Panie z dziekanatów mają już jej serdecznie dość. „Dźwięk dzwonka telefonu doprowadza mnie do szewskiej pasji. Żeby wypełnić indeksy studentów, muszę wkładać sobie korki do uszu” – skarżyła się dziennikarzom jedna z pracownic prestiżowego Uniwersytetu Yale. „Codziennie przed wyjściem z domu wypijam kubek melisy na skołatane nerwy” – z takim samym rozgoryczeniem powtarzała jej koleżanka po fachu z brytyjskiej uczelni Cambridge. W podobnym tonie reagują sekretarki z nowojorskiej Columbii i najstarszego w Stanach Uniwersytetu Harvarda. Nic dziwnego. W końcu od wielu miesięcy odbierają telefony od fanów Emmy Watson. A wszystko dlatego, że nastolatki z całego świata za wszelką cenę próbują ustalić, którą z tych renomowanych szkół wybrała w końcu piękna aktorka.

SZKOŁA PRZEDE WSZYSTKIM

Zdolna 19-latka jest jedną z najbardziej obiecujących gwiazd młodego pokolenia. Rodzice dorastających córek marzą o tym, by ich pociechy choć w połowie były takie jak Emma. Panna Watson jest piękna, mądra i wie, jak unikać niebezpieczeństw czyhających na niedoświadczone panienki. Poza tym – w przeciwieństwie do innych dziewczyn robiących karierę – z dystansem podchodzi do showbiznesu. Nie stawia wszystkiego na jedną kartę. „Jeśli po Harrym Potterze nikt nie zaproponuje mi już żadnej interesującej roli, nic się nie stanie. Choć kocham aktorstwo, to za dziesięć lat widzę siebie raczej jako poważną prawniczkę niż gwiazdę filmową” – powiedziała niedawno.

Brytyjce zależy przede wszystkim na solidnej edukacji i rozwoju duchowym. Rzadko można ją spotkać w nocnych klubach z drinkiem w dłoni i papierosem w ustach. Narkotyki i libacje alkoholowe to nie jej świat. „Wiem, że w tym biznesie jeden nieprzemyślany krok może kosztować zbyt wiele. Nie chcę iść w ślady Lindsay Lohan” – powiedziała w jednym z wywiadów. Gdy Emma ma wolny weekend, spotyka się raczej z najbliższymi przyjaciółkami w kameralnych kawiarenkach w londyńskiej dzielnicy Covent Garden. Uwielbia także aktywnie spędzać czas na świeżym powietrzu. Uważa, że nic tak dobrze nie wpływa na umysł jak wysiłek fizyczny. To dlatego stara się jak najczęściej biegać, grać w tenisa, nurkować, a nawet łowić ryby.

WYŚCIG PO JEJ SERCE

Największe zainteresowanie fanów Emmy wzbudza jednak jej życie uczuciowe. Wszyscy chcą się dowiedzieć, czy serce filmowej Hermiony jest już przez kogoś zajęte. Ona sama niczego oficjalnie nie potwierdziła. „Nie mam czasu na miłość” – powtarzała wielokrotnie z uśmiechem. A każdego chłopaka, z którym pojawiała się w miejscach publicznych, nazywała jedynie dobrym kumplem. Dziennikarze łączyli ją jednak z wieloma kawalerami z dobrych domów. Do tej pory pisali już m.in. o młodym włoskim aktorze Robercie Agnillerze, studencie filozofi i Francisie Boulle i tajemniczym blondynie Michaelu Walkerze. Z tym ostatnim flirtowała podczas zeszłorocznych rozgrywek polo, sponsorowanych przez firmę jubilerską Cartier.

Tymczasem według najnowszych doniesień życiowym partnerem Brytyjki jest 26-letni Jay Barrymore. Aktorka i początkujący finansista są razem już ponad rok. Podobno świata poza sobą nie widzą. Nie chcą się jednak afiszować ze swoim uczuciem na oficjalnych imprezach. Zamiast pozować fotografom w czułym uścisku, wolą spędzać czas w domu. Pewnie dlatego para zainwestowała ostatnio we wspólne gniazdko. Emma zapłaciła 3 mln funtów za dom w północnym Londynie, zaledwie kilka kroków od mieszkania swojego ojca Chrisa. „Emma jest z nim bardzo związana. Choć po rozwodzie rodziców mieszkała z mamą, często odwiedzała tatę i przyrodnie rodzeństwo: brata Toby’ego oraz siostry bliźniaczki Ninę i Lucy” – zdradziły jej koleżanki.

PORA NA UWODZENIE

Ludzie ze świata show-biznesu są pewni, że zdolną i pracowitą Emmę czeka świetlana przyszłość. 19-letnia gwiazda i tak bardzo dużo osiągnęła jak na swój wiek. W marcu 2009 r. zajęła szóste miejsce na liście najbardziej wpływowych nastolatków magazynu „Forbes”. Znalazła się na okładkach wielu prestiżowych pism o modzie, takich jak „Teen Vogue” czy francuski „Crash”. Do tego ostatniego tytułu zdjęcia robił sam Karl Lagerfeld. Piękną Watson zainteresowali się również właściciele znanych domów mody. W tym roku Emma została twarzą brytyjskiej marki Burberry. Poza tym poważnie myśli o zaprojektowaniu własnej kolekcji. Chciałaby stworzyć linię odzieżową dla młodych ludzi, a dochód ze sprzedaży przekazałaby UNICEF-owi.

„Czuję potrzebę, by pomagać innym. Sama mam wystarczająco dużo pieniędzy. Dzięki Potterowi zarobiłam tyle, że spokojnie mogłabym przejść na emeryturę choćby jutro” – zażartowała. Zdradziła jednak, że zanim na dobre skończy z aktorstwem i zajmie się czymś poważniejszym, chciałaby jeszcze zaszaleć na ekranie. „Muszę udowodnić, że jestem w stanie zagrać nie tylko niewinną panienkę zajmującą się magią, lecz także uwodzicielkę” – wyznała. Prawdziwym wyzwaniem aktorskim byłaby dla niej jakaś rola w filmie Bernarda Bertolucciego. Dla niego bowiem – jak sama kiedyś powiedziała – mogłaby nawet rozebrać się do naga.