Telefon dzwonił kilka razy. W końcu Freida odebrała komórkę. To był jej nowy menedżer z jednej z najbardziej znanych agencji aktorskich CAA. Umowę podpisała dosłownie chwilę przed oscarową galą. Rozmowa nie trwała nawet 10 minut. Kiedy 24-letnia Hinduska wyłączyła telefon, rozpłakała się. „Myślałam, że śnię, ale to nie był sen” – opowiadała później. „Dowiedziałam się, że w lipcu ruszają zdjęcia do nowego filmu Woody’ego Allena. I mam w nim zagrać jedną z głównych ról!” – Freida Pinto, gwiazda obsypanego nagrodami obrazu „Slumdog. Milioner z ulicy”, prawie krzyczała ze szczęścia. Oprócz niej w obsadzie znalazły się pierwszoligowe hollywoodzkie nazwiska – Naomi Watts, Antonio Banderas, Anthony Hopkins i Josh Brolin. „To najpiękniejszy czas w moim życiu” – powtarzała.

Nic nie wskazywało, że właśnie tak potoczy się jej los. Freida, znana w Indiach z programu podróżniczego w telewizji Zee i reklam, na casting do filmu Danny’ego Boyle’a przyszła bez większych nadziei. „Przez pół roku chodziłam na różne przesłuchania. Nie byłam więc zaskoczona telefonem od nich. Myślałam, że skończy się jak zawsze. Czyli »bardzo dziękujemy, oddzwonimy do ciebie«” – wspominała. Tym razem było jednak inaczej. Reżyser i szef obsady już wcześniej zawęzili listę kandydatek do roli Latiki do kilku nazwisk. „Wystarczyło parę prób i okazało się, że wygrałam. Miałam wielkie szczęście, że zadebiutowałam na dużym ekranie”.

NIE ZAPOMINAM, SKĄD JESTEM

Freida od urodzenia mieszka na przedmieściach Bombaju. Jej ojciec Frederik jest menedżerem banku Baroda, szóstego co do wielkości w Indiach. Matka Sylvia od kilku lat zarządza liceum Świętego Jana. „Wciąż z nimi mieszkam. Zabawne jest to, że gdy byłam mała, rodzice nie robili mi albumów ze zdjęciami, a teraz zbierają wszystkie wycinki na mój temat” – mówiła podczas promocji filmu. „Od początku trzymali za mnie kciuki. Wspierali, kiedy powiedziałam, że chcę zostać aktorką. Mimo to czasami traktują mnie jak dziecko. Mama denerwuje się, że mam porozrzucane ubrania w pokoju, a ojciec sprawdza, z kim wychodzę, i ustala godzinę, o której mam wrócić” – śmiała się. Nawet teraz, po wielkim sukcesie, Freida mówi o sobie, że wciąż jest „slumdogiem” (tak potocznie mówi się o mieszkańcach przedmieść). „Chciałabym kupić rodzicom piękny dom. Ale jeszcze mnie na niego nie stać” – przyznała. Pytana, czy myśli o przeprowadzce do Los Angeles, odpowiada stanowczo: „Jestem dziewczyną z Bombaju i tutaj chcę żyć. Uwielbiam klimat tego miasta. Jeżdżę skuterem i chłonę jego koloryt, zapachy, odgłosy. Właśnie to, że mieszkam w takim miejscu, sprawiło, że zapragnęłam być aktorką”. Najpierw jednak została modelką. Ktoś wypatrzył Freidę na ulicy, dał wizytówkę z telefonem. „To była fajna przygoda, ale szybko poczułam, że chcę czegoś więcej. Każdą sesję czy reklamówkę traktowałam jak aktorskie wyzwanie” – mówiła. Szybko stała się popularna. Jej zdjęcia pojawiały się w centrach największych indyjskich miast. Zachwalała m.in. samochody Škody i gumy do żucia. Mimo to Freida wciąż twardo stąpała po ziemi. „Rodzice i starsza siostra pilnowali, żeby sodówka nie uderzyła mi do głowy. To dzięki nim wciąż jestem... normalna” – przyznała. Bez problemów skończyła studia i obroniła licencjat na wydziale literatury angielskiej w college’u St. Xavier.

NARODZINY GWIAZDY

„Wygrany casting był dla niej jak bilet na kolejkę górską” – opowiadała siostra Freidy, Sharon, która jest producentką programu newsowego dla telewizji NDTV. „Jej życie nabrało totalnego rozpędu”. To jednak nic w porównaniu z tym, co działo się później. Przez pierwszych sześć miesięcy po zakończeniu zdjęć było dość spokojnie. „Nie miałam za bardzo co robić, więc w oczekiwaniu na premierę zapisałam się do szkoły aktorskiej Barry’ego Johna w Bombaju” – opowiadała Freida. „I nagle, zaraz po pierwszych pokazach, zaczął się szał”.

