Ten, kto uważa, że kino ma czasy świetności za sobą, bo wszystkie tematy zostały wyczerpane – myli się. Dowodem na to jest rok 2008, w którym mogliśmy oglądać znakomite dramaty, animacje, ale także obrazy łączące w sobie wiele gatunków. Na pierwsze miejsce w naszym rankingu zasłużył mroczny thriller braci Coenów, zdobywca Oscarów za najlepszy obraz i reżyserię, „TO NIE JEST KRAJ DLA STARYCH LUDZI”, stawiający mocną tezę, że zaciera się granica między dobrem a złem, a ludzie nie kierują się już dziś żadnymi zasadami. Inny świetny obraz to „WALL-E” – najlepszy tytuł roku według magazynu „Time” – czyli urokliwa animacja o samotnym robocie sprzątającym zaśmieconą i opustoszałą Ziemię. Niewiele w niej słów, za to dużo treści.

Do łez wzruszał nas natomiast „MOTYL I SKAFANDER” Juliana Schnabela – dramatyczna opowieść o redaktorze naczelnym francuskiego pisma „Elle”, który na skutek wylewu krwi do mózgu został prawie całkowicie sparaliżowany, ale postanowił walczyć, porozumiewając się ze światem za pomocą powieki. Największym atutem filmu są zdjęcia autorstwa Janusza Kamińskiego, dzięki którym mogliśmy spojrzeć na świat oczami głównego bohatera. Przełomowym dziełem jest na pewno czarnobiała animacja „PERSEPOLIS” Vincenta Paronnaud i Marjane Satrapi – rzecz o dramatycznej historii najnowszej Iranu. Prosta historia porusza takie ważne tematy, jak dyskryminacja kobiet czy szukanie własnej drogi pośród chaosu.

Złamały tabu i podzieliły krytyków odważne „33 SCENY Z ŻYCIA” Małgorzaty Szumowskiej, nagrodzone Srebrnym Lampartem na prestiżowym festiwalu w Locarno. To opowieść o ciemniejszej stronie człowieka, który w obliczu śmierci bliskich przestaje nad sobą panować. Mimo zagranicznych nagród film nie zdobył uznania jury festiwalu w Gdyni, gdzie zwyciężył nijaki melodramat „MAŁA MOSKWA” Waldemara Krzystka. Werdykt spotkał się z falą krytyki, a niektórzy jurorzy postanowili wycofywać swoje głosy.

Na listach filmowych przebojów, nie licząc ubiegłorocznego „Katynia” (3 mln widzów, m.in. dzięki wycieczkom szkolnym), królowały polskie komedie: „LEJDIS” Tomasza Koneckiego (2,5 mln) i „NIE KŁAM, KOCHANIE” Piotra Wereśniaka (1,4 mln). To dowód na to, że chcemy oglądać polskie kino, pod warunkiem że będzie lekko, prosto i z humorem (nie musi być najwyższych lotów). A o to już nie tak łatwo. Dla porównania: w USA na szczycie box offi ce’u znalazł się „MROCZNY RYCERZ”. Już zarobił blisko miliard dolarów, a na tym z pewnością się nie skończy. Najnowsza część przygód Batmana to znakomite połączenie widowiskowych efektów specjalnych z intrygującą fabułą. Ta sztuka nie udała się twórcom „QUANTUM OF SOLACE”, czyli najnowszego Bonda. Bez znajomości poprzedniej części po prostu ciężko ten film zrozumieć. To wielki zawód. Ale nie narzekajmy. Naprawdę było w czym wybierać.