Nie ma co ukrywać, że największą tej edycji „Idola” była Ewa Farna. Polsko-czeska piosenkarka po raz pierwszy wystąpiła w roli jurora w talent show. Komentatorzy show-biznesowi od samego początku wzięli gwiazdę „na warsztat”. Przy okazji każdego docinka w Internecie pojawiały się opisy jej kolejnych, nie zawsze trafionych stylizacji. To przy ich okazji spekulowano o tym, czy gwiazda schudła czy znów przytyła. Przyczynkiem do kolejnej fali komentarzy będzie zapewne także jej stylizacja z wczoraj. Co się na nią złożyło?

ZOBACZ: IDOL – FINAŁ Wiemy, kto został zwycięzcą show. Główna nagroda natrafiła do… [WIDEO]

W finałowym odcinku „Idola” Ewa Farna ucieszona zwycięstwem Mariusza Dyby skakała i tańczyła na scenie. To właśnie wtedy mogliśmy dokładnie przyjrzeć się jej outfitowi. Ewa wybrała tym razem dla siebie total-look w najmodniejszym kolorze sezonu: nasyconej żółci. Gwiazda do skórzanej ramoneski dobrała tym razem długą, żółtą suknię z rozcięciem z przodu a także delikatne sandały na cienkich paskach.

Przyznajemy, ten kolor to co prawda hit sezonu, ale nie znaczy to, że każdy wygląda w nim dobrze. Niestety, jasna żółć ma to do siebie, że w nadmiernej ilości potrafi dodawać kilogramów. Szczególnie w tak jasnym wydaniu, na które zdecydowała się Ewa Farna.

Może zatem następnym razem te same fasony lepiej sprawdzą się w nieco ciemniejszym wydaniu? Niemniej jednak duże brawa za odwagę i trzymanie ręki na „modowym pulsie”.

POLECAMY: IDOL – FINAŁ Karolina Artymowicz, Mariusz Dyba i Jakub Krystyan: Kto z nich wygra 5. edycję show?

A Wam jak Ewa Farna podobała się cała na żółto? Wyglądała lepiej niż Margaret, która również często stawia na total-looki w tym kolorze?