Najważniejszy program informacyjny telewizji publicznej w nowej formule i z nowymi prowadzącymi pojawi się na antenie nie 28 kwietnia, jak pierwotnie planowano, ale na przełomie maja i czerwca. A Hanna Lis dotrzyma podpisanego wcześniej kontraktu, mimo że zespołu „Wiadomości” nie wzmocnią zaprzyjaźnieni z nią reporterzy z Polsatu.

Czas na refleksję dziennikarka miała podczas tygodniowych wakacji w Egipcie – gdzie pojechała wspólnie z mężem i dziećmi. Urlop był jej bardzo potrzebny, także po to, by odpocząć od ataków paparazzich, z jakimi musiała sobie radzić w ostatnich tygodniach.

Dramatyczne sceny rozegrały się przed domem Lisów w Konstancinie wieczorem 21 kwietnia. Prezenterka podjeżdżała – razem z córkami – samochodem pod dom, gdy zauważyła jadące za nią trzy samochody na zgaszonych światłach. Obawiając się napaści, nie wjechała przez bramę, lecz zatrzymała się obok willi. „W tym czasie jeden z samochodów zablokował jej drogę, a Hanna zamknięta w aucie zaczęła dzwonić po ochroniarzy – była przekonana, że to napad lub próba porwania. A potem ci ludzie oskarżyli ją przed policją, że spowodowała stłuczkę, której tak naprawdę nie było. Wszystko zaaranżowano tylko po to, by jeden z tabloidów miał materiał na pierwszą stronę. Zresztą dwa dni później jeden z paparazzich zjawił się przed domem Hanny i Tomasza z bukietem kwiatów i usiłował je przekazać gosposi. Na szczęście ich nie przyjęła” – opowiada jeden ze świadków. Sprawa będzie miała ciąg dalszy w sądzie. Może nawet poinformują o tym nowe „Wiadomości”?