Do tej pory „Slumdog...” zgarnął 64 nagrody filmowe w różnych kategoriach. W tym i te najważniejsze – Złote Globy (4 statuetki), BAFTA (7) i Oscary (8). „Nawet nie marzyliśmy z resztą obsady, że będzie nam dane pojechać do Los Angeles na rozdanie Oscarów. Pamiętam, że gdy pierwszy raz obejrzałam »Titanica«, zakochałam się w Leonardzie DiCaprio. Razem z koleżankami wieszałyśmy jego plakaty w pokoju. Śniłam o naszym spotkaniu. W końcu go poznałam. Stanął przede mną na gali i powiedział, że »Slumdog... « bardzo mu się podobał. Był przemiły i jeszcze bardziej przystojny niż na ekranie” – relacjonowała swoje wrażenia w wywiadzie dla „Hindustan Times”.

Podczas tej najważniejszej dla przemysłu filmowego nocy Freida miała też okazję spotkać innych idoli. „Brad Pitt i Angelina Jolie są przesympatyczni. Clint Eastwood i jego żona poprosili mnie, żebym zrobiła sobie z nimi zdjęcie. Przecież dla nich jestem nikim, a mimo wszystko nie dali mi tego odczuć. Sean Penn opowiadał o poprzednich oscarowych ceremoniach. Naprawdę był zainteresowany tym, co myślę o Hollywood i całym tym blichtrze. Kate Beckinsale przepraszała, że nie obejrzała jeszcze »Slumdoga...«, ale nie miała z kim zostawić dzieci. Może są gwiazdami, ale mają też problemy jak normalni ludzie” – opowiadała. Hilary Swank, kiedy zobaczyła filmową Latikę w kobaltowej sukni od Galliano, wykrzyczała, że to jedna z najpiękniejszych kobiet, jakie w życiu widziała. Freida Pinto została zauważona!

WAŻNE DECYZJE

 

Freida wie, że angaż do filmu Allena był tylko wypadkową jej niesamowitej urody i sukcesu „Slumdoga...”. Nie zamierza jednak nadwerężać tego szczęścia. „To dopiero początek ciężkiej pracy. Wciąż niewiele umiem, ale mam olbrzymią motywację, by uczyć się aktorstwa” – mówiła w wywiadzie dla portalu Daijiworld.com. I wszystko wskazuje na to, że dotrzyma słowa. Całe swoje życie prywatne podporządkowała karierze. Jeszcze do niedawna spotykała się z kolegą z uczelni St. Xavier Rohanem Antao. Po kilku miesiącach związku przyjęła nawet jego oświadczyny. Ale na początku 2009 roku rozstali się. Jak sama mówi – w zgodzie. „To po prostu nie był nasz czas. Rohan zrozumiał, że nie mogę teraz niczego przeoczyć. Że nie poświęcę mu tyle uwagi, ile powinnam, by czuł się doceniony w naszym związku” – tłumaczyła. Zdementowała też rewelacje, że na planie filmu miała romans z odtwórcą głównej roli, 18-letnim Devem Patelem. „Byliśmy i wciąż jesteśmy blisko, ale łączy nas tylko przyjaźń. Dev też był debiutantem i oboje musieliśmy wszystkiego nauczyć się od podstaw. Jest świetnym kumplem” – mówiła.

Sukces „Slumdoga...” sprawił, że Freida z miejsca stała się symbolem seksu. „Chyba nie ma osoby na świecie, która nie docenia jej urody. Ale może to być też jej przekleństwo. Z każdej strony słyszy szepty ludzi z branży, którzy sugerują jej, czy i z kim powinna się spotykać. Że ten może być dla niej za niski, ten za brzydki, a ten za mało fotogeniczny. Gdzie tutaj miejsce na prawdziwe uczucia?” – pytała zaniepokojona przyjaciółka Freidy. Pełni obaw są również rodzice młodej gwiazdy. Na razie jednak nie chcą mówić córce, jak ma układać sobie życie. „Wierzymy, że sama dojdzie do tego, co naprawdę jest ważne. A tymczasem niech cieszy się tym, co ją spotkało. Miliony dziewczyn na świecie chciałyby być na jej miejscu. A to właśnie naszej Freidzie spełniły się marzenia” – mówiła jej matka Sylvia.