Przepraszamy, ale kto to jest?” – szeptali dziennikarze, styliści i salonowi bywalcy, gdy dowiedzieli się, że sympatyczna, lecz dość niepozorna Frida Giannini przejęła stery w słynnym Guccim. Szczupłej Włoszce powierzono w 2005 roku stanowisko dyrektora kreatywnego w jednym z najbardziej luksusowych i podziwianych na całym świecie domów mody. Najpierw stała się główną projektantką damskiej linii prêt-à-porter, a rok później na jej barkach spoczęła również odpowiedzialność za kolekcję męską. „Frida pracowała przez 24 godziny na dobę. Nie jadła, nie piła i naprawdę mało spała” – zdradził dziennikarzom jej mąż Giovanni Battista. Patrząc jednak na rewelacyjne wyniki sprzedaży produktów tej marki i entuzjazm, z jakim spotykają się kolekcje projektantki, widać, że jej wysiłek i zaangażowanie się opłaciły. Frida wyszła naprzeciw oczekiwaniom wielu kobiet. „Zdjęła” z nich superseksowne suknie z dekoltem do pępka, jakie projektował kiedyś dla Gucciego Tom Ford. W zamian za to zaproponowała równie efektowne, lecz wygodniejsze stroje na każdą okazję. Dzisiaj 36-letnia Frida czuje się jak ryba w wodzie w świecie wielkich projektantów. W niczym nie przypomina nieco zagubionej dziewczyny sprzed kilku lat. Jest pewna siebie i co najważniejsze, ma jasną wizję rozwoju fi rmy. Szpera w archiwach, przywiązuje dużą wagę do detali. „Kolekcja to nie tylko ciuchy. Także dodatki. One nadają charakter całości” – uważa. Oprócz ubrań projektuje też torby, buty, zegarki, biżuterię i wciąż jej mało. Postanowiła nawet wykorzystać modę do działalności charytatywnej. W tym roku Gucci po raz kolejny ma wesprzeć UNICEF. Już w grudniu znajdzie się w sklepach limitowana kolekcja pod nazwą Tattoo Heart. Dwadzieścia pięć procent dochodu z niej ma trafi ć na konto UNICEF-u. Twarzą kampanii promocyjnej została Rihanna. W lutym wystąpiła podczas koncertu charytatywnego zorganizowanego przez Fridę i Madonnę. Udało się zebrać 3,7 mln dolarów. Cała suma została przeznaczona na pomoc dzieciom z Malawi.

WRESZCIE BĘDZIE NORMALNIE
Znawcy mody uważają, że pojawienie się Włoszki w Guccim przypomina powiew świeżego, wiosennego powietrza. Pierwszy raz od dawna dyrektor kreatywny jest normalną, przyjaźnie nastawioną do świata osobą. Wcześniej prawie każdy, kto zajmował kierownicze stanowiska, wzbudzał kontrowersje. Ta rodzinna fi rma od początku swojego istnienia rozwijała się w otoczce lekkiego skandalu. Pierwsze nieporozumienia między członkami fl orenckiego klanu pojawiły się już w latach 50. Po śmierci założyciela marki, Guccio Gucciego, interesem rządzili jego czterej synowie: Vasco, Ugo, Rodolfo i Aldo. Ten ostatni miał najbardziej przejrzystą wizję rozwoju fi rmy, co nie podobało się jego braciom. „Moje pomysły doprowadzały ich do szału. Nie zależało im na powiększaniu majątku” – uważał. Miał wielkie ambicje. Pragnął ubierać nie tylko włoskie kobiety, ale także te za oceanem. W końcu po długich staraniach pierwszy butik w Ameryce. Bogate mieszkanki Manhattanu pokochały luksusowe produkty Gucciego. Po śmierci Aldo większość udziałów przeszła do rąk jego bratanka Mauriziego, który z pomocą żony Patrizii i doradcy Domenica de Sole sprawował pieczę nad interesem. Jednak problemy małżeńskie i chciwość pani Gucci doprowadziły do tragedii. „Znienawidziła męża za to, że w przeciwieństwie do niej miał nieograniczony dostęp do rodzinnego majątku” – uważali przyjaciele. Pewnie dlatego wynajęła zabójcę, który w 1995 roku zastrzelił Maurizia. A co było potem? Otóż czasy, w których dyrektorem kreatywnym był słynny Tom Ford, też miały specyfi czny charakter. Choć przystojny Amerykanin uznawany był przez klientki za geniusza, nie wzbudzał sympatii wśród współpracowników. „Kazał nam sto razy oglądać ten sam fi lm. Miało nas to zainspirować do stworzenia nowej kolekcji. Co za męczarnia! – wspominali jego asystenci. – A poza tym miał obsesję na punkcie seksu i swoich włosów. Panicznie bał się tego, że wyłysieje”.

FRIDA NIE MA OBSESJI
Poza jedną, zdrową. Jest zbzikowana na punkcie Rzymu, swojego rodzinnego miasta. W lipcu tego roku zorganizowała w stolicy pokaz mody, na którym zaprezentowała specjalną kolekcję na wiosnę–lato 2009. Dlaczego akurat tam, a nie w Mediolanie? Najstarszy butik Gucci przy słynnej via Condotti obchodził swoje 70. urodziny. Z tej okazji wyremontowano jego wnętrza, a Frida zaprojektowała dodatkowych pięć strojów, które będzie można dostać tylko w tym sklepie. Nie ma wątpliwości, że to, co robi Frida, bardzo się spodobało klientkom Gucciego. Niektórym może aż za nadto. W zeszłym roku dwie 80-latki okradły słynny sklep przy wspomnianej wcześniej via Condotti. W ciągu dnia wyniosły z niego torebki, portfele i breloczki o wartości kilku tysięcy euro. To już drugi taki przypadek. W 2006 roku tym samym kobietom również udało się okraść butik. Skradzione rzeczy przechowywały w swoich domach w Katanii i Perugii. Do czego więc jeszcze mogą się posunąć miłośniczki mody, by mieć w szafi e ubranie, biżuterię bądź zegarek zaprojektowane przez Fridę Giannini?