W Boże Narodzenie w swojej posiadłości pod Londynem zmarł George Michael. Muzyk miał 53 lata i dziesiątki kultowych utworów na swoim koncie. Do dziś najbardziej kojarzony był jednak z utworem świątecznym „Last Christmas", który od 1984 roku co Boże Narodzenie rozbrzmiewa w milionach domów i stacji radiowych na całym świecie. Jaka jest zatem historia tego utworu? I na czym polega jego fenomen?

ZOBACZ: GEORGE MICHAEL NIE ŻYJE Piosenkarz zmarł w wieku 53 lat. Co się stało?

Piosenka "Last Christmas" duetu Wham! jest jednym z najbardziej kasowych utworów w historii muzyki rozrywkowej. Kawałek co roku zarabia kilkadziesiąt milionów funtów! Od dziś jeszcze mocniej będzie się kojarzyła z Geoge’m Michaelem, który zmarł dokładnie w dniu, w którym piosenkę tę gra się w największej ilości rozgłośni radiowych na świecie.

"Last Christmas" to piosenka, a właściwie singiel, który ujrzał światło dzienne w grudniu 1984 roku i promował album "Music Of The Edge Of Heaven". Zarówno tekściarzem jak i producentem przeboju był nie kto inny, jak właśnie George Michael.

Dzięki tej jednej piosence George Michael właściwie już do końca życia nie musiał nic robić. Na szczęście muzyk nie spoczął na laurach i intensywnie pracował nad kolejnymi płytami i singlami niemal do końca życia.

POLECAMY: GEORGE MICHAEL zmarł w powodu niewydolności serca

"Last Christmas" to numer nie tylko popularny muzycznie, ale też strasznie kasowy, co m.in. zapewnia mu jego ponadczasowość i uniwersalność. Kawałek co roku zarabia taką fortunę, przy której sumy milionowe to naprawdę niewiele. Może być to o tyle zaskakujące, że numer w gruncie rzeczy nie jest raczej optymistyczny. Opowiada w końcu o nieszczęśliwej miłości. Mimo to od blisko 1984 roku słychać go ciągle i wszędzie. Jest jednocześnie zwykłym i niezwykłym kawałkiem, zwiastującym bożonarodzeniowy okres – takim, który się kocha lub którego się nienawidzi.

Mimo że brzmienie "Last Christmas" jest twórczością syntezatorową, to jest ona niezwykle przyjemna. Z perspektywy stricte muzycznej świąteczny hit zespołu Wham! z 1984 roku nie jest dziełem wirtuoza, które może być postrzegane jako epokowe muzyczne odkrycie. To jeden z najprostszych kawałków świątecznych, z prostym tekstem i taką samą muzyką. Całość jest dość niewymagająca. Przy tym utworze nie trzeba się skupiać. I może właśnie dlatego na YouTube hit ten ma ponad 227 milionów wyświetleń! Singiel o sercu złamanym podczas zeszłego Bożego Narodzenia w samych Stanach Zjednoczonych rozszedł się w liczbie 751 tysięcy egzemplarzy, w Niemczech sprzedano ponad pół miliona kopii a w Wielkiej Brytanii rozszedł się w liczbie ponad miliona ośmiuset tysięcy kopii! Kolejny rekord padnie pewnie w tym roku. I to wyjątkowo – po świętach…

CZYTAJ TEŻ: GEORGE MICHAEL Z chłopakiem w Londynie

Kultowa jest nie tylko sama piosenka, lecz także nakręcony do niej klip. Teledysk był nagrywano w alpejskim miasteczku Saas-Fee w Szwajcarii. W wideo do „Last Christmas” widzimy duet z zespołu „Wham!”: George’a Michaela i Andrew Ridgleya, którzy w towarzystwie przyjaciół jadą kolejką liniową do kurortu narciarskiego, by wspólnie przygotować i spędzić święta.

Na miejscu George Michael wspomina uczucie, którym rok wcześniej obdarzył pewną urodziwą dziewczynę. Jego była ukochana teraz spotyka się z jego przyjacielem. Mimo to, między byłymi kochankami wciąż iskrzy. George cały czas ma nadzieję, że obiekt jego westchnień znów zwróci na niego uwagę.

Jak się kończy ten kultowy teledysk? Nie pamiętacie? Koniecznie obejrzyjcie go jeszcze raz poniżej: