Właśnie tak. Ciepło, familiarnie. Anonimowy autor okazał Lisom więcej życzliwości niż niektóre tytuły, portale i dziennikarze. Zwłaszcza odkąd Tomasz Lis przyjął propozycję powrotu do telewizji publicznej za niezłe pieniądze i na swoich warunkach (pełna niezależność!), Hanna i Tomasz Lisowie stali się gorącym tematem mediów. Spekulacjom nie ma końca: co odrzuciła Hanna, co powiedziała, czym wzgardziła. Tymczasem ona w podwarszawskim Konstancinie cieszy się życiem rodzinnym, urządza nowy dom, ku własnemu zdziwieniu nie tęskniąc za ekranem, i… rozważa kolejne oferty. „Praca szuka mnie i ja szukam pracy” – ujmuje rzecz prosto. Dziś już wiadomo, że nie będzie reaktywować „Panoramy”, bo trzeba by na to poświęcić szmat życia. Nie przyjęła również oferty prowadzenia telewizji śniadaniowej, bo wprawdzie to praca miła, łatwa i przyjemna, ale może niekoniecznie dla ambitnej dziennikarki newsowej. Co do rozmowy na temat jej występu w „Tańcu z gwiazdami”, to trwała tyle, co powiedzenie kategorycznego „nie”. A teraz pojawił się kolejny fakt medialny: Hanna Lis ma przyjąć propozycję prowadzenia w telewizji publicznej własnego programu publicystyczno-politycznego w paśmie porannym. Brzmiało wiarygodnie. Chcieliśmy potwierdzić u źródła. 28 stycznia Hanna Lis powiedziała „Gali”: „Nie, to nieprawda”.