariera nabiera rozpędu. Zagrasz ognistą Hiszpankę w amerykańskim filmie o Erneście Hemingwayu u boku Kurta Russella. Jak tam trafiłaś?

ELISABETH DUDA: Rok temu jako miłośniczka Hemingwaya poszłam na Uniwersytet Warszawski na promocję książki „Hemingway for Cuba”. Poznałam tam jej autora, Giuseppe Recchię. Na promocji była obecna jedna z córek Hemingwaya, której przypominałam Hiszpankę z kręgu przyjaciółek jej ojca. I tak zaproponowano mi tę rolę. Zdjęcia rozpoczną się w listopadzie. Ale już w sierpniu jadę do Turynu na konferencję prasową. Powstanie tam spektakl teatralny, będący adaptacją scenariusza. Zagramy go po włosku, w języku, który poznałam dzięki swojej byłej miłości. Zdjęcia będąkręcone we Włoszech, Stanach Zjednoczonych i na Kubie.

GALA: Jesteś miłośniczką Hemingwaya, Almodóvara, ale też fanką Zidane’a i Kubicy. Fascynują cię zwycięzcy?

ELISABETH DUDA: Pociągają mnie mężczyźni, którzy zaczynali od niczego i zostali kimś dzięki ciężkiej pracy, ale są skromni i ambitni. Zizou (pseudonim piłkarza Zinedine’a Zidane’a – przyp. red.) ma świetne poczucie humoru. Założył fundację pomagającą dzieciom. Kiedy był w Warszawie, udało mi się z nim porozmawiać i dostać jego autograf. Z kolei Robert to nowy typ polskiego sportowca: za granicą uczył się profesjonalizmu i konsekwencji. Jestem pewna, że będzie mistrzem świata. Imponuje mi ich spokój i wiara w siłę. Mają mądrość w oczach, moc pod kontrolą, a do tego męską wrażliwość.

GALA: Na swojej stronie w internecie deklarujesz, że twoje serce należy do sztuki. To dlatego, że silni mężczyźni wydają ci się nieosiągalni?

ELISABETH DUDA: Na pewno są w mniejszości. Częściej można się spotkać z egoizmem, chamstwem, ksenofobią, nietolerancją i bezgraniczną miłością do pieniędzy. Zapominamy o pięknie uczuć, lojalności i niemodnej metafizyce. Jestem monogamistką. Krótkie romanse, które ostatnio są modne w Polsce, to nie dla mnie. Polki są łatwiejsze od Francuzek. Widzę to po Francuzach, którzy przyjeżdżają tu dla rozrywki...

GALA: Mit obcokrajowca działa?

ELISABETH DUDA: O, tak! Także na mężczyzn. We Francji obcokrajowców traktuje się naturalnie, a w Polsce ciągle słyszę: „Ach, to pani jest tą… Francuzką!”, takim tonem, jakby to mówił Gustaw Holoubek. Francuzki są trudne do zdobycia. Analizują każdy szczegół: jak się mężczyzna ubiera, zachowuje, czym się interesuje i czy odchodząc z restauracji, zostawi napiwek. Ważne jest, żeby był sobą.

GALA: Spotkałaś Polaka, który spełnia te ostre kryteria?

ELISABETH DUDA: Prawie, ale musieliśmy się rozejść. Od dwóch lat skupiam się wyłącznie na sobie. Poświęcam się pracy. Dzięki temu nie spalam się w miłości fizycznej. Będąc w Indiach, odkryłam, ile wart jest spokój.

GALA: To dlatego po odejściu z programu „Europa da się lubić” wróciłaś do Paryża?

 

ELISABETH DUDA: Tak. W Polsce nic mi wtedy nie wychodziło. Kiedy zrezygnowałam z udziału w „Europa da się lubić”, nie miałam nic w zamian. Zrozumiałam, że program się nie rozwijał, nie budził już emocji widzów, a ja boję się takiej obojętności. Więc wyjechałam do Châteauroux i zagrałam w filmie „Négations” Foussarda. Wyciszyłam się.

GALA: Polscy aktorzy walczą o role na Zachodzie, a ty wolisz pracować w Polsce?

ELISABETH DUDA: Często radzę ludziom, żeby spróbowali przez miesiąc, dwa pożyć na Zachodzie. Nabiorą wtedy dystansu do własnego kraju i przekonają się, jak wątłe podstawy ma zachodnioeuropejski optymizm. Mówi się, że Polacy narzekają. To nieprawda. Trzeba posłuchać, jak narzekają Francuzi! Znieczulica społeczna jest tam większa. Ale nie tylko dlatego uważam, że moje miejsce jest tutaj. Wierzę, że swoją grą jestem w stanie wnieść coś oryginalnego do polskiego kina. Mieszkałam przez 21 lat we Francji i mam inną wrażliwość, nie polską.

