Film oparty jest na słynnej już książce Roberto Saviano. Ma z nią jednak niewiele wspólnego. Składa się z kilku luźnych i przydługich wątków, a trwa ponad dwie godziny. „Gomorra” Matteo Garronego nie mówi o zasięgu kamorry, który znacznie wykracza poza Neapol. Nie dowiemy się z niej na przykład, że mafiosi liczą się w światowym handlu bronią, że inwestują pieniądze w legalny biznes (pojawia się jedynie wzmianka o przemyśle odzieżowym). Mechanizmy działania neapolitańskiej mafii są ledwie zarysowane. Rekrutacji nowych członków poświęcona jest jedna scena. Trudno się też połapać w hierarchii tej organizacji. Książka zaś pęka od informacji, ale przede wszystkim analizuje zjawisko, czego film nie robi. Jest przyzwoity, ale to za mało jak na Europejską Nagrodę Filmową. Przyznanie jej temu obrazowi można tłumaczyć tylko wagą problemu. Wielki zawód.

„Gomorra”, reż. Matteo Garrone, wyst. Salvatore Abruzzese, w kinach od 16 stycznia