Udział Rosji w tegorocznej edycji konkursu piosenki Eurowizja od samego początku stał pod znakiem zapytania. W końcu tegoroczny finał odbędzie się w Kijowie – stolicy Ukrainy, z którą Rosja od lat jest politycznie i militarnie skłócona. Od początku tego tygodnia wiadomo już na pewno, że Rosjanie nie wystąpią na tegorocznym Konkursie Piosenki Eurowizji. Jak ukraińscy organizatorzy konkursu umotywowali swoją decyzję?

ZOBACZ: KASIA MOŚ zaprezentuje się w Kijowie już w ten weekend!

Rosja już od samego początku nie była zachwycona tym, że finał odbędzie się na Ukrainie. Moskiewska telewizja publiczna postanowiła wystawić jako reprezentantkę kontrowersyjną wokalistkę, Julię Samojłową, która nie kryje swoich poglądów antyukraińskich i popiera aneksję Krymu przez Rosję. Młoda gwiazda, która na co dzień porusza się na wózku nieraz zamieszczała w swoich mediach społecznościach wpisy, z których wynikało, że popiera decyzje polityczne Władimira Putina. Przez to wokalistka szybko trafiła na listę artystów, którym zakazano wstępu na teren Ukrainy. Po tym, jak to właśnie ją wybrano na tegoroczną reprezentantkę Rosji na Eurowizję, ukraiński Urząd Bezpieczeństwa ogłosił, że Samojłowa ma zakaz wstępu na teren Ukrainy przez trzy lata. Jej udział w konkursie stanął zatem pod dużym znakiem zapytania.

Europejska Unia Nadawców (EBU), która odpowiada za organizację Eurowizji, nie kryła zawodu taką decyzją Ukrainy. Pojawiły się nawet groźby odebrania jej tytułu gospodarza imprezy i wykluczenia go z kolejnych edycji imprezy. Represje unii nie sięgnęły jednak aż tak daleko.

Kierownictwo EBU proponowało nawet, żeby Rosjanka wystąpiła za pośrednictwem satelity lub wystawiła innego kandydata. Te pomysł nie spotkały się z aprobatą rosyjskiej telewizji, która finalnie postanowiła cofnąć kandydaturę Julii Samojłowej i w tym roku nie wysyłać na konkurs żadnego reprezentanta. Europejska Unia Nadawców nie kryła rozczarowania. Konkurs odbędzie się w Kijowie już 9, 11 i 13 maja. Na jego odwołanie lub przeniesienie do innego kraju jest już zatem za późno.

W związku z zakazem wjazdu Samojłowej na Ukrainę, rosyjski Pierwyj Kanał nie nada transmisji z Kijowa. Samojłowa miała zaśpiewać piosenkę „Flame is Burning”. Teraz będzie musiała przygotować nowy utwór, jeśli będzie chciała wystartować w kolejnej edycji konkursu ponownie.

CZYTAJ TEŻ: KATARZYNA MOŚ Zwyciężczyni polskiej Eurowizji na okładce Playboya!

Czy wykluczenie Rosji z konkursu podniesie szanse na przejście do finału naszej reprezentantki, Kasi Moś? O tym przekonamy się już 9 maja. Wówczas to w Polka zaprezentuje się w pierwszym półfinale konkursu na 11. pozycji. Będzie trzymać za nią kciuki?