Są jak siostry bliźniaczki. Podobnie wyglądają, a do tego dzielą ten sam los. Smagane zimnym wiatrem i szturmowane przez dzikie fale Atlantyku, walczą z żywiołami od setek tysięcy lat. O Fuerteventurze i Lanzarote mówi się, że są ,,kawałkiem Sahary, który oderwał się od afrykańskiego wybrzeża”. To widać, kiedy pokonuje się kilkunastokilometrowe wydmy. Trudno jednak uwierzyć, że na tych suchych, często bezkresnych przestrzeniach cokolwiek rośnie. A jednak...

Lokalni rolnicy nauczyli się ujarzmiać przyrodę. Stworzyli oryginalne odmiany popularnych warzyw. Rosną tutaj dosłownie miniaturowe ziemniaki (patatas), które mogą być doskonałym dodatkiem do mięs. Wyspy słyną z bardzo smacznych, soczystych i również małych pomidorków (tomates). ,,Specjalnością Fuerteventury są pyszne kozie sery (queso de cabra), a Lanzarote winogrona, jedyne na świecie uprawiane ręcznie na wulkanicznej glebie” – opowiadał nasz przewodnik Gumer Santana. Po wina, które robi się z tych szczepów, przyjeżdżają miłośnicy trunku z całego świata.

Wyspiarska kuchnia to także owoce morza, małże i krewetki, oraz ryby – lokalną specjalnością jest granik, a także papugoryba. Dlatego m.in. także tutaj odnajdują kulinarny raj jarosze, do których należy Magdalena Różczka. ,,Są warzywa, pyszne ryby i owoce. Nie umarłabym z głodu” – żartowała. To prawda, tym bardziej że zawsze można sięgnąć po tapasy, czyli małe, smaczne przekąski, charakterystyczne dla całej hiszpańskiej kuchni. Kawałek tuńczyka, chrupiąca bagietka, mały korniszon, plasterek szynki, szparagi, panierowany ser z żurawiną – mogą stworzyć talerz pełen niespodzianek. Bo tapasy smakują jeszcze lepiej, kiedy się je odkrywa. Tak jak piękno Wysp Kanaryjskich.