GALA: Wciąż jednak nie wiem, co takiego się zdarzyło, że rzuciłaś studia, Francję i przyjechałaś do Polski?

ELISABETH DUDA: Poczułam, że studia z zakresu stosunków międzynarodowych mnie nudzą. Wyobraziłam sobie siebie za pięć lat za biurkiem przed komputerem. Koszmar! Brat mamy podsunął mi pomysł studiowania w Polsce. Ale był problem: nie znałam ani języka, ani literatury.

GALA: Czyżby mama nie mówiła do ciebie po polsku?

ELISABETH DUDA: Niewiele. A kiedy mówiła, reagowaliśmy z bratem kapryśnie, czasem odpowiadając po francusku. Z ojcem rozmawialiśmy już tylko po francusku. Znaliśmy podstawy języka, nazwy potraw i słowa modlitwy. I z tym infantylnym polskim pojechałam z Paryża prosto do Świebodzina przygotowywać się u babci do egzaminów. Ciężko pracowałam, ale się opłaciło.

GALA: Jak rodzice przyjęli tę decyzję?

ELISABETH DUDA: Byli załamani. Przez pierwsze trzy lata tylko do siebie dzwoniliśmy. Ale kiedy pod koniec studiów przyjechali z bratem na moje dyplomowe przedstawienia, popłakali się ze wzruszenia. Bo ja jestem aktorką dramatyczną.

GALA: „Jestem tu po to, aby wzruszać, destabilizować, rozbrajać najsilniejszych”. Te słowa Isabelle Adjani podajesz jako swoje życiowe motto. W „Projekcie Plaża” go nie zrealizujesz...

ELISABETH DUDA: Na razie siedzę w poczekalni i doskonalę język. Proponowano mi role w telenowelach, wszystkie odrzuciłam. Wolę być dziennikarką w „Projekcie Plaża”, niż wypowiadać teksty w rodzaju: „Dzień dobry, mamusiu, czy boli cię żołądek?”. Mój cel to mocne role w kinie i teatrze. Potem rodzina.

GALA: Jesteś też bizneswoman. Założyłaś agencję producencką, a twój tata otworzył w Polsce filię swojej firmy rozbiórkowej.

ELISABETH DUDA: Pracuję w tej firmie pod nieobecność rodziców. Rozbieramy wnętrza kamienic, zachowując zewnętrzną strukturę budynku. Przydają mi się przerwane studia, bo dzięki nim orientuję się w giełdzie i kwestiach finansowych. Ojciec prowadzi tę firmę od 35 lat, wcześniej robili to dziadek i pradziadek. Od października będę prowadziła program publicystyczny w jednej z komercyjnych stacji telewizyjnych. Mam też dużo pomysłów jako przyszła producentka. Zawodowo sporo się dzieje.

GALA: W programie „Europa da się lubić” obalałaś polskie stereotypy na temat Francuzów. We Francji jesteś ambasadorką Polski?

ELISABETH DUDA: Staram się dużo mówić o polskiej kulturze, kraju, ludziach. Czasem usprawiedliwiam polityków albo przypominam, że polska konstytucja była pierwszą w Europie. Przeraża mnie niewiedza Francuzów. Pytają: „Mieszkasz w Polsce?! Tam musi być strasznie zimno!”, odpowiadam: „Ależ nie! W Zielonej Górze produkuje się nawet wino!”. Zazwyczaj potem słyszę: „Ale ludzie chyba trochę piją, nieprawdaż?”. Tłumaczę: „Jeśli Polak pije, to po pracy, nigdy w ciągu dnia. A Francuz pije przez cały dzień. Zaczyna od aperitifu w trakcie pracy, po czym prowadzi samochód. Wieczorem to powtarza”. Słyszę też: „Ach, mieszkasz w stolicy. Jak tam Kraków?”. No i jest jeszcze słynny polski hydraulik, który rzekomo zabiera pracę Francuzom. Podczas nagonki na polskich hydraulików najbardziej protestowały kobiety. Okazało się, że 98 proc. Francuzek marzy o romansie ze strażakiem albo właśnie hydraulikiem…

GALA: Życzę ci zrealizowania marzeń i… spotkania zdobywcy.

ELISABETH DUDA: W Polsce na życzenia o spełnieniu marzeń zwykle odpowiada się: „Nie dziękuję” (aby nie zapeszyć), odpowiem więc po francusku: merci

Komentarze

Marcelina Zawadzka

Vero Moda - Sweter

Kup teraz

129.9 zł

Spódnica sp25

Kup teraz

89 zł

Carinii - Szpilki

Kup teraz

179.9 zł

Mango - Płaszcz Manuela

Kup teraz

199.9 zł